6 lokata na 10 drużyn, po 4 mecze wygrane i przegrane, 1 remis (w sumie 13 pkt) to jesienny bilans piłkarzy Żubra Drohiczyn w rozgrywkach podlaskiej "A" klasy. Bilans bramkowy dodatni: 26 - 25.
Wyniki: 4:1 z MKS-em II Mielnik, 2:6 z Narwią Choroszcz, 3:7 z Orłem Kleszczele, 4:1 z Gryfem II Gródek, 1:1 z KS II Michałowo, 5:0 z Błyskawicą Dubicze Cerkiewne, 0:2 z Iskrą Wyszki, 7:2 z Czarnymi Gródek, 0:5 z Bocianem Boćki.
Na własnym boisku drohiczyńska drużyna, spośród 5 spotkań, wygrała 4. Z kolei na wyjeździe szło gorzej - remis i 3 porażki. Przypominamy - Żubr jest w tej lidze nowicjuszem.
Czy cel stawiany na początku rozgrywek został osiągnięty?
- Raczej nie - mówi trener Mariusz Nielipiński. - Trudno mówić o rywalizacji z liderem z Michałowa, w składzie którego przewija się sporo zawodników z pierwszej czwartoligowej drużyny. Jednak z drużynami z Kleszczel i Choroszczy mogliśmy i powinniśmy uzyskać dużo lepsze rezultaty, a skończyło się fatalnie, bo wysokimi porażkami. Przebieg tych spotkań nie wskazywał na aż takie przegrane. Nie chcę biadolić na sędziowanie, które na poziomie "A" klasy czasami było gorsze niż fatalne, wyraźnie brakowało nam doświadczenia. Drużyna w tych meczach nie podniosła się po stracie jednego czy dwóch goli, kiedy jeszcze były szanse na lepsze wyniki. Śmiało można powiedzieć, że chłopcy przegrali to w większości w głowach, a nie na boisku, bo byliśmy równorzędnymi rywalami. Ale było minęło. Nie wyszedł nam również mecz w Boćkach, przegrany 0:5. Faktycznie Bocian w połowie rundy złapał rytm i punktował wszystkich, chociaż na tak wysoką porażkę nie zasługiwaliśmy. Na pewno odegramy się wiosną w Drohiczynie. Co do reszty drużyn - zagraliśmy na swoim poziomie i zdobyliśmy komplet punktów. Wspomniałem o meczu z liderem w Michałowie. Padł remis 1:1. Jesteśmy na razie jedyną drużyną, która urwała punkty liderowi. Tak więc jakieś możliwości w naszym zespole drzemią. Oby dało się je bardzie wyeksponować wiosną.
- Kogo trener wyróżniłby z kadry, kogo zganił?
- Wszystkich. Zarówno tych, którzy grali dużo, jak i tych, którzy wchodzili na zmiany i grali tzw. ogony. Każdy gra tak, jak potrafi. To jest najniższy poziom rozgrywek w Polsce. Chłopcy na co dzień uczą się lub pracują, trudno więc mówić o grze, przy której ręce same będą składały się do bicia brawa i która będzie w każdym spotkaniu przynosić maksymalne efekty. Na pewno sporo do drużyny wnieśli ci, którzy wcześniej zdobyli jakieś doświadczenie w Cresovii i MKS-ie Mielnik - Grzegorz Sielewonowski, Patryk Perlejewski, Krystian Dawidziuk.
- Za wcześnie mówić o rundzie wiosennej?
- Za wcześnie. Jakieś plany mamy odnośnie przygotowań do rundy rewanżowej, a w jakim stopniu uda się je zrealizować - czas pokaże. Latem, podczas przygotowań do rozgrywek jesiennych, pod względem frekwencji było nieźle, bo to właśnie frekwencja jest najistotniejszym czynnikiem tego okresu. A cel? Wypaść jak najlepiej i poprawić miejsce w tabeli. Najważniejsze - po latach przerwy Żubr Drohiczyn znowu gra, co jest pozytywnie przyjmowane przez mieszkańców naszej gminy. Za doping, dobre słowo, wszelkie wsparcie dziękujemy i na to samo liczymy wiosną.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze