Dobiegają końca rozgrywki piłkarskie w ramach Siemiatyckiej Ligi Amatorskiej (SLA). Czy liga jest potrzebna? Czy jej poziom sportowy wzrasta? O tym m.in. rozmawiamy z Bogdanem Raczyńskim - głównym organizatorem SLA.
- Rozgrywki wkraczają w decydującą fazę. Pokuśmy się więc o podsumowanie. Czy liga spełniła swoje zadania? - Owszem. Naszym założeniem było zorganizowanie, a raczej kontynuacja corocznych rozgrywek w rozbudowanej formie, czyli ligi, bo popularność tego typu rozgrywek w naszym mieście i powiecie jest chyba największa. Po drugie wychodzimy z propozycją udziału w rozgrywkach przede wszystkim do zawodników - amatorów niezrzeszonych w klubach piłkarskich i jak widać, chcą oni próbować swoich sił w tej dziedzinie. Poza tym organizując im zajęcia sportowe stawiamy na czynne spędzanie wolnego czasu. Dodam, że zawody na dobre wpisały się w kalendarz sportowy miasta. Na dziś mamy deklarację udziału w kolejnych edycjach profesjonalnych drużyn z Sokołowa Podlaskiego i Węgrowa. Czyli impreza cały czas się rozwija. - Wracając do próby podsumowania - tegoroczna liga na pewno okazała się długa. - M.in. dlatego była najciekawsza, a porównując ją do poprzednich - stała na najwyższym poziomie sportowym, moim zdaniem nawet na wyższym niż równorzędna białostocka. - Dlaczego w tym roku zdecydowaliście się na rundę rewanżową? - Chcieliśmy drugą rundę przeprowadzić w poprzednich edycjach, lecz brakowało wolnych terminów w hali przy ulicy Andersa. Teraz to się udało i zostało - z nielicznymi przypadkami - pozytywnie przyjęte przez uczestników. Runda rewanżowa sprawia, że drużyny i zawodnicy dłużej muszą utrzymywać sportową formę na jakimś poziomie, by jak najlepiej wypaść. Jest to też uatrakcyjnienie rozgrywek. - Pojawiły się jednak opinie, że liga jest za długa i stąd zespoły mają problemy z zestawieniem składów. - Owszem, można było usłyszeć takie opinie, jednak zdecydowana większość drużyn to ekipy przygotowane na tak długie rozgrywki. - A co z uczestnikami zrzeszonymi w klubach, którzy grają w lidze? Czy sensowne jest dopuszczenie ich do udziału? - Myślę, że tak. Stanowi to uatrakcyjnienie rozgrywek oraz doskonałą dla nich formę przygotowań. Poza tym każdy zespół może takiego zawodnika pozyskać, a zawodnicy niezrzeszeni mogą w bezpośrednim pojedynku sprawdzić się ze zrzeszonymi. - Rozgrywki zaczynają wypierać inne tego typu turnieje - albo zgłasza się do nich coraz mniej drużyn, albo jest tych turniejów mniej. Przykład to tegoroczny Puchar Burmistrza. Można więc zrozumieć, że nieświadomie odbieracie innym organizację. - Jeśli odbieramy, to właśnie nieświadomie, bo każdy ma prawo organizacji takich zawodów, lecz to kolejny przypadek dowodu o popularności takiej ligi. Częściowo jest to też spowodowane tym, że brakuje w Siemiatyczach obiektu sportowego do takich zawodów, a w jedynym w "Trójce" brak wolnych terminów nie tylko do naszych rozgrywek, ale i do turniejów organizowanych przez innych. - Przejdźmy do spraw technicznych. Kto w tym roku zostanie mistrzem? - Zweryfikuje to boisko. Na dziś wszystko wskazuje na to, że Tynk Dom, jednak inne drużyny nie powiedziały ostatniego słowa i czekają na potknięcie tej ekipy. - A komu zostanie przyznana nagroda najlepszego zawodnika? - Mamy już w tym zakresie dosyć decydujące ustalenia, ale na razie nic więcej nie powiem. - Dziękuję za rozmowę.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze