Dwie odsłony meczu W pierwszym meczu rundy jesiennej IV ligi Cresovia Siemiatycze pokonała Supraślankę Supraśl 2:1.
Na zwycięstwo wpłynęła dobra gra gospodarzy w pierwszej połowie, jak również umiejętność stwarzania stuprocentowych sytuacji. Gdyby ich wykorzystanie było podobne, wynik byłby wyższy. Na początku meczu na bramkę gości strzelali: Stypułkowski, Wojnar, Milewski Lesiuk, ale były to strzały obok. Aż przyszła 18 minuta, z lewej strony Milewski minął dwóch zawodników gości, potem bramkarza i lewą nogą zdobył pierwszą bramkę. Minęło siedem minut, rzut rożny wybija Andryszek, piłka mija kilku zawodników, trafia do Marchela, a ten głową, mimo rozpaczliwej obrony bramkarza, podwyższa wynik. Potem była seria rzutów rożnych dla Cresovii, strzał Goniewicza, znów setka Andryszka i bomba w niebo Stypułkowskiego. W drugiej połowie rozegrał się w drużynie gości weteran Czykier i inicjatywę przejęła Supraślanka. To już w 54 minucie dało efekt, bo za nastrzeloną rękę jednego z obrońców Cresovii sędzia dyktuje karnego. Czykwin zmniejsza wynik na 2:1. Następnie znów atak gości, którzy lepiej grają w środku pola. Ale najlepsze sytuacje, czyli spotkania oko w oko z bramkarzem z Supraśla, kolejno mają: Wojnar, Lesiuk i Zdrojewski. Chyba sami oni wiedzą, dlaczego nie wykorzystali tych sytuacji. Tak więc trzy punkty zostały w Siemiatyczach. Przed meczem trener Cresovii Rafał Kondraciuk powiedział: - Zarząd klubu nie postawił jakichś specjalnych zadań. Poprzedni sezon skończyliśmy na 12 miejscu, obecnie, oby tylko omijały nas kontuzje, chcemy znaleźć się w pierwszej ósemce. Skład Cresovii: Karolczuk – Marks, Marchel, Treszczotko, Goniewicz, Lesiuk (85, Zdrojewski), Stypułkowski, Wojnar (ż), Majewski (76, A. Kobus), Andryszek (ż), Milewski (62, Koczuk).
Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze