Reklama

Rynek w Siemiatyczach tuż przed wojną. Adresy i biznesy

O siemiatyckim Rynku, gdzie od kilku wieków skupiało się życie miejscowych społeczności, w tym - stanowiącej od dawna znaczną większość - żydowskiej. Ratusz, stopniowo rosnące murowane kamienice i skromniejsze parterowe domy wokół - również drewniane - były centrum handlu, spotkań, itd. Można powiedzieć - serce miasta.

     Język polski przeplatał się z jidysz. W restauracjach albo wprost na furmankach ubijano często zakrapiane interesy. Sklepy w Ratuszu i wokół Rynku tętniły handlowym gwarem. Dniem szczególnym był czwartek - dzień targowy, kiedy na Rynku odbywał się targ a od czasu do czasu jarmark.

     Wszystko praktycznie zamierało w piątek przed zachodem słońca  - zaczynał się szabas, trwający do sobotniego popołudnia. Żydzi świętowali w domu i synagodze. W niedzielę przed południem przez Rynek  z różnych stron przemierzali plac idący z różnych stron odświętnie ubrani, "po niedzielnemu" chrześcijanie - katolicy do kościoła na sumę, prawosławni - do cerkwi na świętą liturgię.

Reklama

     Próbujemy odtworzyć domy, sklepy i inne interesy działające przy Rynku i w Ratuszu w latach 1930., poprzedzających II wojnę światową. Opis z konieczności niepełny i z pewnością nie wolny od błędów z braku wystarczających źródeł ale i te okruchy warto zachować dla historii.   

      Tamtego przedwojennego Rynku (czyli po 1935r. placu Piłsudskiego) od dawna nie ma, do dzisiaj pozostały tylko pojedyńcze kamienice, które uratowały się po wojennych bombardowaniach, zwłaszcza 22 czerwca 1941r., kiedy praktycznie całkowicie zostały zburzone zabudowania Ratusza, po zmianach właścicieli w rezultacie zagłady siemiatyckiej społeczności żydowskiej i czasach PRL

Reklama

    Pierzeja wschodnia

    Zacznijmy od pierzei wschodniej, między ul. 3 maja i Grodzieńską, budowanej stopniowo w okresie po powstaniu  styczniowym. Wcześniej, w miejscu dzisiejszej pierzei wschodniej była świadomie pozostawiona w ramach pewnej koncepcji architektonicznej przestrzeń otwierająca z Rynku widok na klasztor i jego ogrody oraz kościół. Od strony Rynku aż do dzisiejszej ulicy Grodzieńskiej ciągnął się wtedy mur klasztorny ze bramą wjazdową, która pozostała do dzisiaj.

    Pierzeja wschodnia była, poza domami Ratusza, swoistą wizytówką tego XIX wiecznego Rynku. Stały tu piętrowe murowane domy Żydów - wystarczająco zamożnych, aby móc je zbudować - w tym dom rodziny Szapiro, który w 1920r. kupił od nich po powrocie z Rosji Józef Nowicki. Tylko na skraju stało kilka budynków parterowych. Łącznie było to kilkanaście budynków.

Reklama

    Od ul. Grodzieńskiej jako pierwszy stał parterowy murowany dom Mikołaja Jakubowskiego, w którym mieściła się restauracja "Niespodzianka" (adres : Grodzieńska 1) oraz "pokoje umeblowane" a więc mały hotelik a także skład naczyń kuchennych oraz części do rowerów Antoniego Zduniaka, Była tam również piwiarnia Antoniego Jakubowskiego i sprzedaż mięsa Aleksandra Jakubowskiego a obok Hurtownia Tytoniowa Józefa Boreckiego i sklep spożywczy Michała Abramczuka oraz Składy win i wódek Aleksandra Wyszyńskiego.

      Dalej było przejście na tyły, do biegnącej wzdłuż całej pierzei wąskiej brukowanej uliczki (tzw "ułeczki") z wylotem z jednej strony na ul. Grodzieńską a z drugiej - na ul. 3 Maja.

Reklama

     Następny dom, również parterowy, należał do Bejnusza (Beni) Lewa (po wojnie była tam przez długie lata, do końca lat 1960., poczekalnia PKS). Dalej istniało kolejne przejście  do "ułeczki" na tyłach, po czym zaczynał się i ciągnął się aż do okolic kościoła szereg piętrowych murowanych domów z charakterystycznymi ozdobnymi balkonami.

      Wśród nich był dom Libolda (zniszczony podczas nalotów w 1941r.; działka przez długie lata po wojnie nie była zabudowana. Sąsiadował z nim dom krawca Żółtaka a dwa domy dalej dom Nowickich, w którym na parterze mieścił się sklep z obuwiem i skórami Anny Nowickiej. W kolejnych podobnych do siebie budynkach mieścił  się m.in. sklep spożywczy Chai Kaplan oraz mieszkał krawiec Żyd Jabłoński.

Reklama

       Pierzeja południowa

      Dzieliła się - tak, jak dzisiaj - na dwie wyraźne części rozdzielone ówcześnie najważniejszą, reprezentacyjną ulicą miasta - ulicą Legionową (a wcześniej Pałacową i dziś znów Pałacową). Na wschodnim rogu stał  dom Meyera Londona ze składem aptecznym (na jego tyłach na podwórzu aż do ulicy Małopolskiej były magazyny spółdzielni „Rolnik”) - miejsce historyczne, bo w 1918r.  mieściła się w nim komendantura Polskiej Organizacji Wojskowej i stąd rozpoczęły się wydarzenia 11 listopada i przejęcie władzy w mieście w imieniu niepodległej Polski.

Reklama

      W domu Londona albo gdzieś obok Roza Balglej prowadziła sprzedaż skór. Za nim była uliczka na podwórze domu Ludwika Rycerza, w którym mieściła się jego księgarnia, skład materiałów piśmienniczych, broni i amunicji a także sklep spożywczy Władysławy Kosińskiej i galanteryjny Szaji Wojnszenkier. W tym samym domu swoje biuro prowadziła Kasa Stefczyka (spółdzielnia oszczędnościowo - pożyczkowa), w której zarządzie zasiadał Ludwik Rycerz (obok Józefa I. Gilewskiego i Józefa Nowickiego).  Obok miał swój dom Moszko Pundik - również prowadzący sprzedaż książek i materiałów piśmiennych i guzików. Sąsiadował z nim dom z kawiarnią Mandelbauma. Za nim był wjazd z bramą łącząca kamienice na zaplecze domu z restauracją Bujnika i Orlika a następnie zaułek prowadzący na tyły domu zegarmistrza Źółtaka, za którym - jako ostatni - był dom Nusko. W obu z nich były sklepy spożywcze. Były to jedyne domy piętrowe, tuż przy ul. 11 listopada, pozostałe były parterowe murowane. Na tyłach domu Żółtaka był magazyn skupu zboża.

     Po drugiej stronie ulicy 11 listopada na rogu stał piętrowy hotelu Dwojry Sulańskiej, na którego parterze był skład apteczny. Obok był należący do niej garaż, nad którym również były pomieszczenia hotelowe.    

Reklama

    Na zachodnim rogu ul. Legionowej i placu Piłsudskiego była charakterystyczna, znana z wielu fotografii apteka Zygmunta Wasilewskiego  a patrząc w głąb ul. Legionowej jego dom a następnie posterunek policji na rogu ul. Zaszkolnej. Za apteką był parterowy dom Boratyńskich a w nim herbaciarnia Jankiela Kapelusznika. Zaraz za nią charakterystyczna wybrukowana brama wjazdowa i dom Sylwestra Aszkiniewicza. W pobliżu ul Krótkiej miał swój adres sklep sprzedaży skór Abrama Tołwińskiego. Na tyłach było natomiast kino (po wojnie przez długie lata tzw. szmaciarnia czyli skup surowców wtórnych - przyp.). Dziś jest w tym miejscu sklep Rolnik.  

    Pierzeja zachodnia

Reklama

    W centrum tej pierzei, na rogu ulicy Wesołej na jednym rogu istniała piwiarnia Kramera z charakterystycznymi schodkami (w latach powojennych znana jako  "bar na schodkach) Mieściła się tam również należąca do niego wytwórnia wód gazowanych i rozlewnia piwa,  a  na drugim rogu - herbaciarnia „U Hany” prowadzona przez  Hanę Szoszkes. Nieco dalej był wylot ulicy Jatkowskiej  (po wojnie - ul. Hanki Sawickiej).

 Po tej stronie sprzedaż mięsa prowadziła Szaja Cymbalist, działały sklepy spożywcze:  Sary Gutman, Mozesa Marmura i Altera Jabłonia.   Na samym początku ul. Wesołej przy Rynku (Wesoła nr 1) sprzedaż skór prowadził Boruch Fuks.

Reklama

       Pierzeja północna

      Na skraju pierzei od strony ul. Ciechanowieckiej stał drewniany dom rymarza. Kolejne dwa domy były też drewniane ale parterowe. Za nimi był brukowany przejazd w kierunku Muchawca, do ulicy Berka Joselewicza. Dalej był dom piekarza Manesa, w którym mieścił się również sklep spożywczy Judla Cukiermana, a następnie istniejący do dzisiaj budynek restauracji Kłopotowskiego (potem Kazimierza Izdebskiego, po wojnie przejęty przez PSS,) a za nim dom Lejzora Hammerschlaba z hurtownią i sklepem spożywczym (prowadził również stację benzynową przy zabudowaniach Ratusza niedaleko pomnika Kościuszki na północno – wschodnim cyplu; później podobna stacja w tym samym miejscu istniała po wojnie (CPN), do czasu przebudowy placu Wyzwolenia i utworzenia tzw ronda).

Reklama

     W tym samym domu mieścił się również sklep towarów bławatnych i farb Ryfki Melomed. W kolejnym domu jego właściciel Antoni Abramczuk prowadził sklep spożywczy. Na rogu ulicy 3 maja znajdował się dom Rubina Monczera i biura spółki" Skup zboża" Monczer i Szuster ( z tyłu mieściły się magazyny tej spółki). Budynek ten istnieje do dzisiaj.

    Ratusz

    W kompleksie budynków zbudowanych głównie przez żydowskich właścicieli w miejscu starego, pamiętającego czasy księżnej Anny Jabłonowskiej ratusza spalonego w odwecie za powstanie styczniowe - i nadal powszechnie i tradycyjnie nazywanego Ratuszem - na piętrach były mieszkania a na parterach działało kilkadziesiąt sklepów i punktów usługowych.

 Wśród nich rozmaite źródła wymieniają drobną sprzedaż skór Lejba - Hersza Marynberga (nr 6), sprzedaż towarów galanteryjnych i naczyń szklanych Racheli Kaplan, sklep spożywczy Eugenii Wojtkowskiej, sklep bławatny Antoniny Aszkiniewicz, spółkę "Żelazo" Asza Nachmana i innych, galanterię Jana Czajkowskiego. Była tam też m.in. kawiarnia Zommerfelda.

     Przy pl. Piłsudskiego mieszkała w nieustalonym miejscu i przyjmowała pacjentów dentystka pani Tregerowa.  Gdzieś, w nieustalonym miejscu, działały kolejne dwie kawiarnie: Rosenzweiga i Lewina.

MAN

zdjęcia: fragment południowej strony dawnego ratusza, widok na wschodnią pierzeję Rynku (fot Jankiel Tykocki) lata 30. XX wieku

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/10/2024 09:11
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Maria - niezalogowany 2024-09-11 16:29:59

    Piękny opis i ciekawy. Dobrze że ktoś to utrwalił

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Marek Antoni Nowicki - niezalogowany 2024-09-30 23:54:53

    Taka jest rola "Kuriera Podlaskiego - Głosu Siemiatycz". Obok aktualności i ważnych problemów miasta i regionu gazeta stara się od lat ( od 1990r.!) publikować i rozpowszechniać w miarę sił i możliwości wiedzę o wszystkim, co ważne w naszej historii. Dla przyszłych pokoleń. Ktoś musi.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama