Koło Knoryd i Starej Wsi w parafii prawosławnej Boćki, koło niewielkiego zagajnika, stoi kapliczka. Jej błękitny kolor z daleka rzuca się w oczy przejeżdżających trasą Siemiatycze - Białystok. Koło kapliczki jest kilkanaście krzyży, większość z nich przyozdobionych kwiatami i wstążkami. Są na ich wypisane prośby o zdrowie dla najbliższych i podziękowania za doznane łaski.
Miejsce to znajduje się po lewej stronie, tuż za Knorydami, dla jadących w stronę Bielska Podlaskiego. W lokalnym słownictwie określane jest jako "pationka". Jak nas poinformował ks. Mirosław Niczyporuk, proboszcz parafii prawosławnej pw. Zaśnięcia Bogurodzicy w Boćkach, miejsce to od lat uznawane jest za święte.
- Ludzie opowiadali o tym miejscu już bardzo dawno. Że najpierw był rów, a w rowie kamień. I że kiedyś w tym miejscu objawiła się Matka Boża. Na pamiątkę objawienia na kamieniu pozostała odciśnięta jej stopa. Faktycznie po dziś dzień jest jakiś ślad na tym kamieniu. Zrobił się też zdrój, czyli wypłynęło źródełko, a miejsce to nazwano krynicą. Ludzie od dawna tam po wodę chodzili. I mówili, że woda ta ma moc uzdrawiającą - mówi Iryda Krasowska, mieszkanka Knoryd.
Według legendy - okoliczni mieszkańcy zaczęli się modlić w tym miejscu, stawiać krzyże, postawiono kapliczkę.
- Obecna kapliczka nie jest stara. Cały czas otwarta. Każdy może wejść do środka. Co roku jest odpust w tym miejscu. Święto poprzedza nabożeństwo, dzień wcześniej, w cerkwi w Boćkach. Następnego dnia rankiem też jest liturgia. Kolejna liturgia o 10.00 i potem ludzie przyjeżdżają tutaj i idzie procesja do tego miejsca. Wtedy dużo ludzi przystępuje do spowiedzi. Głównym punktem uroczystości jest święcenie wody. Święto jest w dziesiąty piątek po wielkim piątku - dodaje pani Krasowska.
Jak mówi pani Iryda, dużo ludzi pielgrzymuje do tego miejsca: - Jak na Świętą Górę Grabarkę idą pielgrzymki, to zatrzymują się tutaj. Często też pojedyncze osoby albo rodziny pielgrzymują tutaj z okolicy w jakiejś intencji i zostawiają krzyże. Czasami też ktoś przejezdny zboczy z głównej trasy i zajrzy w to miejsce - dodaje nasza rozmówczyni.
Według legendy kiedyś przechodził tamtędy ojciec z niewidomym synem. Kiedy zatrzymali się na podmokłej łące, ukazała się postać, którą wzięli za Matkę Boską. Stała na dużym kamieniu. Niewidomy chciał dotknąć jej świecących szat, ale wtedy postać zniknęła. Na kamieniu pozostał ślad jej bosej stopy, a tuż obok wytrysnęło źródełko. Od tego czasu wierni zaczęli czcić kamień i całe miejsce.
Dzisiaj ów kamień jest wyeksponowany na betonowym podwyższeniu wykonanym przez mieszkańców okolicznych wsi. To głaz o owalnym kształcie. Ma około metra długości i ponad pół wysokości. Jego powierzchnia zryta jest bruzdami przebiegającymi w jednym kierunku.
- Na pierwszy rzut oka trudno jest zobaczyć na nim ślad stopy, jednak po dokładnym przyjrzeniu się można dostrzec coś, co przypomina odcisk właśnie stopy. Każdy widzi to inaczej, bo niektórzy pokazują na ślad z boku. Są też tacy, którzy na kamieniu nie widzą niczego. Ja tam coś widzę, ale czy to stopa? - mówi napotkany w Knorydach starszy mężczyzna, mieszkaniec tej wsi.
Spod fundamentu cerkwi wypływa woda. Obok stoi kilka metalowych kubków. Podobno woda ma moc uzdrawiającą, zwłaszcza na chore oczy: - Dużo ludzi bierze tę wodę, nie tylko my - którzy tu mieszkamy. Jak na Grabarce. Często podjeżdżają samochodami i nabierają butelki. Ja też latem biorę tę wodę, jak dam radę zajść i piję zamiast tej z kranu. Już dożyłam sporo lat, więc może i dzięki tej wodzie. Ale niektórzy mówili, że działa na nadszarpnięte nerwy - mówi pani Zofia z Knoryd.
Mieszkańcy Knoryd opowiadają, że w czasie II wojny światowej kamień chronił wieś przed zniszczeniem. Większość okolicznych miejscowości było spalonych i zbombardowanych przez Niemców. Knorydy zostały nienaruszone – żaden dom nie uległ zniszczeniu.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze