W centrum Mielnika, na placu Kościuszki, czyli historycznym rynku, od lat z ziemi wystawały fragmentu muru. Z góry przykryte betonowa płytą z włazem. Miejsce zabaw dzieci. Obiekt uchodził za fundamenty budynku z okresu międzywojennego, czyli z XX wieku. Jak się okazuje, prawdopodobnie budynek ten postawiono na dużo starszych fundamentach.
Trwa obecnie tzw. rewitalizacja rynku. W związku z tym, wcześniej przeprowadzono tam badania archeologiczne, tzw. badania wyprzedzające. Finansowane były przez samorząd gminy. Wykopaliska prowadziła firma Izis z Białej Podlaskiej. Prowadzenie robót budowlanych na obszarze wpisanym do rejestru zabytków, wymaga, zgodnie z art. 39 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane, przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na budowę, uzyskania pozwolenia na prowadzenie tych robót, wydanego przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. Wykopaliska wyprzedzające są formą wykopalisk ratowniczych, przeprowadzanych ze znacznym wyprzedzeniem w stosunku do planowanego zniszczenia stanowiska - na przykład w wyniku inwestycji, w tym wypadku budowy fontanny i jej otoczenia.
Wśród znalezisk na rynku są m.in.: szeląg elbląski - leżał 82 cm pod ziemią, miedziana kopiejka z 1841 r. - 55 cm pod ziemią, dwudenar litewski z 1570 r. - 64 cm, szeląg lenny 1627 r., denar litewski Zygmunta Augusta z 1558 r., wiele innych monet, oraz fragment noża, kula od muszkietu, średniowieczna kościana figurka do gry, fragment średniowiecznego enkolpionu (rodzaj napierśnego relikwiarza) etc.
Wykopaliska wyprzedzające zakończono w sierpniu ub. roku. Prace budowlane jednak cały czas są nadzorowane przez archeologa. Czas po-kazał, że słusznie.
Nadzór archeologiczny nad pracami sprawuje dr Grzegorz Śnieżko z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. To on o odkryciu zawiadomił Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku.
- Odsłonięte mury robią ogromne wrażenie swoimi rozmiarami - mają przeszło 30 m długości i 4 m wysokości. Takie gabaryty kazały mi więc zadać sobie pytanie - kto 100 lat temu budował tak ogromne i przepastne piwnice na potrzeby domu jednorodzinnego? I doszedłem do przekonania, że musi jednak istnieć inne wyjaśnienie. Najbardziej prawdopodobne rozwiązanie zagadki okazało się kryć na najstarszych znanych planach dawnego miasta. Obecnie zachowany zarys fundamentów pokrywają się z budynkiem zaznaczonym na pruskim planie rynku z 1797 roku, który znajduje się w Archiwum Państwowym w Białymstoku. Opisano go na nim po niemiecku "Koniglicher Krug", czyli królewska karczma. Kolejnym dokumentem, na którym w tym miejscu widnieje duży budynek o takim kształcie, jest plan Mielnika z 1819 roku, przechowywany w archiwum historycznym w Wilnie. Z ogromnym prawdopodobieństwem piwnice z kamieni i cegieł, łączonych zaprawą piaskowo - wapienną, to zatem pozostałości karczmy królewskiej, po raz pierwszy zaznaczonej na planie 1797 roku. Nie oznacza to jednak, że budynek wtedy wzniesiono, ale że już wówczas istniał, a zatem musi być jeszcze starszy niż sam koniec XVIII stulecia. Jeśli ta interpretacja zostanie potwierdzona wynikami kolejnych badań, to będą to jedne z najstarszych reliktów architektury murowanej w Mielniku - mówi dr Śnieżko. - Odkrycie wydaje się być tym ciekawsze, że dzięki badaniom prof. Doroty Michaluk wiadomo, że w końcu XVIII w. w mielnickim rynku istniał budynek, w którym działał ratusz miejski, ale i szynk dzierżawiony przez Żydów Moszko Herszkowicza i Wolfa. Na jednoznaczne wnioski, że odkryte piwnice należały właśnie do tego budynku, tj. miejskiego ratusza i karczmy, jest oczywiście jeszcze za wcześnie. Na pewno jednak warto mieć i taki trop na uwadze. Mielnik stanowił jedno z trzech najważniejszych miast województwa podlaskiego, utworzonego w 1513 roku. Pozostałe to Drohiczyn i Bielsk Podlaski. To na mielnickim rynku skupiało się życie gospodarcze i administracyjne mieszkańców Mielnika i ziemi mielnickiej, ponieważ tutaj odbywały się targi oraz stał ratusz miejski.
Bieżący nadzór nad pracami budowlanymi jest niezbędny nie tylko dlatego, że wymagany przepisami prawa, ale przede wszystkim ze względu na potrzebę rzeczywistego chronienia zabytków przeszłości. Niekiedy nawet na pozór nieatrakcyjnych i pospolitych, ale jako całość, będących niemymi świadkami naszej wspólnej historii. Ponadto, w pracy archeologa liczą się nie tylko same zabytki, ale także kontekst w jakim są odnajdowane - jeżeli bowiem w tej samej warstwie kulturowej (wyróżnia się je m.in. na podstawie rodzaju osadu - piasek, glina itp., oraz koloru), znaleziona zostanie moneta oraz np. naczynie gliniane, wiadomo dzięki temu, że pochodzą one z tego samego lub zbliżonego okresu i dzięki monecie da się określić czas powstania występującego razem z nią przedmiotu. I głównie to właśnie o brak dbałości o kontekst żal do pasjonatów przeszłości, posługujących się wykrywaczami metali, mają archeolodzy. Brak kontekstu odnalezionego zabytku powoduje, że po-za informacją o samej jego obecności, nic ponadto nie wiadomo.
Poza reliktami budowli, w rynkach miast odnajduje się również przedmioty, które zostały zagubione bądź upuszczone, a następnie wdeptane w podłoże i oczekiwały na ich odnalezienie podczas prac archeologicznych. Dowiodły tego wykopaliska przeprowadzone na mielnickim rynku w latach 2015, 2017 i 2022. Dzięki nim pozyskano monety, fragmenty ozdób, wyroby rzemieślnicze oraz inne przedmioty świadczące o długotrwałości zasiedlenia tych ziem przez naszych przodków, ich codziennych zajęciach, sposobie ubierania się, czy zasobności. Niemniej istotne byłoby również stwierdzenie, po jakiej nawierzchni wtedy chodzono. Informację taką w ciekawy sposób można byłoby wykorzystać przy projektowaniu zagospodarowania rynku.
Nie jest wykluczone, że w odsłoniętych piwnicach można będzie zobaczyć przedmioty znalezione w czasie prac archeologicznych. Wyeksponowane i opisane, pozwolą przenieść się w czasy naszych antenatów.
- Rewitalizacja rynku w Mielniku to przedsięwzięcie, które w końcu doczekało się realizacji - mówi dr Marcin Urbański, wójt gminy Mielnik. - Miejsce to jest niezwykle ważne w historii miejscowości, ponieważ właśnie tutaj najprawdopodobniej istniała karczma królewska, jak również ratusz. Potwierdzają to przeprowadzone badania archeologiczne i w całości odkryte piwnice wspomnianych wyżej budynków. Celem inwestycji jest przede wszystkim stworzenie miejsca przyjaznego mieszkańcom, ale także turystom. Z tego względu w centralnej części rynku powstanie fontanna posadzkowa. Znajdzie się tu również wiele ścieżek, strefa relaksu, a przede wszystkim zostaną odrestaurowane wspomniane piwnice, które - mam nadzieję - posłużą celom wystawienniczym. W pierwszej kolejności chcielibyśmy pokazać w nich rzeczy znalezione podczas wykopalisk archeologicznych. To właśnie one potwierdzają, że Mielnik był wyjątkowym miejscem i na stałe zapisał się w historii, jako cel wypraw królewskich. Osobiście z niecierpliwością czekam finału inwestycji. Już teraz z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że rynek w Mielniku będzie przestrzenią, w której na pewno mile spędzimy czas.
jsw, fot. jsw i ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
SUPER BEDZIE NASTEPNA ATRAKCJA TURYSTYCZNA.Ile jeszxze tajemnic kryje ziemia mielnicka i sam Mielnik
SUPER BEDZIE NASTEPNA ATRAKCJA TURYSTYCZNA.Ile jeszxze tajemnic kryje ziemia mielnicka i sam Mielnik