- Moje córki siedziały w oknie i one pierwsze zauważyły ogień, który wydobywał się z sieni. Szybko zadzwoniłam po straż. Tu była chyba godzina 10.20. Nikt nie wiedział, gdzie jest w tej chwili właściciel domu. On mieszkał sam. Może dałoby się go uratować – powiedziała sąsiadka mieszkająca niedaleko spalonego domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze