Niewiele zmian przyniosło walne zebranie sprawozdawczo - wyborcze w MKS Cresovia Siemiatycze, w niedzielę 11 stycznia. Zebrani ustalili, że przynajmniej do czerwca klubem będą rządzić ci sami, co dotychczas, lecz wspomagani przez nowych członków. Na stanowisku prezesa pozostał Mariusz Malewski.
Brak chętnych do zarządu Zebranie było długie i dosyć burzliwe. Przyszli na nie przede wszystkim ci sympatycy klubu, którzy są na każdym meczu, żyją klubowymi sprawami, a niektórzy sprawowali w klubie różne funkcje. Najważniejsze wątki poruszane na zebraniu dotyczyły przede wszystkim finansów klubu. Poza tym - tak, jak niektórzy się spodziewali - kilka osób powróciło do tematu tworzenia obecnej drużyny latem ubiegłego roku. Poza tym zarząd nie chciał ubiegać się o reelekcję, chcąc oddać prowadzenie klubowych spraw w inne ręce. Jednak do pełnienia funkcji prezesa, jego zastępcy i skarbnika nie było chętnych. Zaledwie trzy osoby, oprócz członków dotychczasowego zarządu, zgodziły się formalnie pomagać klubowi i tworzyć zarząd. Owszem, inni też wyrazili chęć pomocy, ale nieformalnie. Doszło więc do tego, że nawet ci, którzy przez pół zebrania atakowali i krytykowali zarząd, wręcz prosili, aby z braku chętnych na najważniejsze funkcje zarząd został i dalej prowadził klubu. Ale warunkowo, bo najprawdopodobniej do czerwca - terminu nadzwyczajnego zebrania, być może wyborczego. Zarząd - co niektórych pewnie zdziwiło - otrzymał także absolutorium. Za jego udzieleniem było 14 osób, przeciw 5, wstrzymało się 15. Tak więc stary - nowy zarząd będzie miał teraz czas na to, aby pozałatwiać niezałatwione sprawy i być może lepiej zadbać o klubową kasę. Teraz stanowią go: Mariusz Malewski (prezes), Dorota Grzybowska (zastępca), Romuald Andrzejczuk (skarbnik), Jan Sobieszuk, Mirosław Twarowski, Tadeusz Nowak (członkowie). Komisja Rewizyjna: Jan Kiszczyński (przewodniczący), Janusz Marchel (zastępca), Andrzej Kościuk (członek). Zadłużenie na ok. 13 tys. zł Chyba najważniejszą informacją było to, że klub jest zadłużony na ok. 13.000 zł. Z wyliczeń prezesa Malewskiego wynika, że klub winien jest ok. 6.500 zł zawodnikom jako wynagrodzenie za grę oraz ponad 6.000 zł wierzycielom (m.in. hurtowni sportowej, dla PZPN, za transport). Jak spłacić zadłużenie? Zarząd nie ma na razie na to konkretnego rozwiązania, jedynie luźne pomysły. Wyrzuceni z klubu, czy nie? Drugi problematyczny wątek - tworzenie kadry na ten sezon, był chyba najbardziej burzliwy, bo głos zabierali m.in. piłkarze, którzy cały czas czują się przez klub pokrzywdzeni. Przypominamy, że kilku graczom nie dano szansy gry. Jak teraz mówią - z plotek dowiadywali się, że są niepotrzebni. Oto fragment dialogu: - Dlaczego wygoniliście kilku starszych zawodników od lat związanych z klubem? - Dlaczego zostaliśmy wyrzuceni z klubu, podobno działającego profesjonalnie? Prezes Malewski - Nie jest tak, że ktoś kogoś wyrzucił z klubu. Zarząd rozmawiał z tymi piłkarzami. Jednak trener miał taką, a nie inną koncepcję budowy drużyny. Stąd przyszli nowi zawodnicy z zewnątrz, bo bez nich ciężko byłoby osiągnąć pozytywny wynik (...). Mamy najmłodszą drużynę w lidze. Z sali: - Nikt nie mówi, że jest źle, bo młoda drużyna. Ale uważamy, że ta młoda drużyna powinna nabierać doświadczenia przy starszych piłkarzach. Jeden z zawodników, który czuje się wyrzucony: - Nikt nie dał nam znać o pierwszym treningu przed rozpoczęciem sezonu. Jak to rozumieć? Trener, aby mieć czyste sumienie, powinien dać szanse tym, którzy wywalczyli awans do III ligi, a nie rozstawać się w taki sposób. To nie profesjonalizm. Inne pytania do zarządu Czy trafne było ściągnięcie do drużyny nowych zawodników za ok. 20.000 zł? Co oni wnieśli? Odpowiadam - wnieśli zero. Tamten sezon skończyliśmy swoimi zawodnikami - powiedział jeden z obecnych. Prezes Malewski: - Śniadach strzelił najwięcej bramek, więc nie uważam, że zero. Bajko doznał kontuzji. Inne transfery były bezgotówkowe. Kolejne pytanie: - Dlaczego walne zebranie nie odbyło się w grudniu, tylko teraz? - Skarbnik Andrzejczuk: - Sami prowadzimy księgowość. Za każdy miesiąc musimy składać deklaracje. Chcieliśmy mieć już wszystko rozliczone. Poza tym przecież pracujemy społecznie. Były piłkarz: - Proszę państwa, brakuje w naszym gronie jednej osoby - byłego trenera Radosława Kondraciuka. Ten trener wykonał naprawdę profesjonalną pracę. Czy dostał zaproszenie na to zebranie? Powinien być tutaj z nami i przynajmniej otrzymać uścisk dłoni. Nic konkretnego w odpowiedzi nie padło. Kapitan drużyny: - Kiedy zostaną uregulowane zaległości finansowe dla piłkarzy? - Prezes Malewski: - Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. To sprawa przyszłościowa. To zobowiązanie nadal jest aktualne. Można sprzedać jakiegoś zawodnika i wtedy to uregulować. Tylko czy to dobre rozwiązanie? Klubowe wydatki Oto kilka przykładów wydatków za 2008 r.: 10.925 zł - sprzęt sportowy (do maja płacił za to MOSiR), 1.165 zł - telefon stacjonarny, 1.322 zł - środki czystości, 28.050 zł - transfery, 10.926 zł - transport, 3.771 zł - opłaty do PZPN, 10.430 zł - sędziowe. Łącznie wydatki: ok. 124.600 zł. Wpływy: 60.000 zł - dotacja od miasta, 970 zł - składki członkowskie, 8.046 zł - sprzedaż biletów. Łącznie wpływy: 125.036 zł. Stan gotówki w kasie: 164 zł, na koncie: 213 zł (stan na 11 stycznia). Warto dodać, że stadionem i klubowym budynkiem administruje MOSiR, stąd utrzymanie boisk, opłaty np. za wodę i ogrzewanie leżą w jego kwestii. Dodając do tego inne klubowe wydatki w 2008 r. z konta MOSIR-u w Cresovię i stadion poszło dodatkowo - jak zapewnił dyrektor Umiastowski - ok. 100.000 zł. Co jest warte podkreślenia? Otóż ok. 65.000 zł klub pozyskał ze sprzedaży biletów, za reklamy ustawione na stadionie i od prywatnych sponsorów. Biorąc pod uwagę głównie ten ostatni czynnik - zarząd naprawdę spisał się na medal. Słowa otuchy Mimo wielu momentów krytyki pod adresem starego zarządu sporo osób dodawało prowadzącym Cresovię otuchy, podkreślając społeczną pracę. Oto kilka wypowiedzi: - Panowie, większość z nas była już w zarządzie i też nie potrafiliśmy dużo zdziałać. Brakowało pieniędzy i nadal nie będzie ich pod dostatkiem. Chciałbym, aby zarząd pozostał w takim samym składzie, bo przecież ma osiągnięcia. - Dlaczego tyle osób powiedziało "nie" wobec propozycji wejścia w skład nowego zarządu? Wiadomo - finanse. Nie da się prowadzić klubu na amatorszczyźnie. Ktoś musi być na etacie i odpowiadać za sprawy klubowe. Zarząd trzeba budować od osoby, która będzie wszystko prowadziła. A takiej osoby dotychczas brakowało. Prezes Malewski: - Przez 2 lata klub nie zginął. Wyniki sportowe są niezłe. Zarząd działał społecznie kosztem pracy i rodziny. Owszem, popełnił błędy, które dzisiaj państwo oceniliście. Nie wyobrażam sobie pracy na takich zasadach, jak do tej pory - musi być ktoś na etacie dbający o sprawy klubowe. I takie, jako jedno z najważniejszych zadań oprócz zniwelowania zadłużenia i utrzymania klubu w III lidze , stary - nowy zarząd określił jako priorytetowe. Szkoda, że nie ma w tych zadaniach działań na rzecz powrotu do drużyny tych piłkarzy, którzy wywalczyli awans do III ligi i z powodzeniem reprezentowali klub przez lata, a dziś ich w drużynie nie ma. Nadal wierzmy, że tylko okresowo.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze