Reklama

Nieznani bohaterowie – Marian Kalicki z Niewiarowa Sochów

Sylwetkę Mariana Kalickiego przedstawiamy, posiłkując się udostępnioną naszej redakcji pracą dyplomową Barbary Beaty Goławskiej pt.: „Nieznani bohaterowie II wojny światowej z powiatu bielskopodlaskiego”, obronioną w 2018r. na Wydziale Historyczno-Socjologicznym Uniwersytetu w Białymstoku.

       „Marian Kalicki urodził się w 1889 roku w Niewiarowie-Sochach w powiecie Bielsk Podlaski w zamożnej rodzinie szlacheckiej Wandy z d. Lubowickiej i Bronisława Kalickiego, pochodzącego spod Siedlec. Rodzina Kalickich mieszkała w dużym, modrzewiowym dworku wybudowanym w I połowie XIX w. przez Lubowickich - rodziców Wandy. (…)  

      W pierwszych latach XX wieku Marian z młodszym bratem Michałem rozpoczęli naukę w gimnazjum w Mińsku Litewskim. Marian po ukończeniu szkoły znał biegle niemiecki, rosyjski i francuski. Często podróżował. Był w Paryżu i Wilnie. Rodzina posiadała udziały w jednym z odcinków Kolei Warszawsko-Petersburskiej. (…)

Reklama

      Brał udział w I wojnie światowej oraz wojnie bolszewickiej jako podporucznik kawalerii w pułku szwoleżerów z Grudziądza. Był uczestnikiem Bitwy Warszawskiej.  (…) Później prowadził 50. hektarowy majątek w Niewiarowie-Sochach. Zajmował się hodowlą bydła i trzody chlewnej. Z proboszczem parafii Ostrożany, ks. Janem Auderem, dzielił zamiłowanie do pszczelarstwa i sadownictwa. Do dziś rosną jabłonie i grusze oraz, otaczające obszerny sad, lipy zasadzone dla osłony sadu przez Mariana w tym samym czasie co lipowa aleja wokół kościoła parafialnego w Ostrożanach. (…) Posiadał stawy rybne. Wybudował łaźnię parową tzw. banię. Sukcesywnie modernizował gospodarstwo, sprowadzał nowe maszyny, powiększał pogłowie bydła. Hodował konie sokólskie pociągowe, ale posiadał również konie wierzchowe do jazdy konnej. (…)

       Przyjaźnił się z okolicznym ziemiaństwem, tj. Brzezińskimi z Grodziska, Dziubandowskimi z majątku Biszewo, Pietrzykowskimi z Andryjanek, Moniuszkami z Miłkowic-Maćków, Olszewskimi z Olszewa oraz Stępkowskimi z Wierzchucy.

Reklama

       Marian był człowiekiem wykształconym, o wysokim morale i cieszył się dużym szacunkiem wśród lokalnej społeczności. W 1934 roku w wyniku wyborów samorządowych został wójtem gminy Grodzisk. W 1935 roku zrezygnował z tej funkcji, a prawdopodobnym powodem była bardzo zła sytuacja finansowa gminy.

      Najstarszy syn z drugiego małżeństwa – Jan (…) po maturze dostał się do Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Krośnie, gdzie zastał go wybuch wojny światowej. (…) 1 września 1939 roku Komendant Szkoły ppłk pil. Adam Zaleski wydał rozkaz o odesłaniu uczniów pierwszego rocznika do domów. (…) Jan Kalicki zgodnie
z rozkazem koleją przez Jasło, Rzeszów, Lublin, Siedlce udał się do Siemiatycz, skąd pokonując pieszo 16 km, dotarł do domu w Niewiarowie-Sochach. (…)  

Reklama

      II wojna – Podlaskie Szwadrony Śmierci

      Wybuch wojny pozostałych członków rodziny Kalickich zastał w Niewiarowie-Sochach. Marian nie został zmobilizowany. 24 września 1939 r. spotkał się Piotrem Bendorffem, bratankiem księdza Ludwika Pogumirskiego, proboszcza parafii rzymskokatolickiej w Grodzisku. Bendorff wrócił właśnie ze Stanisławem Faustynowiczem z Mierzynówki, z rodzinnych Żupran położonych 65 km na wschód od Wilna. Obaj zostali aresztowani przez NKWD, cudem udało im się uciec z aresztu. W Słonimiu ktoś wcisnął Piotrowi ulotkę nawołującą do walki z dwoma już wrogami. Po powrocie do Grodziska przekazał ulotkę Marianowi. Tego dnia zorganizowali w Niewiarowie-Sochach spotkanie z 30 mężczyznami z okolicy zainteresowanymi bieżącą sytuacją w kraju. Por. Marian Kalicki zapowiedział zorganizowanie jednostki bojowej do walki z dwoma okupantami. Poddano tę kwestię pod dyskusję i podjęto decyzję o powołaniu do życia Podlaskich Batalionów Śmierci. Za cel organizacji postawiono pomoc ściganym przez okupantów, ich rodzinom, wydawanie czasopism podziemnych, prowadzenie akcji propagandowych, ochronę dóbr kultury.

Reklama

       W momencie założenia organizacji Podlaskie Bataliony Śmierci liczyły 29 osób. Organizacja bywa utożsamiana z Legionem Podlaskim, ale są to dwie odrębne, choć współpracujące i może przenikające się ze sobą organizacje ruchu oporu za tzw. pierwszego sowieta.

      Z obawy przed pewnymi szykanami ze strony Sowietów weteran wojny bolszewickiej i zagorzały piłsudczyk - Marian Kalicki z synem Janem przedostali się do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie działali w ruchu oporu. Jan mieszkał u kolegi w Zawistach lub Złotkach pod Czyżewem. Był kurierem w PBŚ i przewoził prasę podziemną oraz pieniądze spod Warszawy. W działalność organizacji włączyła się córka Zofia, która również była kurierem i sanitariuszką (ps. „Jaskółka”) i podlegała bezpośrednio swojemu ojcu. Ukrywała się z przyrodnim bratem Stasiem u kuzynki Marii Tołwińskiej
w Tołwinie. (…)

Reklama

       W piątek 20 czerwca 1941 roku do Niewiarowa-Sochów przybyło 4 enkawudzistów z nakazem przesiedlenia rodziny Kalickich. Rodzinę do wywózki wskazał sołtys Niewiarowa - Przybków - Kazimierz Arbaszewski, który był zagorzałym komunistą i pracował w sielsowiecie w Grodzisku. Na liście deportacyjnej figurowała tylko Helena z pełnoletnią córką Lucyną. Na własne żądanie pojechał syn Witold, bo nie chciał rozstawać się z matką. Helena Kalicka ukryła u rodziny najmłodsze dzieci - Tadzia i Stasia. Sołtys wsi – Antoni Niewiarowski z rozkazu dowódcy NKWD zorganizował furmankę w celu dowiezienia rodziny na stację kolejową do Siemiatycz. Na Syberię wywieziono Helenę Kalicką z 18-letnią córką Lucyną i 16-letnim synem Witoldem. Byli jednymi z 1090 Polaków deportowanych z rejonu siemiatyckiego w przededniu wkroczenia do Siemiatycz wojsk Wermachtu.(…).

      Druga okupacja niemiecka

Reklama

      Tymczasem w Polsce rozpoczęła się okupacja niemiecka. 28 czerwca 1941 roku do Niewiarowa-Sochów zza Buga wrócił Marian Kalicki. Sytuacja rodziny była bardzo skomplikowana. Żona z dwójką starszych dzieci przebywała na zesłaniu w głębi ZSRR. Dwaj najmłodsi synowie pozostawali pod opieką teściów Święckich. Najstarsze dzieci- Jan i Zofia działali w konspiracji, a najstarsza zamężna już Maria mieszkała w Putkowicach
i spodziewała się kolejnego dziecka. Mąż działał z por. Kalickim (a po awansie kapitanem) w konspiracji.

      4 lipca 1941 roku Marian Kalicki udał się do Urzędu Gminy w Grodzisku, gdzie zastał Piotra Bendorffa, który tymczasowo pełnił funkcję wójta. Stanowczo doradził rezygnację z tego stanowiska, likwidację milicji obywatelskiej i przejął całą zgromadzoną broń i amunicję na potrzeby PBŚ. 24 lipca w Grodzisku pojawiło się 5 niemieckich żandarmów z komendantem Englingiem na czele, który poinformował o przybyciu następnego dnia amtskomisarza (kierownikami gminy na okupowanych terenach Polski byli komisarze). Niemcy przywrócili podział administracyjny sprzed wybuchu wojny. Gmina Grodzisk i tym samym zamieszkiwane przez Kalickich Niewiarowo Sochy ponownie znalazły się w powiecie bielskim

Reklama

     25 lipca do budynku gminy, w którym przebywali: Kalicki, Soroko, Bendorff,i sekretarz Strzemiński, weszli funkcjonariusze SS: amtskomisarz Eugen Klein i jego współpracownik Paul Flakowski. Klein postarał się, żeby nielubiany przez niego Engling został przeniesiony, a kolejnym komendantem żandarmerii został Wilhelm Daske. Piotr Bendorff określał go jako człowieka niegroźnego dla Polaków. Marian Kalicki w związku z tym, że znał doskonale język niemiecki, został zatrudniony jako tłumacz i doradca. Prowadził tzw. podwójną grę, jednocześnie działając w Podlaskich Batalionach Śmierci. Kiedy pojawił się problem wywózki młodzieży polskiej do pracy przymusowej w głąb Niemiec, zrezygnował z pracy pod pretekstem złego stanu zdrowia. (…)

      20 września 1942 roku formalnie powstały Narodowe Siły Zbrojne. (…) W grudniu 1942 roku decyzją por. Kalickiego chętni członkowie Podlaskich Batalionów Śmierci weszli w szeregi NSZ. Por. Marian Kalicki został Komisarzem cywilnym Rejonu VI obejmującego gminę Grodzisk i pełnił tę funkcję aż do swojej tragicznej śmierci w marcu 1943 roku. Jego następcą został Włodzimierz Awramienko (ps. „Brat”). (…) Rejon VI wchodził w skład Komendy Powiatowej Bielsk Podlaski w strukturze Okręgu XIII Białystok. Por. Kalicki za wzorową służbę w podziemiu awansował do stopnia kapitana.

Reklama

      Marian Kalicki żył w zgodzie z miejscowym amtskomisarzem Eugenem Kleinem. W okolicznych wsiach w gminie Grodzisk pojawili się żądni łupu bandyci, którzy szykanowali okoliczną ludność, podszywając się pod podziemie zbrojne. Marian Kalicki sprowadził posiłki i zaprowadził porządek na terenie gminy. Miał wrogów, szczególnie wśród zwolenników sowieckiego ładu. Do Kleina pisane były donosy, na które amtskomisarz nie reagował, bo ufał Kalickiemu. Donosy pisali dwaj mężczyźni z Niewiarowa Sochów oraz Rybałt znani rodzinie z imienia i nazwiska (dwa lata później oddział członkowie oddziału NSZ wykonali wyrok śmierci na donosicielach). Daske- komendant żandarmerii z Grodziska nie podjął żadnych kroków w celu aresztowania Kalickiego, czym rozzłościł donosicieli. Postanowili podjąć kolejne kroki- donosy trafiły na posterunek niemieckiej żandarmerii w Pobikrach, gdzie urzędował znany z okrucieństwa komendant Leo Jóźwiak. Ten sprawą się zainteresował, zebrał oddział żandarmerii i mając za przewodnika kolaboranta z Grodziska, który nie ukrywał swojej współpracy z niemieckimi władzami, dotarł 3 kwietnia 1943 roku w Wielki Poniedziałek nad ranem do domu Kalickiego w Niewiarowie Sochach. W domu Kalickich oprócz Mariana i jego dzieci: 24-letniej Zofia, 12-letniego Tadeusza, 8-letniego Stanisława oraz 2-letniego wnuka Wiesława Klepackiego przebywali towarzysze z NSZ- Józef Czyżewski i Antoni Olszewski. Syn Jan przebywał na szkoleniu za Bugiem.

      Zasadzka

Reklama

      Żandarmi otoczyli dom. Marian, usłyszawszy pukanie do drzwi, otworzył. Do domu wtargnęli żandarmi. W pierwszym pokoju od korytarza spał Antoni Olszewski. Kiedy usłyszał hałas, próbował się bronić, sięgnął po broń i wtedy posypała się seria z karabinu maszynowego jednego z żandarmów. Zginął na miejscu. Marian Kalicki, korzystając z zamieszania, rzucił się schodami na piętro, by wyskoczyć oknem na werandę. Niestety, kolaborant z Grodziska strzelił w jego kierunku, raniąc Kalickiego w rękę. Nie było już wyjścia z sytuacji. Marian zszedł na dół dobrowolnie, był w piżamie i boso. Zarzucił na siebie futro, wziął do ręki różaniec i tak razem z Józefem Olszewskim został wyprowadzony na zewnątrz. Najmłodszy syn Stanisław błagał Jóźwiaka o darowanie życia ojcu, ten był jednak nieprzejednany. Żandarmi poprowadzili aresztowanych w kierunku stodoły. Józef wyrwał się i uciekał w kierunku sadu, gdzie został postrzelony, a potem dobity przez Jóźwiaka. Następnie wykonali wyrok na Marianie strzałem w czoło. Wszystkiemu przyglądały się dzieci. Po egzekucji żandarmi odjechali do oddalonego o 6 km Grodziska. Zbiegli się sąsiedzi. Ostrzegli, że dzieciom grozi niebezpieczeństwo. Zofia zabrała chłopców za stodołę krewnych Lubowickich, a następnie uciekła na kolonię Rybałty do Bukowskich. Tam ukryto chłopców, a Zofia zagrzebała się w ziemniakach w kopcu.

      Żandarmi skontaktowali się z posterunkiem Schutzpolizei w Ciechanowcu, skąd otrzymali rozkaz zlikwidowania pozostałych członków rodziny. Po godzinie wrócili do Niewiarowa, ale nikogo już nie zastali. Przeszukali obejście i odjechali. Niemcy tego samego dnia na posterunek wezwali sołtysa -Antoni Niewiarowskiego. Istniało realne zagrożenie zbiorowej egzekucji mieszkańców całej wsi. Sołtys długo przekonywał Niemców. Argument, że nikt z załogi niemieckiej nie zginął, przesądził o zaniechaniu rozstrzelania mieszkańców Niewiarowa. Mężczyźni ze wsi przez kilka miesięcy rozstawiali całymi dniami sąsiedzką straż, gotowi bronić się przed zemstą niemieckich żandarmów.

Reklama

      Niemcy zabronili zbliżać się do ciał. Po zmroku mieszkańcy wsi przynieśli do domu ciała zabitych. Wcześniej powiadomili ks. Jana Audera- proboszcza z Ostrożan, który natychmiast zniszczył akty chrztu dzieci Mariana, będące świadkami rozstrzelania. Następnie udał się na posterunek do Grodziska w celu uzyskania zgody na pochówek na cmentarzu parafialnym. Niemcy nie robili przeszkód. Pogrzeb kpt. „Żbika” odbył się w Wielki Piątek na cmentarzu w Ostrożanach i zgromadził tłumy mieszkańców z całej okolicy. Nie zabrakło bliskiego współpracownika zamordowanego-Romana Jastrzębskiego (ps. „Ślepowron”)-dowódcy NSZ. Pochówku dokonali ks. Jan Auder, ks. Michał Twarowski i ks. Józef Madaliński- proboszcz z Perlejewa, kapelan PBŚ.

Osierocone dzieci tułały się po krewnych, przebywały m. in. u Morzych w Bacikach, Kostrów w Morzach, u dziadków Święckich w Niewiarowie - Przybkach. (…)

     Zemsta

      Podwładni kpt. Mariana Kalickiego ( ps. „Żbik”) zemścili się na zabójcach dowódcy. W sierpniu 1943 roku schwytali na młynie u Andrzejewskich Ostaszewskiego- współpracownika Leo Jóźwiaka. Odbył się sąd polowy. Ostaszewski został skazany na śmierć przez powieszenie, wyrok wykonano na kolonii w Mierzynówce.

      W czerwcu 1944 roku oddział Boguszewskiego („Bitnego”) zaatakował posterunek w Pobikrach. Jóźwiak został ranny. W 15 lipca 1944 roku gminę Grodzisk opuścił komendant Deske, wiedząc o zbliżającej się Armii Czerwonej. Oddziały „Bitnego” z NSZ i „Zająca” z AK postanowiły schwytać Leo Jóźwiaka. Ujęto go w Bogutach za Ciechanowcem i powieszono. (…)

O innych nieznanych lokalych bohaterach już wkrótce.

   Marek Antoni Nowicki,  fot ze zbiorów Bronisława Kalickiego - wnuka Mariana  /. Helena i Marian Kaliccy z Niewiarowa-Sochów – 1930r/..

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    marian - niezalogowany 2020-05-04 00:32:52

    dziękuję bardzo za artykuł i gratuluję tematu wyboru pracy mgr!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lidia - niezalogowany 2021-04-27 22:06:27

    Ten artykuł jest o moim pra pradziadku ????☺️

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama