Reklama

Stare lipy do wycięcia?

W Milejczycach zamierzają wyciąć ok 20 starych lip w pobliżu szkoły. Lipy są ozdobą miejscowości, mają wartość historyczną i przyrodniczą, są rajem dla pszczół.

      Z wnioskiem o wycięcie drzew zwróciła się do wójta rada rodziców miejscowej szkoły, motywując to tym, że... spadający konar może, np. podczas wichury, być zagrożeniem dla dzieci uczących się w tej szkole. Do tej pory jednak nie było takich przypadków.

      Przychylnie do wniosku o zlikwidowanie lip odnieśli się radni oraz wójt gminy Milejczyce.  

      Jednak niektórzy mieszkańcy Milejczyc zapowiadają obronę historycznej lipowej alei, chcą by aleja wpisana została  do rejestru zabytków. Warto wiedzieć, że inicjatorem zasadzenia tych drzew był przedwojenny wójt Milejczyc Gustaw Narbutt.

Reklama

      - To rodzice, zaniepokojeni bezpieczeństwem swoich dzieci, wystąpili o wycięcie tych drzew. Rozumiem ich obawy. Drzewa są w pobliżu placu zabaw i parkingu. Jednocześnie doceniam postawę tych, którzy są przeciwni wycince. Również i mi szkoda tych lip - mówi Jerzy Iwanowiec Wójt Gminy Milejczyce. - Dotychczas nic poważniejszego się nie wydarzyło, ale w przy większych wichurach gałęzie spadają. Kto odpowie, jeśli stanie się coś złego, jeśli zginie dziecko? Najważniejsze, każdy to przyzna, jest bezpieczeństwo. Dlatego rozważamy podcięcie drzew. Dosyć radykalne, ale zgodne z wymogami prawa.

      PS W marcu 2014 roku pisaliśmy o sytuacji, w której przy szkole w Milejczycach przycinano stare lipy tak, że drzewa mogłyby być zniszczone. Dzięki interwencji jednej z mieszkanek drzewa przycięto wówczas w mniejszym stopniu, tak by nie wpłynęło to na ich żywotność.

Reklama

https://kurierpodlaski.pl/artykul/milejczyce-w-obronie-starych-lip/397129

    Jerzy Nowicki, fot Czytelnik

 

Temat starych drzew w Milejczycach wzbudził dyskusję na naszym fanpage. Poniżej niektóre opinie Czytelników:

Dorota Prochowicz - A potem będzie marudzenie, że w szkole gorąco i żaluzje potrzebne

Jan Smorczewski - Niszczenie źródła pożytku dla pszczół.

Bartek Piotrowski  - Można ściąć same konary jeślippien jest zdrowy i po problemie .

Marcin Korniluk - Aleja drzew z historią, wycięcie tych drzew to będzie duza strata wizerunkowa Milejczyc. Nie jedna szkoła zazdrości takiego szpaleru drzew dla Milejczyc. Koniecznie zostawić dla potomnych.

Reklama

Emilia Mroczkowska - Piękna aleja. Powinna zostać.

Beata Żarkowska - W upały każde dziecko będzie szczęśliwe że jest cień!

Marek Antoni Nowicki - Wedle tej filozofii należałoby zlikwidować wszystkie historyczna parki np. Łazienki w Warszawie, bo przecież są tam stare drzewa i ... konar może spaść na spacerujących. Do dzieła więc.

 

Beata Turbaczewska Volioti - Te piękne drzewa rosną w odległości 15 metrów od szkoły , nad samym wejściem do szkoły oraz nad jedyną, pieszą drogą do szkoły około 100 metrów , każdego dnia dzieci i rodzice tych dzieci są narażane na urazy, codziennie można odgarniać nogami metrowe gałęzie z chodnika idąc do szkoły. Konary około 8-10 metrowe są odchylone od trzonu drzewa nawet blisko w 90 stopniach w stronę PLACU ZABAW. Kto ze zwolenników podpisze się pod wzięciem na siebie odpowiedzialności w razie wypadku?…. Kto będzie wtedy taki odważny i powie jakiejś matce, że te drzewa powinny tam pozostać ? Gdy w wiadomościach nagle się ukaże tragiczny artykuł, wszyscy zwolennicy drzew nagle znikną … Jestem matką i to rodzice widzą te zagrożenie codziennie minimum 2 razy dziennie… Wycinki były i jak widać nie poprawiły bezpieczeństwa

Reklama

Bogumiła Rybak-Ziółkowska  - Ja rozumiem obawy rodziców ale myślę, że pielęgnacja była źle zrobiona skoro gałęzie spadają. Przecież po wycięciu drzew plac zabaw bedzie nie do użytku latem. Kto wytrzyma w 50 stopniowym upale (to akurat jest pewne, że po wycięciu drzew tak rośnie temperatura)? Jeśli nawet znajdzie się rodzic narażajacy dziecko na odwodnienie, udar słoneczny i czerniaka skóry za 20 lat, to dzieci same uciekną. To jest po prostu instynktowne - ludzie jak i inne duże ssaki chronią się przed ostrym słońcem bo jest dla nich szkodliwe. Jak ktoś nie wierzy proponuje poczekać do lata, usiąść na rozgrzanej, drewnianej ławce i sprobowac wytrzymac 15 min. No i pomieszczenia szkolne - 8 godzin w saunie. Raczej ciężko będzie się czegokolwiek nauczyć w takich warunkach. Nie mowiac juz o nauczycielach, szczegolnie tych starszych. I jeszcze rakotwórcze opary z topiacego się asfaltu jako wisienka na torcie.

Beata Turbaczewska Volioti: Świat się nie skończy po wycince kilku drzew, natomiast świat się skończy dla którejś z matek gdy drzewo przygniecie jej dziecko. Oczywiście, niech ankieta będzie jawna i niech ci co chcą wziąć na siebie odpowiedzialność w razie wypadku, niech podpiszą się imieniem i nazwiskiem ???? inaczej ankieta jest nic nie ważna tylko parodią przy bardzo poważnej sprawie.

Reklama

Bogumiła Rybak-Ziółkowska: Rozumiem obawy rodziców o bezpieczeństwo dzieci. Z drugiej strony, zagrożenie jest hipotetyczne i w granicach błędu statystycznego. Miliony ludzi w Polsce chodzi do parków i po alejach z dużymi drzewami i nic się nie dzieje. Sama codziennie chodzę przez dwa parki i pomimo, że robię to x lat nigdy nic oprócz ptasiej kupki nie spadło mi na głowę. A drzewa ogromne i stare.

Z drugiej strony wyrąb alei oznacza wzrost temperatury w salach szkolnych przez co dzieci nie będą mogły się skupić i normalnie uczyć. Wie to każdy kto kiedykolwiek pracował w nagrzanym biurze. Plac zabaw będzie nie do użytku bo będzie zbyt gorąco, żeby go używać. Wystarczy spróbować usiąść na rozgrzanej drewnianej ławce w upalny dzień żeby to zrozumieć. Zabawa dzieci na takim placu grozi udarem słonecznym, odwodnieniem a w późniejszym wieku rakiem skóry. Do tego wyziewy z rozgrzanego asfaltu drażniące drogi oddechowe. Też przecież nieobojętne dla zdrowia. W Warszawie w zeszłym roku doszło do sporej afery kiedy ze względów "bezpieczeństwa" wycięto drzewa ocieniające plac zabaw na jednym z dużych osiedli. Za to postawiono nietknięte drzewa na placu zabaw przeznaczonym dla psów. W rezultacie na placu zabaw dla dzieci temperatury latem sięgały 50 stopni a na placu dla zwierząt 24 stopni. Zdesperowani rodzice pytali na forach miejskich dlaczego psy w Warszawie mają lepsze warunki do zabawy niż dzieci. Pisarze z kolei byli wkurzeni, że rodzice z dziećmi zawlaszczaja im ławki i sprzęty bo nikt na tej patelni zwanej "placem zabaw dla dzieci" nie był w stanie wytrzymać. Ani dzieci ani rodzice.

Reklama

Artykuły na ten temat są w necie, ale chętnie poszukam, bo myślę, że warto się uczyć na błędach zamiast popełnić je na nowo. Pozdrawiam zwolenników i przeciwników alei też.

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    stefek - niezalogowany 2022-04-04 09:02:25

    co na to konserwator zabytków i "zieloni" ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama