Reklama

Legenda z Żurobic - Źródło z cudowną wodą bije wśród olszyny

06/06/2007 17:26

Około kilometra na północ od Żurobic, pod lasem na łąkach, rośnie olszyna. Widok jakich wiele, nie tylko w tej okolicy. Jednak nieco starsi mieszkańcy o tym miejscu opowiadają dziwy - to, co usłyszeli od swoich przodków.


          Otóż według krążącej po Żurobicach i okolicy legendy w miejscu, gdzie rośnie olszyna wybijało źródełko. Ten fakt jest niepodważalny, bo są po tym pozostałości i wiarygodnie mówią o tym okoliczni mieszkańcy. Według legendy woda z tego źródełka posiadała uzdrawiające właściwości. To też potwierdzają okoliczni ludzie. Kolejna część tej legendy związana jest z genezą powstania tego źródełka, czyli objawieniem w tym miejscu Matki Bożej.
          Pozostał postument
          W tej części łąki można znaleźć fragment krzyża lub postumentu z napisem w języku rosyjskim. Data pod napisem wskazuje, że wykonano go w 1915 r. Napis, w tłumaczeniu, jest następujący: "Natchnij nas Panie, siłą krzyża czystego i dającego życie. Uchroń nas mocą twoją od wszelakiego zła. Ofiarowały kobiety wsi Żurobice w 1915 roku".
          Fragment tego betonowego postumentu, mimo że liczy prawie 100 lat, zachowany jest w dobrym stanie. Obok znajduje się kolejny betonowy fragment płyty, dokładnie w miejscu, gdzie była studzienka. Jak mówią okoliczni mieszkańcy były to niewielkie drewniane kręgi. Zapewne ich pozostałości są w ziemi. Wody i źródełka też już nie ma, ale jakby głęboko pokopać, to z pewnością pojawiłaby się, podobnie jak na przestrzeni kilkuset metrów dalej - w każdą stronę, bo teren jest podmokły. Ale jak mówią ludzie, to w tym miejscu było źródełko i tylko z tego miejsca woda może mieć cudowne właściwości.
          Zwierzęta przestały padać
          Jedną z osób, która zna część legendy jest pani Maria Guc.
          - Zamieszkałam w Żurobicach w latach 60-tych. Jedną z pierwszych rzeczy, o której się dowiedziałam, była ta legenda. A legenda głosiła, że woda z tego źródełka ma cudowną moc, bo wcześniej w tym miejscu objawiła się Matka Boża - mówi pani Maria.
Kiedy dokładnie miałoby dojść do objawienia? Tego nikt nie wie. Dziś pozostają więc tylko opowieści tych, którzy usłyszeli o tym od swoich przodków.
          - W mojej rodzinie doznano łaski od wody z tego źródełka. W latach 60-tych, nie wiadomo z jakiego powodu, zaczęły padać zwierzęta. Nie było dla nich ratunku. Wyświęcono więc tą wodą całe obejście. Od tamtego momentu zwierzęta przestały zdychać. Skąd moc tej wody? - dodaje pani Maria.

          Wodą obmyła rodzinę
          Wiera Dmitruk, też mieszkanka Żurobic, potwierdza słowa pani Marii. Mówi, że o źródełku i objawieniu usłyszała od razu, od kiedy zamieszkała w Żurobicach.
          - Jestem tutaj od 1943 roku. Jak zamieszkałam, to procesje tam już nie chodziły. Ale kobiety ze wsi mówiły, że tam za wsią jest cudowne miejsce. W tym miejscu podobno miała stanąć cerkiew. Ale nie dało z tym rady, bo było tam grzęzawisko - mówi. Pani Wiera dodaje, że pielgrzymki i procesje chodziły pod olszynę nie tylko 19 stycznia - w Święto Jordanu, ale i w czerwcu - na Onufrego.
          Jak to miejsce wyglądało?
          - W oczy od razu rzucała się mała studzienka. W niej była woda. Obok stał duży krzyż. Ale najbardziej to chodziło o tę wodę. Ona miała cudowne możliwości. Tak każdy mówił.
Pani Wiera twierdzi, że sama doznała uzdrowienia w latach 40-tych. Wiosną we wsi chorowali ludzie, dużo osób umarło. Z tego powodu ludzie w różny sposób próbowali się ratować. M.in. jako ofiarę błagalną postanowili ufundować duży krzyż. Mężczyźni zbudowali go w ciągu jednej nocy, a kobiety utkały płótno do jego przyozdobienia. Krzyż postawiono na placu cerkiewnym w Żurobicach. Podobno niektórzy po tym już nie chorowali. Ale rodzina pani Wiery zapadła na szerzącą się po okolicy chorobę skóry, przypominającą świerzb.
          - Nogi i ręce odejmowała ta choroba. To było straszne pieczenie skóry. Słysząc o uzdrowieniach postanowiłam poczekać do Wielkiego Czwartku. Czekałam tego dnia jak zbawienia. Jak ten czwartek nastał, raniutko poszłam z wiadrem do źródełka. Szaro jeszcze na dworze było. Najpierw to uklękłam na kolana i zaczęłam się modlić. Nie wiem, ile to mi zajęło. Aż w końcu nabrałam tej wody w wiadro i zaszłam do domu. Po kolei wszystkich obmyłam, nawet tych, którzy nie chorowali. Najgorzej było mego ojca do tego namówić, bo stary był i kaleka, ale jakoś udało się. Na koniec tę wodę zebrałam do wiadra i z powrotem zaniosłam w to samo miejsce i do rowu wylałam. Już nazajutrz wszystkim polepszyło się. Po kilku dniach nie było znaku po żadnej chorobie.
Pani Wiera podważa teorię, że do objawienia doszło na obecnej olszynie.
          - Ta olszyna to już druga, która wyrosła w tym miejscu. Objawienie było na poprzednim drzewie, dokładnie w tym samym miejscu. Tak ludzie mówili - mówi.

          Matka Boża Rudniańska
          W cerkwi żurobickiej znajduje się szczególnie czczona kopia Rudniańskiej Ikony Matki Bożej.
          Pierwsza cerkiew w Żurobicach była usytuowana na południe od wsi. Jedne źródła podają, że zbudowano ją w 1809 r., na obecne miejsce została przeniesiona po pożarze w 1845 r., a w 1864 r. odremontowana. Inne z kolei, że przeniesiono ją na obecne miejscu już w roku 1805.
          Jeśli sądzić, że ikona w tej cerkwi pojawiła się tuż po powstaniu źródełka, to jest to wiek XIX. Można zatem przyjąć, że w tym wieku historia ta powstała.
          Coś w tym jest
          Żurobice należą do parafii w Żerczycach. Proboszcz tej parafii, ksiądz Wiaczesław Domaracki, przyznaje, że historię o źródełku i objawieniu słyszał niejednokrotnie. Jednak nie spotkał się z jakimikolwiek innymi źródłami tej legendy, niż opowieści najstarszych mieszkańców Żurobic.
          - Niewątpliwie coś tam było. Ludzie mówili, że woda ta miała uzdrawiające właściwości. Być może w taki sposób objawiła się tam siła boża - mówi proboszcz.

          Jak ręką odjął
          Na koniec jeszcze jeden dowód na to, że źródełko spod Żurobic było bardzo często odwiedzane, i to jeszcze niedawno.
          - Woda była tam jeszcze kilkanaście lat temu. O legendzie z uzdrawiającą mocą tej wody też słyszałem. Moja żona dostała jakiejś wysypki. Poszła tam, wody już nie było, ale było w tym miejscu błoto. Obmyła tym błotem miejsce wysypki. I jak ręką odjął - przeszło. Niesamowite - potwierdza jeden z mieszkańców Żurobic.

           Mieszkańcy Żurobic chcą, aby ponownie z tego miejsca wypłynęła woda. Jak mówią, to tylko kwestia przebicia się metr lub dwa w ziemię i woda wypłynie. Wtedy postawią w tym miejscu nową studzienkę, obok fragment tego starego postumentu, nowy krzyż, całość chcą ogrodzić. Dzięki temu legenda nabierze większego blasku.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/09/2024 19:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama