Reklama

Siemiatycka Liga Amatorska

01/02/2009 17:52
Dobiegają końca rozgrywki piłkarskie w ramach Siemiatyckiej Ligi Amatorskiej (SLA). Czy liga jest potrzebna? Czy jej poziom sportowy wzrasta? O tym m.in. rozmawiamy z Bogdanem Raczyńskim - głównym organizatorem SLA.

          - Rozgrywki wkraczają w decydującą fazę. Pokuśmy się więc o podsumowanie. Czy liga spełniła swoje zadania?
          - Owszem. Naszym założeniem było zorganizowanie, a raczej kontynuacja corocznych rozgrywek w rozbudowanej formie, czyli ligi, bo popularność tego typu rozgrywek w naszym mieście i powiecie jest chyba największa. Po drugie wychodzimy z propozycją udziału w rozgrywkach przede wszystkim do zawodników - amatorów niezrzeszonych w klubach piłkarskich i jak widać, chcą oni próbować swoich sił w tej dziedzinie. Poza tym organizując im zajęcia sportowe stawiamy na czynne spędzanie wolnego czasu. Dodam, że zawody na dobre wpisały się w kalendarz sportowy miasta. Na dziś mamy deklarację udziału w kolejnych edycjach profesjonalnych drużyn z Sokołowa Podlaskiego i Węgrowa. Czyli impreza cały czas się rozwija.
          - Wracając do próby podsumowania - tegoroczna liga na pewno okazała się długa.
          - M.in. dlatego była najciekawsza, a porównując ją do poprzednich - stała na najwyższym poziomie sportowym, moim zdaniem nawet na wyższym niż równorzędna białostocka.
          - Dlaczego w tym roku zdecydowaliście się na rundę rewanżową? - Chcieliśmy drugą rundę przeprowadzić w poprzednich edycjach, lecz brakowało wolnych terminów w hali przy ulicy Andersa. Teraz to się udało i zostało - z nielicznymi przypadkami - pozytywnie przyjęte przez uczestników. Runda rewanżowa sprawia, że drużyny i zawodnicy dłużej muszą utrzymywać sportową formę na jakimś poziomie, by jak najlepiej wypaść. Jest to też uatrakcyjnienie rozgrywek.
          - Pojawiły się jednak opinie, że liga jest za długa i stąd zespoły mają problemy z zestawieniem składów.
          - Owszem, można było usłyszeć takie opinie, jednak zdecydowana większość drużyn to ekipy przygotowane na tak długie rozgrywki.
          - A co z uczestnikami zrzeszonymi w klubach, którzy grają w lidze? Czy sensowne jest dopuszczenie ich do udziału?
          - Myślę, że tak. Stanowi to uatrakcyjnienie rozgrywek oraz doskonałą dla nich formę przygotowań. Poza tym każdy zespół może takiego zawodnika pozyskać, a zawodnicy niezrzeszeni mogą w bezpośrednim pojedynku sprawdzić się ze zrzeszonymi.
          - Rozgrywki zaczynają wypierać inne tego typu turnieje - albo zgłasza się do nich coraz mniej drużyn, albo jest tych turniejów mniej. Przykład to tegoroczny Puchar Burmistrza. Można więc zrozumieć, że nieświadomie odbieracie innym organizację.
          - Jeśli odbieramy, to właśnie nieświadomie, bo każdy ma prawo organizacji takich zawodów, lecz to kolejny przypadek dowodu o popularności takiej ligi. Częściowo jest to też spowodowane tym, że brakuje w Siemiatyczach obiektu sportowego do takich zawodów, a w jedynym w "Trójce" brak wolnych terminów nie tylko do naszych rozgrywek, ale i do turniejów organizowanych przez innych.
          - Przejdźmy do spraw technicznych. Kto w tym roku zostanie mistrzem?
          - Zweryfikuje to boisko. Na dziś wszystko wskazuje na to, że Tynk Dom, jednak inne drużyny nie powiedziały ostatniego słowa i czekają na potknięcie tej ekipy.
          - A komu zostanie przyznana nagroda najlepszego zawodnika?
          - Mamy już w tym zakresie dosyć decydujące ustalenia, ale na razie nic więcej nie powiem.
          - Dziękuję za rozmowę.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama