25 kwietnia w sali Gminnego Ośrodka Kultury w Platerowie odbyło się uroczyste spotkanie z okazji Złotych Godów par z gminy Platerów.
Wójt Jerzy Garucki, w towarzystwie pań z platerowskiego USC Jadwigi Radczuk i Urszuli Oksiuta i przewodniczącej rady gminy Małgorzaty Musiolik wręczył Jubilatom medale za 50-letnie pożycie małżeńskie i okolicznościowe dyplomy gratulacyjne. Oczywiście były kwiaty, poczęstunek. Uroczystości uświetniły występy zespołu "Pasieka" i dzieci ze szkoły w Platerowie.
Zaproszono 15 par, z zaproszenia na uroczystość Złotych Godów skorzystali państwo: Anna i Jan Grzesiukowie z Kisielewa, Alicja i Ryszard Kazimierczukowie z Hruszewa, Jadwiga i Zygmunt Sollichowie z Ruskowa, Józefa i Bolesław Dmowscy z Lipna, Mirosława i Janusz Krzesińscy z Platerowa, Janina i Gustaw Protasiukowie z Lipna, Stanisława i Stanisław Soczewkowie z Platerowa i Jadwiga i Edmund Śnitkowie z Michałowa.
Państwo Soczewkowie, którzy przez życie idą już wspólnie od 52 lat zgodnie przyznają, że minęło to jak jeden dzień: - Nie zawsze jednak było prosto i łatwo, nie zawsze udawało się bez kłótni. Nie ma małżeństwa bez kłótni. Ważne by umieć się pogodzić. Pan Stanisław pytany czy miał sposób na żonę, by ją szybciej udobruchać uśmiecha się, a pani Stanisława dodaje: - On bardziej zacięty zawsze był. Ale zawsze jakoś się dogadywaliśmy. Poza tym jak to u każdego - dorabialiśmy się, budowaliśmy dom, dzieci trzeba było wychować, teraz o wnuki się martwimy. Wnuczka zdaje maturę, były obawy jak to będzie przez strajk.
Pan Stanisław zaznacza, że chyba bardziej o wnuki się martwi niż kiedyś o dzieci: - Wiadomo, dzieci trzeba było wychować, wyposażyć, mimo, że już dorosłe i swoje rodziny mają, to człowiek cały czas myśli, czy im dobrze, czy są szczęśliwi. A wnuki mamy fajne, bardzo zdolne, wnuczka już właściwie ma indeks na wyższą uczelnię, jeszcze się zastanawia którą wybrać, który kierunek, a ma umysł ścisły, na fizykę chce iść, chemie tez bardzo lubi. miała stypendium premiera - opowiadają dumni z wnuczki.
Zapytani o wesele sprzed 50 lat też nie narzekają: - Ślub braliśmy w 1967 roku. Nie było domów weselnych, nie organizowało się takich wielkich wesel jak teraz. Spotykało się w domu, ktoś tam pograł, potańczyło się, pobawiło.
Wszystkim Jubilatom życzymy jak najwięcej zdrowia, jak najmniej powodów do trosk i jeszcze wielu wspólnych lat.
Anna kondraciuk, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze