Niektórzy kibice Cresovii widzieli już jego piłkarskie umiejętności 14 marca, kiedy Cresovia zainaugurowała wiosenną rundę rozgrywek meczem w Łapach, jednak większość kibiców będzie miała okazję zobaczyć go dopiero 11 kwietnia, podczas pierwszego meczu w Siemiatyczach.
Mowa o czarnoskórym Michaelu Freemanie, 21-letnim piłkarzu pochodzącym z Sierra Leone w Afryce. Wychodząc na przeciw oczekiwaniom kibiców, publikujemy krótką rozmowę z tym zawodnikiem (przetłumaczoną z angielskiego). - Jak się czujesz w Polsce i Siemiatyczach. - Nieźle. Przyzwyczaiłem się już. Jestem w Polsce trzeci rok. - Czy Polska była pierwszym krajem, do którego przyjechałeś? - Najpierw trafiłem do Włoch, do Mediolanu i przez rok reprezentowałem słynny AC Milan, występując w drużynie juniorów tego klubu. To było w 2005 r. - A czy w swoim kraju grałeś w profesjonalnej lidze? - Tak, ale w drużynach młodzieżowych. Między innymi grałem w Pucharze Narodów Afryki, reprezentując swój kraj w rozgrywkach do 17 lat. - Jak trafiłeś do Siemiatycz? - Polecił mnie trener Robert Podoliński, który kiedyś grał w Siemiatyczach. Teraz jest trenerem Nidy Pińczów i ja też tam występowałem. - W jakiej klasie rozgrywek grałeś w Polsce? - W niższych ligach oraz rezerwach Polonii Warszawa, od 2006 r. - Jak dogadujesz się z trenerem i piłkarzami? - Dajemy sobie radę, mówimy głównie po angielsku. - Dlaczego wybrałeś futbol i zdecydowałeś się wyjechać z kraju? - Zagrać w innym kraju, gdzie piłka nożna jest na wyższym poziomie, to marzenie każdego młodego chłopca w Sierra Leone, bo tam futbol jest najbardziej popularny. - A jak często kontaktujesz się z rodziną w Afryce? - Bardzo często. Bywa, że codziennie. W dobie telefonów nie stanowi to problemu. - Co powiesz o polskiej pogodzie? - Jest zimno. - A polskie dziewczyny? - Są bardzo ładne. Mam dziewczynę Polkę. - Ile słów znasz po polsku? - Sporo. Jak trzeba, to w sklepie dogadam się. - Jakie są twoje marzenia? - Zagrać w profesjonalnej, najwyższej lidze. - Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w Siemiatyczach.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze