Reklama

70 rocznica mordu w Słochach

14/02/2011 18:27
70 lat temu Niemcy forsując sowiecką obronę napotkali na opór w Słochach Annopolskich. Stracili tam też ważnego oficera. Za to zemścili się na mieszkańcach tej wsi.

          W drugiej połowie czerwca 1941 r. ludzie w Słochach, jak co roku, pracowali przy sianokosach. Niedziela, 22 czerwca przyniosła prawdziwą wojnę i tragiczne wydarzenia.
          22 czerwca 1941

          O godz. 3.15 artyleria niemiecka zaczęła bić za wodę (Niemcy byli po południowej stronie Bugu, Sowieci po północnej). Po tym dywizje piechoty 4 armii marszałka von Kluge i czołgi Guderiana sforsowały Bug, włamując się w radziecką obronę. Szosa w Słochach była główną drogą natarcia Niemców. Część Sowietów zostało we wsi, część obsadziła okoliczne bunkry. Szosa była pod ciągłym ostrzałem. Pierwsze natarcie Niemców na wieś zostało odparte. Wojska nacierające na wschód nie mogły przejść przez Słochy, a zajęto już Siemiatycze i okolice.
          24 czerwca 1941

          Niemcy ponowili natarcie na Słochy. Sowieci koczujący w bunkrach powstrzymali i ten atak. Nocą Niemcy otoczyli jeden z okolicznych bunkrów. Bronił się w nim lejtnant Sizonow. Nie udało się długo powstrzymać ataków. Niemcy walili granatami, potem zamocowali kilkadziesiąt kilo trotylu. Podpalono lonty. Beton pękł. Przy cekaemie i działach leżeli obrońcy tego punktu. Niemcy przypuścili atak na drugi bunkier. Przynieśli miotacz ognia. Płomienie skierowali na otwory. Wtedy zamilkły tam strzały i opór. Ale broniły się pozostałe bunkry.
          25 czerwca 1941

          Tego dnia szosą od strony Drohiczyna wjechało do Słoch kilka ciężarówek. Lejtnant Jaśkow podpuścił je blisko i rozwalił granatami. Za jakiś czas tą samą szosą sunęła na Słochy sztabowa limuzyna.
          Historię tę, z publikacji i opowieści starszych osób, zna Janusz Podgórzak, mieszkaniec Słoch Annopolskich.
          - Sowieci ostrzelali tę limuzynę. Wóz wpadł do rowu, a z niego wypadł oficer. Dopadli do niego Sowieci. Jeden z nich przywarł do niego karabin. Strzelił. Hitlerowski major pozostał na szosie. Zabity. Rannego kierowcę zabrali ludzie ze Słoch. Zanieśli do wsi, opatrzyli, nakarmili – opowiada Janusz Podgórzak.
          Nocą patrol niemiecki zabrał rannego.
          26 czerwca 1941

          Nastąpił kolejny szturm Niemców za Słochy. Ostateczny. Niemcy otoczyli wieś pierścieniem. Palili zagrodę za zagrodą. Spotkanych ludzi zabijali.
          - To był odwet za zabicie tego oficera i opór w bunkrach – dodaje Podgórzak.
          Jako jedna z nielicznych tamte czasy pamięta 82-letnia Nina Sidorczuk, dziś mieszkanka Słoch Annopolskich.
          - Miałam wtedy 12 lat. To było straszne. Prawie wszystkie domy Niemcy spalili. Uchowały się może ze dwa, trzy. Ile wdów zostało. Ja zostałam tylko z matką. Ojciec mój zginął na toczce koło Słoch. I cielaka nam zabili. Najpierw to Niemcy wzięli młodych tylko. Zgonili do stodoły na noc. Rankiem na wzgórek obok wsi wzięli. Doły już pokopane były na martwych. Ludzie krzyczeli – dajcie nam tego rannego Niemca, on powie – jak było. My niewinne. My cywile. To nie my go zabili. Ludzie chcieli się ratować. Pojechali żołnierze po tego Niemca. Przyjechał ktoś i powiedział jak było. Dzięki temu wielu ludzi ocalało. Ale wcześniej wielu zabili – opowiadana Nina Sidorczuk.
          Tomasz Wesołowski w swojej najnowszej publikacji „Linia Mołotowa – Sowieckie fortyfikacje graniczne z lat 1940 - 1941 na przykładzie 62 Brzeskiego Rejonu Umocnionego” pisze: „26 czerwca do wieczora Niemcy zabili 2 dzieci, 15 kobiet i 36 mężczyzn. Resztę mieszkańców Słoch zamknięto w domu Gumieniuka i stamtąd wypędzono na egzekucję. Idąc widzieli wykopany dół. Dla nich. Kurier na motocyklu dopędził idących ludzi i żołnierzy i przekazał rozkaz – ludzi puścić wolno. I zdobywać kolejne bunkry”.
          27 czerwca 1941

          Bunkry Niemcy zdobywali miotaczami i granatami. Wieczorem tego dnia pozostał jeden punkt oporu, w nim czterech półprzytomnych Sowietów. Zwęglono ich płomieniami z miotacza. Bunkier został wysadzony. Wtedy umilkły ostatnie strzały.
          Pomnik
          20 lat po tych zdarzeniach (w 1961 r.) społeczeństwo powiatu siemiatyckiego postawiło pomnik na pamiątkę tamtych chwil. Napis na obelisku przypomina, że podczas pacyfikacji z czerwca 1941 r. zginęli też mieszkańcy pobliskich Ogrodnik i Wólki. Na kamiennej płycie znajdują się też nazwiska zabitych (na zdjęciu). Najstarszy z poległych to 93-letni Aleksander Pyzowski, najmłodsi: 7-latkowie Piotr Prokopiuk i Jan Pietruczuk.
          W czerwcu tego roku mieszkańcy Słoch i okolic oraz Gmina Siemiatycze będą chcieli upamiętnić tę rocznicę. Odbędą się uroczystości m.in. przy pomniku w Słochach. Całość ma sfinansować gmina.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama