W Perlejewie nie ma apteki, nie ma lekarza, nie ma demokracji. Ale jest coś, czego nie brakuje – bezczynności. I ciszy. Gęstej jak mgła po żniwach i równie trudnej do rozproszenia.
Mała podlaska gmina, gdzie czas płynie wolniej, a procedury – jeszcze wolniej. Perlejewo, na pozór sielska enklawa, kryje w sobie więcej dramatów administracyjnych niż niejeden sądowy thriller. To tu, pod czujnym okiem Wójta Jakuba Wierzbickiego, rozgrywa się cichy teatr samorządowej stagnacji. I choć kurtyna niemal zawsze opada przed czasem – mieszkańcy coraz głośniej pytają: co jest grane?

Pacjent nieprzyjęty. I nikt nie wie, dlaczego.
Centrum Zdrowia w Perlejewie przypomina scenografię do filmu z PRL: jest fasada, jest tabliczka, ale wnętrze świeci pustkami – nie metaforycznie, a dosłownie. Nie wiadomo, kto przyjmuje, kiedy i czy w ogóle. A jak zapytać? Najlepiej listem. Do św. Antoniego – patrona rzeczy zagubionych. Bo odpowiedzi z urzędu się nie doczekasz.
Apteki brak. Punkt apteczny zamknięto, lekarze pracują... gdzie indziej. Autobus do Ciechanowca? Na wylocie. Czego jeszcze potrzeba do medalu za najskuteczniejszą likwidację usług publicznych? Może jeszcze likwidacja nadziei?
Co pozostaje mieszkańcom? Rower, modlitwa albo samochód sąsiada – o ile nie pracuje w urzędzie.
Granice absurdu
A skoro już o granicach mowa – sprawa działki z zabytkowym młynem to prawdziwa perła. Obiekt figuruje w gminnej ewidencji zabytków, ale dostęp do niego to misja godna Indiany Jonesa. Postępowanie rozgraniczeniowe? Umarzane, bo po co komu granice, jeśli można żyć w chaosie. Wójt nie widzi problemu. A może widzi, tylko udaje, że nie. Albo – to przecież możliwe – problem widzi go pierwszy i ucieka.
Wszystko to dzieje się w miejscu, gdzie obywatel, który zadaje pytania, staje się... elementem wywrotowym. Zagrożeniem dla systemu. Fanatykiem demokracji.
Demokracja w zawieszeniu – dosłownym
Sesje Rady Gminy odbywają się w trybie "zamkniętym". Nie z powodu pandemii – z powodu... niewygodnych pytań. Punkt "wolne wnioski"? Usunięty – bo przecież wolność wnioskowania może prowadzić do anarchii. A przecież samorząd to nie Hyde Park, tylko spółdzielnia milczenia.
Pisma, zapytania, skargi – płyną od mieszkańców jak woda w Bugu. A odpowiedzi? Sucho. Nawet sąd administracyjny wezwano do interwencji – bo Wójt uznał, że prawo do informacji publicznej to... opcja fakultatywna.
Sprawy trafiają do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Brzmi poważnie. Ale czy komisja słyszy? Czy może słucha tylko, jeśli mówisz językiem partyjnego przekazu dnia?
Klub Razem Lepiej – czyli jak nie oszaleć w Perlejewie
Na szczęście nie wszyscy siedzą cicho. Klub Razem Lepiej dokumentuje, analizuje, ujawnia, interweniuje. Tam, gdzie urzędnik nie widzi problemu, oni widzą... wzór do raportu. Organizują akcje, piszą skargi, nagłaśniają sprawy. I choć nie mają etatów, diet i służbowych laptopów – robią więcej niż cała gminna administracja razem wzięta.
Nie dla poklasku. Dla zasady. Dla społeczności. Bo wierzą, że Perlejewo zasługuje na coś więcej niż tylko lokalną kronikę urzędniczej fikcji.
Perlejewo – kronika zapowiedzianego zawodu
Kiedyś był mit, że "wójt to swój chłop". Dziś coraz więcej osób dostrzega, że swój chłop może świetnie się dogadywać – tyle że nie z mieszkańcami.
Niektórzy głosowali z wiarą. Inni – z przyzwyczajenia. Ale dzisiaj, po latach milczenia, unikania odpowiedzi i rządzenia zza zamkniętych drzwi, wyborcy zostali z ręką w nocniku, a Wójt – z pełnią władzy.
Czy Perlejewo się obudzi? Czy władza przypomni sobie, że „publiczna” znaczy służąca publiczności, a nie sobie nawzajem?
Dopóki cisza jest kupowana drożej niż prawda – my będziemy zadawać pytania. Głośno. Publicznie. Nie dla sensacji – dla sprawiedliwości.
"Razem Lepiej" - Klub Radnych Gminy Perlejewo
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze