19,5 do 12,5 pkt – to wynik drużynowego meczu szachowego, w którym grały dzieci, a przeciwnikiem była „reszta świata”. „Resztę świata” tworzyli dorośli. Mecz został rozegrany 18 marca w Sarnakach – w jednym z najbardziej prężnych ośrodków szachowych w naszym regionie. Zasady były następujące - przy każdej szachownicy po jednej stronie siedziało dziecko, pod drugiej dorosła osoba.
Pomysłodawcą tej imprezy był Wojciech Szymański, nauczyciel wf-u w szkole w Sarnakach, jednocześnie pasjonat szachów i jeden z tych, którzy działają na rzecz rozwoju i popularyzacji tej dyscypliny w naszych stronach. Podobny mecz odbył się 17 lat temu. - Przed 17 laty za szachownicami po stronie dzieci zasiedli m.in. ci, którzy teraz byli po stronie „reszty świata”. Niektórzy doskonale pamiętali tamten mecz. Warunki i czasy były inne, ale cel ten sam. Zarówno wtedy, jak i tym razem chcieliśmy pokazać dzieciom, którzy mają pojęcie o szachach, że zabawa z szachownicą ma głębszy sens. Takie spotkanie ma wartości wychowawcze, jak i dydaktyczne. To również integracja środowiska szachowego. Poza tym teraz zagraliśmy aż na 32 szachownicach, a to rzadko się zdarza. Być może przy okazji tegorocznych Dni Sarnak spróbujemy zagrać z większą liczbą szachownic. A nuż uda się pobić jakiś rekord - wyjaśnia Wojciech Szymański. 18 marca „resztę świata”, biorąc pod uwagę profesje, reprezentowali m.in.: nauczyciele, samorządowcy, leśnicy, przedsiębiorcy, biznesmeni, emeryci. Łącznie zagrało blisko 100 osób. Wśród młodszej grupy był m.in. 13-letni Filip Delekta z Mokobodów, ubiegłoroczny medalista mistrzostw Polski do lat 12. Wśród starszych m.in. – Janusz Dzienisiuk i Janusz Wysocki z Siemiatycz, wójt Sarnak Andrzej Lipka, radni gminy Sarnaki. Przy pierwszej szachownicy zasiedli Piotr Delekta i Wojciech Bronisz – przedsiębiorca z Sarnak, który wygrał licytację, by zasiąść w takim miejscu. Mecz trwał prawie 2 godziny. Dla przedstawicieli obu drużyn były puchary. - Postanowiłem odświeżyć historię. Dziękuję wszystkich, którzy zaangażowali się w to przedsięwzięcie – dodaje Wojciech Szymański.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze