Bezpośrednim świadkiem wydarzeń w sierpniu 1980 r. w Stoczni Gdańskiej im. Lenina był Jan Siekierko z Siemiatycz. Obecnie z zamiłowania wędkarz, jednocześnie gospodarz Koła PZW w Siemiatyczach, po ukończeniu szkoły w Gdańsku pracował w stoczni jako spawacz okrętowy. Widział pierwsze minuty i godziny strajku, słyszał, co mówił Wałęsa, odczuł na sobie represje MO i SB, walczył o lepszy byt robotników. Oto jego wspomnienia: - Kilka dni przed strajkiem czuło się w zakładzie, że coś będzie. Nie dało się już wytrzymać. Ludzie mieli dość ucisku. Źle się działo, w sklepach nic nie było, ceny były bardzo wysokie. Ludzie w stoczni grupowali się, by po cichu rozmawiać o tym. 14 sierpnia – w dzień rozpoczęcia strajku, jak zawsze poszliśmy rano do pracy. Jednak zaraz po wydziałach zaczęło się roznosić, że dziś stajemy. Że przystępujemy do strajku. Jak już zapadła decyzja, poszliśmy pod budynek dyrekcji. To były setki ludzi. Dyrektor okazał się pobłażliwy i niewiele brakowało, że na tym wszystko skończyłoby się, bo od razu obiecano nam podwyżki. Mieliśmy się rozejść, ale dotarł do nas Wałęsa. Powiedział, że solidaryzujemy się z innymi zakładami i powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Akcja objęła wiele zakładów Polsce. Do końca sierpnia spaliśmy na styropianie, nakrywając się kufajkami. Jedzenie przynosili nam ludzie, jakoś pracowały też stoczniowe stołówki. Tak wytrwaliśmy. Najbardziej zasłużeni to: Wałęsa, Borusewicz, Borowczak, Mazowiecki, Henryka Krzywonos. Pani Henryka nie tylko zatrzymała swój tramwaj, ale całą komunikację w Gdańsku. Jeszcze podczas strajku, kiedy kardynał Macharski odprawiał mszę w stoczni, byłem w obstawie grupy, która stawiała krzyż w drugiej bramie zakładu. Sierpień 1980 r. przeszedł do historii właśnie z powodu strajków na Wybrzeżu. Pod kierownictwem Bogdana Borusewicza pracownicy stoczni zapoczątkowali strajk kilku wydziałów, który po paru godzinach objął cały zakład. Domagano się m.in.: przywrócenia do pracy Lecha Wałęsy, postawienia pomnika ofiar Grudnia 70, zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym, podwyżki o 2 tysiące zł, dodatków do pensji. 31 sierpnia w stoczni podpisano porozumienie pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkującym reprezentującym ponad 700 zakładów oraz delegacją rządową.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, z arch. Jana Siekierko
Komentarze