W pierwszych dniach listopada 1942r. Niemcy przystąpili do likwidacji siemiatyckiego getta, w którym zgromadzili Żydów z Siemiatycz, Drohiczyna i innych okolicznych miejscowości. Kolejne transporty wozów konnych jechały na stację kolejową i dalej pociągami na zagładę do Treblinki. 3 listopada w getcie doszło do buntu.
Duża grupa Żydów podjęła próbę sforsowania drutów od strony wzgórz i ucieczki. W tej dramatycznej, desperackiej próbie ratowania życia zginęło kilkaset osób zabitych ogniem niemieckiej żandarmerii. Wg niektórych źródeł ok. 300 osób, udało się wymknąć, część z nich jednak zginęła w okolicy na skutek pościgu.
Zabito również tych, którzy ukryli się w domach i piwnicach na terenie getta oraz w podziemiach fabryki Maliniaka (na rogu ul. Koszarowej - dzisiejszej ul. Kościuszki i placu dworcowego – przyp.).
Ciała zabitych zakopano w dole bezpośrednio w ziemi na jednym z pobliskich wzgórz (które w owym czasie nie były jeszcze porośnięte lasem, zasadzonym dopiero w latach 1948 – 49 przez młodzież licealną – przyp.).
W roku 1950 przyjechał ze Stanów Zjednoczonych ukrywający się do końca wojny na terenie Siemiatycz u jednego z mieszkańców Joshua Kejles, aby odszukać szczątki swojego zamordowanego ojca Efraima. Zdołał znaleźć miejsce zakopania zwłok. Przy pomocy miejscowych robotników ekshumowano szczątki 70 Żydów, w tym Efraima i przeniesiono na cmentarz żydowski, gdzie w obecności burmistrza Józefa Peretki zostały zgodnie z właściwym obrządkiem pochowane.
Potem staraniem J. Kejlesa miejsce pochówku upamiętniono tablicą nagrobną o treści: „Tu spoczywają zwłoki niewinnych ofiar zamordowanych przez siepaczy hitlerowskich w 1942 r. w Siemiatyczach, dzieci, kobiet, mężczyzn i starców w liczbie 70 osób. Wśród nich: Efraim Kejles, Abram Ekstrakt, Mejta Lew i inni. Pozostał przy życiu w głębokim smutku i przeprowadził ekshumację Joshua Kejles. Cześć ich pamięci".

Na opublikowanym tu zdjęciu, autorstwa Antoniego Nowickiego, zarejestrowane zostały prace przy wydobyciu szczątków ofiar. Po prawej stronie, w kapeluszu – Josua Kejles, obok burmistrz J. Peretko.
MAN, fot Antoni Nowicki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze