I Bal Cresovii przeszedł do historii. 24 stycznia w Domu Weselnym "Echo" w Siemiatyczach bawiło się ponad 80 osób. Nie zabrakło byłych prezesów, sympatyków, sponsorów klubu, byłych i obecnych piłkarzy drużyny seniorów. Podziałów pokoleniowych nie było.
- Żałuję, że zabrakło wielu ludzi związanych z Cresovią, tym bardziej doceniam obecność tych, którzy przyjęli moje zaproszenie, ale mam nadzieję, że za rok pobawimy się w większym gronie - mówi Wojciech Łopaciuk, kierownik drużyny, inicjator i organizator balu. - Dziękuję wszystkim za fajną zabawę, mam nadzieję, że wszyscy dobrze czuli się w czasie balu i po balu również. Serdecznie dziękuję Ani, Maćkowi i Czarkowi z redakcji Kuriera Podlaskiego - Głos Siemiatycz. Bez ich pracy i pomocy nie powstałaby prezentacja, na której staraliśmy się pokazać historię klubu, przypomnieć byłych piłkarzy i działaczy czy założycieli Cresy. A jak widziałem - prezentacja wzbudzała zainteresowanie - i obecnych na balu mam wychowanków, a i sami piłkarze z chęcią oglądali swoje stare zdjęcia, niektórzy z nich na przedstawionych fotografiach byli jeszcze małymi chłopcami. Dziękuję tym, którzy udostępnili swoje archiwalne zdjęcia. Dziękuję dyrektorowi MOSiR-u za pomoc z projektorem i ekranem. Fajna była muzyka do tańca, którą zaproponował Andrzej Puch z Katarzyną, zadowolony jestem z obsługi "Echa", dziękuję Gienkowi Olszewskiemu za napoje... Uważam, że impreza udana.
Trzeba przyznać, że rzeczywiście wszystko było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. - Fajna impreza, z fajnymi ludźmi - krótko podsumowuje Paweł Kowalczyk, były zawodnik drużyny.
Wśród zaplanowanych atrakcji i niespodzianek balu znalazła się licytacja gadżetów klubowych i nie tylko. Robert Podoliński, wychowanek Cresovii, a obecnie trener ekstraligowej Cracovii, przekazał koszulkę z podpisami zawodników, którą wylicytowano za 1.000 zł. Koszulka Cresovii poszła za jedyne 200 zł, może dlatego, że zabrakło na niej podpisów zawodników. Licytację prowadzili Mariusz Malewski, do niedawna prezes Cresovii i Wojciech Łopaciuk. Nie zabrakło wzajemnych podziękowań za współpracę i życzeń wygranych meczów.
I pomimo szampańskich nastrojów przed działaczami i sympatykami klubu wyzwania. Zbliża się liga.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze