O tym, że często o naszym życiu lub zdrowiu decyduje dyspozytor 112 pisaliśmy wielokrotnie. W Siemiatyczach taką władzę ma również... ochrona szpitala. Pracownik bez wykształcenia medycznego decyduje czy trafisz do lekarza.
Nasz Czytelnik 25 kwietnia zgłosił się ambulatorium przy siemiatyckim szpitalu z silnym bólem nerki i krwiomoczem. Nie został przyjęty, bo... miał temperaturę:
- Boli mnie nerka. Tak podejrzewam, nie jestem lekarzem. Wczoraj wieczorem zaobserwowałem krwiomocz. Już wczoraj, po godzinie 18 zgłosiłem się do ambulatorium po pomoc. Nie zostałem przyjęty. Dziś ponownie. I nawet nie dostałem się do lekarza. Ochroniarz jakiś na wejściu zmierzył mi temperaturę, saturacje. Okazało się, że mam 38,2 stopni gorączki i zostałem odesłany do domu. Nie wiem, może boją się wirusa. Ale skoro mam jakiś stan zapalny w nerce (tak myślę, łączę po prostu ten ból nerki z krwiomoczem) to normalne, że jest temperatura. Ale nikt mnie też o nic nie zapytał, nie przeprowadził wywiadu. Zero pytania o koronawirusa. Po prostu zostałem odesłany. A w poniedziałek mam się zgłosić do rodzinnego lekarza. Ból jest okropny. Cały czas sikam z jakimiś takimi skrzepami. Boje się cokolwiek pić, by nie sikać, nie wiem co mam robić.
Jak zapewnia nasz Czytelnik nie podejrzewa u siebie zakażenia czy kontaktu z wirusem, niemniej jednak dzwonił też pod numer 112:
- Stamtąd przełączono mnie chyba na siemiatyckie pogotowie i tu też informacja, że oni nie przyjadą. Poszedłem do szpitala, stamtąd mnie odesłano. To gdzie mam się zgłosić po pomoc? Tak niby jesteśmy przygotowani, a w gruncie rzeczy to żenada. Przy mnie ze szpitala odesłano też kobietę z dusznościami, bólem serca. Odesłał ochroniarz, bo zmierzył jej temperaturę i stwierdził, że temperatura była za wysoka. Też jej kazał iść w poniedziałek do lekarza rodzinnego. A jak to zawał?
Pacjenta nie przełączono do siemiatyckiego pogotowia, nie ma takiej możliwości technicznej. Przełączono go do lekarza dyżurnego, przy Centrum Powiadamiania Ratunkowego, do którego się dodzwonił. Ten zdecydował, że karetki nie wyśle. Dyspozytor CPR mógł też podać mu numer do lekarza dyżurnego w siemiatyckim ambulatorium. Nasz Czytelnik twierdzi, że nigdzie więcej nie dzwonił, więc to dyspozytor kilkaset kilometrów dalej zdecydował, że karetki do bólu nerki, krwiomoczu i wysokiej temperatury nie wyśle. Odesłał pacjenta do ambulatorium.
W ambulatorium niemedyczny personel - jeśli tak można określić pana ochroniarza - po zmierzeniu temperatury, sprawdzeniu saturacji - bez kontaktu z lekarzem, zdecydował o odesłaniu pacjenta do domu. Na czyje polecenie? Na jakiej podstawie?
A wiemy też, że dziecko ze skaleczoną nogą i jego matkę przez kilkanaście minut pan ochroniarz przesłuchiwał. Czy słusznie i zasadne jest takie przepytywanie o cel wizyty w poradni? Czy ochroniarzowi musimy opowiadać co nam dolega? Są to przecież sprawy osobiste, intymne.
Nieoficjalnie wiemy, że na siemiatycki szpital skarżą się też ratownicy pogotowia. Kiedy przywożą pacjenta na SOR (do którego drzwi są zamknięte grubym łańcuchem z kłódką) przed przekazaniem pacjenta musza wypełniać sterty dokumentów, wniosków:
- To szpital przyjmuje pacjenta, to ich obowiązek wypełnienia dokumentacji. Wsadzamy te papiery dosłownie w szparę w drzwiach. Potem oni sprawdzają jeszcze czy pacjent nie jest w kwarantannie. A pacjent w tym czasie, nawet umierający, leży w karetce, czeka na przejecie. Nie wiadomo skąd te przepisy, zasady, na żadnym SOR-ze nie ma takich jaj. Przecież pierwszy taki wywiad jest przeprowadzany przez dyspozytora, który przyjmuje zgłoszenie w CPR, decydującej o tym gdzie i do kogo wyjeżdżamy. My też przeprowadzamy wywiad i wiemy, że z podejrzeniem koronowirusa nie wieziemy do zwykłego szpitala. Tu jest cyrk na kółkach.
Zwróciliśmy się do dyrektora szpitala o odpowiedź na takie pytania:
- Czy prawdą, jest że ochrona decyduje o wejściu pacjenta na teren szpitala – do poradni i na czyje polecenie ochrona sprawdza wchodzących do budynku?
- Na jakiej podstawie ochrona wypytuje pacjentów o wrażliwe kwestie? Na jakiej podstawie ochrona, bez wykształcenia medycznego, decyduje czy danej osobie jest (lub nie) jest potrzeba pomoc lekarska?
- Czy prawdą jest, że ratownicy przed przekazaniem pacjenta na SOR wypełniają dokumenty potwierdzające, że ten nie jest z podejrzeniem wirusa? Na jakiej podstawie jeśli tak?
Czekamy na wyjaśnienia.
Anna Kondraciuk , fot JN
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trafiłam do szpitala z dużym ciśnieniem i bardzo podwyższonym tętnem. Służba zdrowia była nadzwyczaj uprzejma i miła, natomiast Pan ochroniarz zaczął mi robić wyrzuty że przez takich jak ja zamkną szpital, a ludzie przeze mnie będą umierać na ulicy. Jak jak w ogóle mam czelność się rozchorować i bezczelnie szukać pomocy w szpitalu? Dodam że dla mnie to też nie komfortowa sytuacja w takim momencie odwiedzać szpital mając małe dzieci. Moje wysokie ciśnienie i tętno jeszcze bardziej skutecznie podniósł. Zaczął udzielać mi rad jak powinien wyglądać mój dzień i jak powinien pracować mój mąż . Postanowił pokazać jak to on jest zorganizowany ze swoją żoną jak wygląda ich dzień - co mnie mało obchodzi. Uważam że to nie jest jego sprawa i nie posiada do tego żadnych kompetencji. Nie wspomnę że rzucał się za wpisanie przeze mnie temperatury w karcie informacyjnej, którą dał do wypełnienia. Ratownik kulturalnie stwierdził, że można błędnie ten wpis interpretować i że jako pacjent mogłam nie wiedzieć, że temperatury nie wpisuję sama. Rozumiem że Pan ochroniarz to Bóg i on decyduje czy mam prawo się leczyć w dobie koronawirusa, czy jednak umrzeć pod szpitalem żeby czasem go nie zamknęli bo biedak straci pracę. Strach chorować!!! Zróbcie coś z tym panem bo nikt nie szuka pomocy w szpitalu dla zabawy!!!
Bzdury calkowite..o przyjeciu przyjmuje ratownik ktory siedzi z ochroniarzem..prosze nie siac glupich plotek w i tak ciezkiej sytuacji..grono pacjentow normalnie.jest diagnozowanych przez lekarza npl oczywiscie po podaniu peselu ( wzielo sie to stad ze ludzie oszukuja polowa z belgi bez ubezpieczenia..jak wraca do siem. Po zapytaniu czy byl za granica mowi stanowczo NIE ).. calkowita nie prawda jest rowniez informacja o wypelnianiu przez rat.med z pogotowia dokumentow o COVID..jest podawany jedynie pesel na podstawie ktorego weryfikuje sie pacjenta pod wzgledem kwarantanny.. z uwagi iz dyspozytor z Bialego stoku ( bo takowy tylko jest ) nie ma systemu zeby sprawdzic EWUS..a pozatym multum ratownikow wysylanych jest do np. bolu brzucha itp. bo tak powiedziala rodzina ..po czym na miejscu zdarzenia okazuje sie.co innego.i zespol jest na kwarantannie :) prosze zerknac na facebooku ile jest przypadkow ze zespol jest zawieszony bo sa na kwarantannie. Powinniscie jako.mieszkancy siemiatycz pogratulowac dyrektorowi za przedsiemwziete srodki azeby jedyna placowka medyczna w siem. Byla bezpieczna..bo jak do tej pory zadnego Covida nie mieliscie w szpitalu !!
Robactwo. W łype i na odstrzał z punktu takie coś. Ludzie czego Wy się boicie ?????????
Panie z artykuku po pierwsze krwiomocz ? To na oddzial urologiczny..nefrologiczny .. Musi byc ochrona pijusy sie awanturuja..a personel med nie jest od tego zeby sie szarpac .. w kazdym szpitalu w pl jest wywiad o koronowirusie malo tego bledne wypelnienie jego - grozi odpowiedzialnoscia karna z tyt narazenia na czynniki epidemiologiczne .. prosze jechac do innego szpitala i sprawdzic..( pacjencie o ktorym mowa w artykule - mozna bylo zamowic wizyte domowa ktora jest swiadczona co dziennie po 18 ) .. Z poziomu pacjenta napewno jest to denerwujace..ale wole bezpieczny szpital niz taki do ktorego strach wejsc.. ludzie przed wirusem tabunami tlukli do szpitala kolejki byly az na zewnatrz..a teraz jak sa procedury i ukrucilo sie to to zaczely sie wywody.. najlepiej niech trafi sie jeden ..i zamkna szpital wraz z personelem i gdzie pojedziecie do bielska ?? Sugeruje najpierw pomyslec a pozniej pisac glupoty.. Oklaskami dziekowali wszyscy medykom..teraz wszyscy pokazuja prawdziwa wdziecznosc....
Podobno sytuację mieliśmy z panem ochroniarzem ja i mój chlopak.We czwartek 23 kwietnia byłam z chłopakiem w szpitalu.Chłopakowi zaczął upchnąć duży palec u nogi prawej dzień wcześniej bolał ale ból dał się wytrzymać.Pan ochroniarz stwierdził że musimy wypełnić kartkę i czekać choć mieliśmy skierowanie z czwartkowa data 23.04 od rodzinnej z inf:uraz srodstopia.Dodatkowo dał nam numer nie na rejestrację ale na usg/przeswietelnie.Do rejestracji nie można było się wcale dodzwonić.Po ok 30 minutach poszłam osobiście i akurat to pani pielęgniarka podjęła słuchawkę telefonu i że mną rozmawiała.Mowie ze uraz nagły przypadek i mamy skierowanie dosłownie.z przed godziny niecałe.Ale pan ochroniarz musiał wsadzić swoje 5 groszy i tłumaczyć że kazał czekać.Pani pielęgniarka kazała mu się brzydko powiem,,zamknac" i ona rozmawia.I rozmowa potoczyło się szybko.po dosłownie nie całych 5 minutach mój chłopak był już za drzwiami.A pan ochroniarz nie zadowolony.Cyrki się dzieją.i to nie 1 raz takie sytuacje z jego udziałem.Wieloktronie ostatnio.bywam tam bo mam rękę w szynie i słyszę jak się odnosi i traktuje ludzi.Pan dyrektor powinien się tym faktem zajac najszybciej...
Zaraz zaraz Panie Gość broniący szpitala (z podejrzeniem bycia jego pracownikiem). Sprawa raczej nie jest wyssana z palca i skoro ktoś w komentarzu potwierdza zachowanie ochroniarza to raczej prawda. Poza tym nawet jeżeli nieprawda to dlaczego temperature mierzy ochroniarz??? Sam mam problemy z nerkami i korzystałem z usług siemiatyckiego szpitala. Czas oczekiwania na pomoc?(zastrzyk rozkurczowy) - 5 godzin jak już przeszły bóle. Oczywiście rentgen obowiązkowy zamiast bezpieczniejszego, prostszego, szybszego i bardziej odpowiedniego do sytuacji USG. Nie mam pretensji, rozumiem lekarza - niektórzy traktują SOR jak lekarza rodzinnego i omijają sobie kolejki więc przezorny zawsze ubezpieczony. Ale jak się postawie w sytuacji pacjenta opisanego w artykule to mnie szlag trafia. Przecież przy stanie zapalnym nerki miałem podwyższoną temperaturę, duszności, bóle mięśni - i co ochroniarz zdiagnozowałby koronawirusa? I na zakaźny do Łomży? Po co? Chyba trzeba pomóc człowiekowi, nie sztuką jest zamknąć szpital i powiedzieć że jest dobrze zabezpieczony przed wirusem bo nikt nie zachorował. No ale w dzisiejszych czasach wiadomo że słupki się liczą a nie przysięga Hipokratesa
Ten co broni ten szpital to jest w błędzie bardzo dużym a hospicjum zol już przed świętami został przeniesiony do bacik-prewantorium gdzie ludzie chorzy nie mają warunków wcale. Tylko telewizji brak bo to nie komuna jest by tak traktować nas ludzi
Chodzi o oby ochroniarzy czy o jednego? Miałam kontakt z obojgiem pracowników. Do młodszego nie Mam zastrzerzen starszy... No coz... tak to jest jak poczuja wladze.
Z tego co rozumiem chodzi o jednego ochroniarza. Tego starego tak? Poniewaz ciagle spotykam mlodego I nie moge złego słowa powiedzieć.
TO OCHRONIARZ JEST PANEM ŻYCIA I ŚMIERCI A NIE LEKARZE CZY PIELĘGNIARKI ZROZUMCIE 1 Z 2 . ON JEST SZEFEM
Ktoś kto tu chwali siemiatyckie przyjęcia na oddział w tej chwili widać że jest z tej elity. Powiem tak w siemiatyczach nie liczy się nikt z innymi chorobami możesz mieć zawal anginę bądź inne dolegliwości maja gdzies cie od razu na wejściu. Nie liczą się inne choroby tylko koronowirus. Lekarze przyjmują po jednym pacjencie chodzą i sie śmieją ze maja takie luzy. Przecież wszystkie zabiegi odwołano. Więc co mają robić? Przecież u nas nie ma zakaźnego więc można po odpoczywac. Takze zanim otworzycie szkoły mkze warto wpierw otworzyć normalny dostęp do lekarza!
haha ale kpina z firmy ochroniarskiej i obywateli... Proszę podać jawnie nr służbowy ochroniarza i zgłosić zastrzeżenia co do jego pracy dyrekcji szpitala oraz koordynatorowi. Jak zaczną się sypać skargi to będzie miał zabierane premie uznaniowe lub potrącane z pensji jeśli pracuje "na zleceniu" - przynajmniej tak to funkcjonuje w normalnej szanującej się firmie.
Do pacjentów: prosze nie rezygnować tylko postawić na swoim.
Orientowali sie panstwo jak wyglada procedura w innych szpitalach?
"(...) pacjencie o ktorym mowa w artykule - mozna bylo zamowic wizyte domowa ktora jest swiadczona co dziennie po 18"
Jakiś śmieszek to chyba napisał. I niby jakby to wyglądało?
- Dobry wieczór, chciałem prosić o wizytę domową.
- Dobrze, przyjedziemy. A ma Pan temperaturę?
- Tak, mam.
- A to jednak nie, procedury nam nie pozwalają. Życzę Zdrowia! A nawet jeśli Pan nie doczeka pomocy i umrze, to trudno. Ważne że nie na coronawirusa*, wie Pan - statystyki.
* nie było testu - nie ma coronawirusa
Rozumiem że personel też ma swoje prawa i z nich korzysta, żeby uniknąć zakażenia, tylko co w tej sytuacji ma zrobić człowiek potrzebujący pomocy? Odpowiedzi brak...
BTW: Czy dyrektor może udzielił już odpowiedzi na zadane pytania?
Ochraniorz decyduje o twoim życiu ,jakas paranoja, skoro czlowiek przychodzi z bólem to wiadomo ze musi byc przyjety!Ciekawe co zrobi ochroniarz jak umrze czlowiek a rodzina skoeruje oskarżenie do prokuratury o spowodawanue śmierci czlowieka!Co wtedy na to ochroniarz z termometrem haha?!????
Trafiłam do szpitala z dużym ciśnieniem i bardzo podwyższonym tętnem. Służba zdrowia była nadzwyczaj uprzejma i miła, natomiast Pan ochroniarz zaczął mi robić wyrzuty że przez takich jak ja zamkną szpital, a ludzie przeze mnie będą umierać na ulicy. Jak jak w ogóle mam czelność się rozchorować i bezczelnie szukać pomocy w szpitalu? Dodam że dla mnie to też nie komfortowa sytuacja w takim momencie odwiedzać szpital mając małe dzieci. Moje wysokie ciśnienie i tętno jeszcze bardziej skutecznie podniósł. Zaczął udzielać mi rad jak powinien wyglądać mój dzień i jak powinien pracować mój mąż . Postanowił pokazać jak to on jest zorganizowany ze swoją żoną jak wygląda ich dzień - co mnie mało obchodzi. Uważam że to nie jest jego sprawa i nie posiada do tego żadnych kompetencji. Nie wspomnę że rzucał się za wpisanie przeze mnie temperatury w karcie informacyjnej, którą dał do wypełnienia. Ratownik kulturalnie stwierdził, że można błędnie ten wpis interpretować i że jako pacjent mogłam nie wiedzieć, że temperatury nie wpisuję sama. Rozumiem że Pan ochroniarz to Bóg i on decyduje czy mam prawo się leczyć w dobie koronawirusa, czy jednak umrzeć pod szpitalem żeby czasem go nie zamknęli bo biedak straci pracę. Strach chorować!!! Zróbcie coś z tym panem bo nikt nie szuka pomocy w szpitalu dla zabawy!!!
Bzdury calkowite..o przyjeciu przyjmuje ratownik ktory siedzi z ochroniarzem..prosze nie siac glupich plotek w i tak ciezkiej sytuacji..grono pacjentow normalnie.jest diagnozowanych przez lekarza npl oczywiscie po podaniu peselu ( wzielo sie to stad ze ludzie oszukuja polowa z belgi bez ubezpieczenia..jak wraca do siem. Po zapytaniu czy byl za granica mowi stanowczo NIE ).. calkowita nie prawda jest rowniez informacja o wypelnianiu przez rat.med z pogotowia dokumentow o COVID..jest podawany jedynie pesel na podstawie ktorego weryfikuje sie pacjenta pod wzgledem kwarantanny.. z uwagi iz dyspozytor z Bialego stoku ( bo takowy tylko jest ) nie ma systemu zeby sprawdzic EWUS..a pozatym multum ratownikow wysylanych jest do np. bolu brzucha itp. bo tak powiedziala rodzina ..po czym na miejscu zdarzenia okazuje sie.co innego.i zespol jest na kwarantannie :) prosze zerknac na facebooku ile jest przypadkow ze zespol jest zawieszony bo sa na kwarantannie. Powinniscie jako.mieszkancy siemiatycz pogratulowac dyrektorowi za przedsiemwziete srodki azeby jedyna placowka medyczna w siem. Byla bezpieczna..bo jak do tej pory zadnego Covida nie mieliscie w szpitalu !!
Robactwo. W łype i na odstrzał z punktu takie coś. Ludzie czego Wy się boicie ?????????