Zdobycie czterech bramek w środę 25 sierpnia w ligowym meczu z wiceliderem, bo taki status przed tym spotkaniem miała Rudnia, to spory wyczyn. Mimo wszystko wygrana Cresovii mogła być jeszcze bardziej okazała.
Dla siemiatyczan było to trzecie zwycięstwo z rzędu po pokonaniu Wissy i Gryfa. Która drużyna była w tym meczu lepsza - nie podlegało dyskusji. Gospodarze zagrali dobry mecz, górując nad rywalami przede wszystkim w szybkim wyprowadzaniu piłki z własnego pola oraz skutecznością. Do przerwy Cresovia prowadziła 1:0 golu Kamila Zalewskiego. Napastnik ten miał swój udział w trzech pozostałych golach. Zdobył drugiego, po kolejnym dokładnym zagraniu Milewskiego, zaliczył asystę przy trzecim strzelonym przez Milewskiego oraz po jego strzale dobitkę wykorzystał Kutyłowski. Zalewski w tym sezonie zdobył już 4 gole, Milewski 3. Obaj ci napastnicy świetnie się uzupełniają i grają tak, jakby występowali obok siebie przez kilka lat, a nie przez kilka spotkań. Szczególnie świetnie zapowiada się Zalewski, którego cechują: szybkość, dynamika, a przede wszystkim skuteczność. Duże pochwały należą się też dla obrońcy Damiana Lejczyka, który świetnie wkomponował się w drużynę i gra bez kompleksów. Pierwszy mecz od ponad roku zaliczył w Cresovii Norbert Marks i tradycyjnie był dla rywali nie do przejścia. W tabeli siemiatyczanie awansowali na pozycję wicelidera. Cresovia: Karolczuk - Lejczyk, Moczulski, Marks, Piotrowski - Stępkowski (49, Niewiarowski), Golonko, Stypułkowski, Kutyłowski (86, P. Podoliński) - Milewski (78, Prokopczuk), Zalewski.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze