Kilka dni temu, kiedy zmarła nasza Mama, poszłyśmy z siostrą do kancelarii parafialnej w Siemiatyczach (parafia WNMP) w celu uzgodnienia terminu pogrzebu naszej mamy. Przyjął nas młody ksiądz w cywilnym ubraniu,
Pierwsze wrażenie, to dystans - krzesła dla interesantów nie stoją obok biurka tylko w odległości dwóch metrów od niego, pod ścianą. Dystans wobec parafian trzeba zachować? Niestety, nie było w postawie księdza żadnego współczucia, zrozumienia, żadnego zainteresowania. Taki sam dystans.
Były tylko suche pytania: jak się nazywała, gdzie mieszkała, gdzie zmarła i czy była namaszczona? (A jakby nie była z obiektywnych przyczyn?).
Ksiądz dał nam jakieś papiery do wypełnienia. Zapytałyśmy, czy możemy zapłacić po pogrzebie. Usłyszałyśmy suche - nie.
Zapytałyśmy o wysokość opłaty i usłyszałyśmy, że kosztuje to 1700 złotych. Szok... Zapytałam więc, czy taka cena to jednak nie przesada i usłyszałam, że „za Bugiem to biorą 3500 zł”.
Na moje pytanie: a jeżeli kogoś nie stać na taką kwotę, to nie będzie kościelnego pogrzebu? Usłyszałam: "proszę w tej sprawie iść do proboszcza".
Następnego dnia siostra zaniosła księdzu te pieniądze. Zapytała. czy nie chce ksiądz jakichś informacji na temat mamy? Kim była, ile miała dzieci, wnucząt itd. Powiedział: „nie potrzebuję”.
Wobec tego siostra chciała jeszcze wiedzieć, czy możemy podczas mszy powiedzieć kilka słów o mamie? Usłyszała: „u nas się tego nie praktykuje”. Ale ponieważ siostra była na pogrzebie w Siemiatyczach, na którym rodzina żegnała zmarłego w kościele, powiedziała mu o tym. Usłyszała wtedy, że: „może ksiądz odprawiający mszę zgodzi się na to. Jego proście:.
Tak wyglądała rozmowa z księdzem. Nasuwają się po niej pytania:
- Co takiego młodego człowieka skłoniło do zostania księdzem? Bo z pewnością nie miłość do ludzi i poczucie posłannictwa.
- Komu miała być poświęcona msza, skoro nic nie chciał wiedzieć o zmarłej. czyli naszej mamie?
- Kto i w jaki sposób ustala opłaty za pogrzeb? Rozumiem koszt oświetlenia kościoła (ale za godzinę wyjdzie kilka złotych?), ogrzewania kościoła, ewentualną zapłatę organiście i kościelnemu, ale nie widzę powodu dlaczego za godzinę rutynowej mszy mają otrzymać 5 razy więcej niż ja za godzinę wyczerpującej pracy z uczniami? A dla księdza to powinno być wypełnianie posłannictwa, a nie praca zarobkowa. Od księdza oczekiwałabym współczucia i pocieszenia.
Podliczając z nadmiarem koszty mszy pogrzebowej wychodzi mi maksymalnie 300 zł. Co się wobec tego dzieje z pozostałą kwotą 1400 zł?
A już tym "zza Buga", to jakim cudem wychodzi 3500 zł?
Dlaczego nie potrafią z rodziną pogrążoną w bólu i żałobie po ludzku i ciepło porozmawiać?
Oczekiwałabym rozliczenia tej kwoty. My akurat mogłyśmy tyle zapłacić i zapłaciłyśmy. Dla Mamy. Zawsze była głęboko wierząca i nie mogłyśmy Jej pozbawić katolickiego pogrzebu, nawet jeżeli jest bezduszny. Ale co, kiedy ktoś nie ma takiej kwoty?
Nie mogę pogodzić się z taką postawą księży. Postanowiłyśmy z siostrą nagłośnić po pogrzebie ten problem (bo nie wiem jak by się zachowali księża, gdybyśmy zrobiły to przed pogrzebem).
Widzę w tym bezduszność i materializm, bez wiary i posłannictwa. A przecież to oni, księża, powinni świecić przykładem miłości do ludzi, empatii, miłosierdzia.
Ktoś powie, że przecież muszą z czegoś żyć. To prawda, ale czy w luksusie? Czy powinien jeździć drogim samochodem? Czy nie powinien pokazać wiernym, że dobra materialne nie są najważniejsze? Poza tym nie mam nic przeciwko opłatom za śluby, ale za pogrzeby?
/personalia autorki do wiadomości redakcji/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Toć to "miłosierdzie boże" że nie 3500 zł a tylko 1700 zł. Same uczynki miłosierdzia dla was "Głodnych nakarmić. Spragnionych napoić. Nagich przyodziać. Podróżnych w dom przyjąć. Więźniów pocieszać. Chorych nawiedzać. Umarłych pogrzebać." a dla nas księży to za każde "miłosierdzie boże", trzeba i cieszcie się że nie 3500 zł, a tylko 1700 zł. Pycha i buta kroczy przed upadkiem.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Uważam, że parafia WNMP jeszcze nie miała takiego proboszcza jak ten obecny. Chyba jeszcze nie zauważył, że na mszach jest coraz mniej osób. Cały czas zbiera tylko pieniądze. Jak nie na remonty, których końca nie widać, to na wywóz śmieci czy ogrzewanie (jeżeli takie wogóle jest w tym kościele, bo wcale nie czuć żeby było włączone). Jeżeli ten proboszcz się nie zmieni to zostaną w tej parafii tylko te osoby, które nie dadzą rady dojść do drugiej siemiatyckiej parafii.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
W obliczu obecnych działań nie dał na tacę oraz nie przyjął Księdza po kolędzie czy to jest wielki grzech ?
Wierzę w Boga , chodzę do kościoła ale nie przyjmuję komunii, nie spowiadam się , nie przyjmuję księdza , Mam już miejsce na cmentarzu i na chwilę obecną nie jestem zainteresowany obecnością księdza na moim pogrzebie. Z resztą prawda jest taka że będzie mi to wszystko jedno.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Toć to "miłosierdzie boże" że nie 3500 zł a tylko 1700 zł. Same uczynki miłosierdzia dla was "Głodnych nakarmić. Spragnionych napoić. Nagich przyodziać. Podróżnych w dom przyjąć. Więźniów pocieszać. Chorych nawiedzać. Umarłych pogrzebać." a dla nas księży to za każde "miłosierdzie boże", trzeba i cieszcie się że nie 3500 zł, a tylko 1700 zł. Pycha i buta kroczy przed upadkiem.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.