Reklama

Muzeum Kolejnictwa w Czeremsze

Właścicielem Muzeum jest Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przyjazny Transport z siedzibą w Czeremsze. Po Muzeum Kolejnictwa oprowadzała mnie Nadzieja Sulima. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przyjazny Transport w Czeremsze jest organizacją pożytku publicznego. Powstało w 2003 r. Wśród celów działania znajduje się m.in. wspieranie ekologicznych rozwiązań transportowych i trwała ochrona dóbr techniki kolejowej.

       Do Muzeum Kolejnictwa wchodzimy przez piękną, wysoką, drewnianą bramę przy ul. 1 Maja.

       - Pierwszy eksponat to parowóz?

       - Parowóz Tp4-148 wstawiony do muzeum. Za nim przyjechał dźwig do węglowania parowozu. Parowóz, hydrant i dźwig do węglowania pokazują jak przygotowywano tabor do wyjazdu na szlak kolejowy. Dalej stoi pojazd spalinowy. Z wyjątkiem parowozu, wszystkie eksponaty są własnością Stowarzyszenia Przyjazny Transport. Parowóz jest depozytem ze Stacji Muzeum w Warszawie.

Reklama

       - Można dotknąć, zobaczyć, posłuchać, żeby mieć jakieś pojęcie...

       - Nasze muzeum i to wszystko, co tu jest zgromadzone, to pomoc, praca, życzliwość wielu, wielu dobrych ludzi z Czeremchy, Polski i ze świata.

       - Ławeczki. Przejazd kolejowy też jest.

       - Takie były przejazdy do niedawna jeszcze w Czeremsze, obsługiwane przez dróżników. 99 proc. eksponatów w naszym muzeum jest związanych z przeszłością Czeremchy.

       - Semafor dwuramienny...

       - Semafory wyrzucali ze stacji, bo to stary typ, przestarzały technicznie, nie do obsługi komputerowej. Na ich miejsce pracownicy ustawiali nowe. Płot odgradzał budynki od peronów na naszej stacji. Kowalska artystyczna robota z okresu międzywojennego. Liczy sobie minimum 80 lat. W Czeremsze dotrwał do czasu budowy nowego dworca. Udało nam się pozyskać cztery najlepsze przęsła. Jeszcze tylko do tego płotu zrobić tablicę informacyjną, jak przy innych eksponatach. Mamy taki obiekt.

Reklama

       - Do szynobusu trzeba było zrobić peron...

       - Peron jest zrobiony. Tylko jeszcze dostawić takie zabezpieczenie dla wchodzących osób. Elki, u nas już nie było takich starych, ale jak remontowali peron w Nurcu, to nam specjalnie przywieźli pracownicy wykonawcy. Stare perony były montowane z betonowych elementów w kształcie litery L, dlatego kolejarze nazywają je elki. Obecnie perony budowane są z ciężkich elementów układanych dużymi maszynami.

       - Szynobus to najnowszy eksponat.

       - SN81-001 został przywieziony do muzeum w 2019 roku. Pieniądze na zakup Stowarzyszenie pozyskało, organizując promocję województwa podlaskiego w czasie XXIV Festiwalu Wielu Kultur i Narodów „Z wiejskiego podwórza” na zawodach piłki błotnej. Pani dyrektor Podlaskiego Zakładu Przewozów Regionalnych POLREGIO w Białymstoku upomniała się u prezesa w Warszawie o SN81-001 dla muzeum, argumentując, że na Podlasiu jeździł i tu powinien pozostać. I tak też się stało. Szynobusów SN81 było wyprodukowanych w Polsce 6 sztuk, w tym jeden na szerokie tory. Po torach woj. podlaskiego jeździł SN81-006. Wymienione szynobusy jeździły także do Wysokolitowska na Białorusi. Ostatni raz SN81 pojechał przez przejście graniczne Czeremcha – Wysokolitowsk 12 grudnia 2010 r. To przejście jest do chwili obecnej zawieszone przez rząd Rzeczypospolitej. Jeden SN81 został rozbity na przejeździe kolejowym gdzieś koło Piły. Inne kolej pocięła na złom.

Reklama

       - Co znaczy jedynka?

       - SN81 to numer serii produkowanej w Polsce w latach 80., 001 to numer pierwszego pojazdu, który zjechał z taśmy montażowej w fabryce. W PRL-u. Z tablicą z napisem „Czeremcha” za szybą szynobus stał przed budynkiem siedziby zarządu POLREGIO w Warszawie do chwili zmiany siedziby, zarząd wyprowadził się z ulicy Wileńskiej, a szynobus został przewieziony do byłej lokomotywowni w Łukowie. Stowarzyszenie przewiozło SN81-001 z Łukowa do Czeremchy.

       - Jedynka i szóstka tutaj jeździła w latach 90.?

Reklama

       - One tu jeździły w latach 90. Jeszcze jeździły do Wysokiego, a granica została zamknięta 13 grudnia 2010 r. Jak zamknęli granicę dla przewozów pasażerskich. Po kilku latach urząd marszałkowski w Białymstoku zakupił 2 nowoczesne szynobusy, nazywane przez pracowników i podróżnych „bocianami". Podwozie w SN81 wyczyściliśmy i pomalowaliśmy, pozostało pomalować pozostałą część.

       - Za szynobusem stoją dźwigniki śrubowe.

       - W żargonie kolejowym nazywają się kutruffy. Stanowiły podstawowe maszyny do przeglądu wagonów, lokomotyw. Podnosiły lokomotywę, wagon, wytaczano zestawy kołowe np. do naprawy. One były sterowane za pomocą komputera, ale to były pierwsze komputery. Takie kutruffy to jest zabytek. Dzisiaj nie używa się takich. W lokomotywowni w Czeremsze takie przeglądy i naprawy były na bieżąco wykonywane.

Reklama

       - A tu mała cysterna...

       - Ile kiedyś używaliśmy produktów z ropy naftowej do oświetlania stacji. Podwozie w cysternie jest produkcji niemieckiej.

       - Na tablicy wyczytałam, że wagon wyprodukowano po I wojnie światowej, w 1923 roku.

       - Pieniądze na wykonanie tablic, po napisaniu projektu, otrzymaliśmy z Krakowa, z Holdingu 1. Powstała zabawna sytuacja. Prezes Holdingu sądził, że to jest Czeremcha położona w Beskidach. Wkład Stowarzyszenia to: zakup słupków, śrub do mocowania tablic, zredagowanie opisów eksponatów, transport tablic od wykonawcy do muzeum. Przy dźwigu brakuje skrzyni, ale nie będziemy zawieszać ze względu na wiatr. Do skrzyni ładowano 120 kg węgla i dźwig przenosił do parowozu. Jest to dźwig do węglowania parowozów. Też z Czeremchy. A hydrant do wodowania parowozów.

Reklama

       - Budka operatora dźwigu wygląda jak kawałek wozu cyrkowego.

       - Jak parowozy wycofano, zastępując je spalinowymi lokomotywami, dźwig pracował w lokomotywowni jako transporter – coś przełożyć, przewieźć.

       - Na parowozie orzełek bez korony i z koroną.

       - Jeden z naszych członków zrobił tablice. Ta po lewej z czasów PRL-u. Jest PKP i orzeł bez korony. A on zrobił nowe, zasponsorował, z koroną, jak jest teraz. Parowóz jest produkcji niemiecki, a właściwie pruskiej. Polska otrzymała jako odszkodowanie wojenne po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Zbudowany w 1917 w Breslau, czyli we Wrocławiu. Tam była duża fabryka parowozów.

Reklama

       - Z opisu wynika, że to była pierwsza na świecie seria parowozów na parę przegrzaną.

       - W Czeremsze jeździł jeszcze po II wojnie światowej. Przestał pracować w 1983 r. W 1986 r. został przewieziony jako eksponat muzealny do Depo Czeremcha, później był wykorzystywany do ogrzewania hali kotłowni w Czeremsze. W 1995 r. został poddany renowacji i stanął jako pomnik przy lokomotywowni w Czeremsze.

       - Od 22 listopada 2013 r., stoi na działce Muzeum Kolejnictwa w Czeremsze. Parowóz to pierwszy eksponat w muzeum.

Reklama

       - Jak go przewoziliśmy, dzień był piękny, dużo ludzi na rynku. Z Lokomotywowni maszynista wyciągał go spalinówką esemką. Nagle zaczęła opadać mgła, gęsta jak mleko. Parowóz minął przejazd, pojechał aż na rozjazd toru wyciągowego, maszynista jechał z prędkością 5 km/h, wolno. Mgła zaczęła się podnosić parowóz Tp4-148 wjechał do muzeum.

       - A te wielkie koła pod flagami? Co to jest?

       - To tzw. koła szprychowe, z wagonów i lokomotyw. Człowiek, który przetrzymał te koła, tak sobie wyobraził poczet sztandarowy na działce Muzeum. Koła są oryginalne, z osiami.

Reklama

       - Tablica z napisem "Czeremcha" też już zabytkowa.

       - Jeden z czynnych kolejarzy przechował tablicę z napisem "CZEREMCH". Ustaliśmy, że jak ktoś będzie robił zdjęcie, to będzie wiedział, że to zdjęcie jest z Czeremchy.

       - Wejście do muzeum jest bezpłatne.

       - Jako Stowarzyszenie, mamy siedzibę w GOK. Jest informacja na facebooku Muzeum Kolejnictwa, podany telefon komórkowy. Jak ktoś chce, to dzwoni. Zadeklarowaliśmy, że nie będziemy pobierać opłat, bo kogo tu postawisz? W związku z tym, poszła uchwała zarządu, że nie będziemy pobierać opłat. Na lato otwieramy. Teraz jest zamknięte, bo stan wyjątkowy, turystów nie ma.

Reklama

       - Jakie macie plany na najbliższy czas?

       - W przyszłym roku chcemy wydać kartkę z okazji drugiej rocznicy otwarcia nowego dworca. Planujemy zrobić baner ze starym dworcem i zawiesić na siatce ogrodzeniowej.

       - Zdjęcia dworca są?

       - Oczywiście. W 2017 roku, gdy robiliśmy wystawę filatelistyczną, wydaliśmy znaczek, kartę pocztową, datownik z dworcem. Już wiedzieliśmy, że pójdzie do rozbiórki, dlatego chcieliśmy go upamiętnić.

       - Nie chodzi o przedwojenny dworzec, ale ten, który był ostatnio?

       - Kartka będzie z teraźniejszym dworcem, a baner z tym, który był ostatnio. Bo teraz jest czwarty dworzec w Czeremsze. Jeden uległ ruinie w czasie I wojny światowej. Po wojnie zapadła decyzja rządu polskiego, że na tej linii zbudują nowe dworce z projektu dworków szlacheckich. I one takie były, podobne do dworków szlacheckich. Nasz, w Czeremsze, zbombardowali Niemcy.

       - Członkowie stowarzyszenie to głównie ludzie z Czeremchy?

       - Głównie tak, ale też z Nurca, z Małaszewicz. Zduńska Wola nas promowała, mimo że sama ma muzeum. Ludzie z Czeremchy pomagają, nawet wspierają finansowo, odpisując 1 proc. z podatku, chociaż nie są członkami stowarzyszenia. Moja dziadowska emerytura nauczycielska, bo co to jest ten 1 proc., ale jednak wsparcie, tylko trzeba się rozliczać. Pieniądze na farbę, na śruby. Niby drobne sprawy, ale istotne.

       - Jako Stowarzyszenie Przyjazny Transport, od lat staracie się o kursowanie pociągów, o dostosowanie rozkładów jazdy.

       - Wysyłamy propozycje do rozkładu jazdy pociągów. Prowadzimy konsultacje w sprawie rozkładu. W tym wypełniamy ankiety do urzędu marszałkowskiego.

       - Dziękuję i życzę realizacji planów.

       Krystyna Kościewicz, fot. KK

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama