Reklama

Zlot terenówek - Kosianka Boruty, gm. Grodzisk (video)

20/05/2010 23:11
Pierwszy w powiecie zlot samochodów terenowych spotkał się ze sporym zainteresowaniem. Uczestnicy po grząskim terenie musieli pokonać slalom. Bez napędu na cztery koła nie było szans nie tylko na jakikolwiek sukces, ale i na ukończenie rajdu.

          Liczył się czas przejazdu, ale żeby był on najkrótszy, trzeba było mieć trochę wprawy w jeździe po terenie, tym bardziej, że trasa była grząska i błotnista. Pokonanie kilkuset metrów slalomem nie każdemu się udawało, bo samochody grzęzły, koła buksowały, a silniki przegrzewały się. Okazało się też, że najbardziej popularną terenówką na zawodach były radzieckie uaz-y. Był to pierwszy zlot pojazdów terenowych na torze motocrossowym u Arkadiusza i Zenona Boguszewskich z Kosianki Boruty.



          Zawody wygrała rodzinna załoga w składzie: Mateusz (kierowca) i Marek (pilot) Bukrewicz z Mielnika na suzuki. Drugie miejsce zajął Daniel Juwicki z Białegostoku na mercedesie, trzecie - Marek Leszko z Mierzynówki na uaz-ie.
          Oto co powiedział nam zwycięzca, Marek Bukrewicz: - Było trudno. Drugi przejazd okazał się dużo trudniejszy z tego względu, że trasa była mocno rozjeżdżona. Mieliśmy drobną awarię, bo posłuszeństwa odmówiła świeca, ale w porę udało nam się tę awarię usunąć.



          Mateusz i Marek Bukrewicz jechali na suzuki samuraj - rocznik 1988, benzyniak, pojemność silnika 1,3, napęd na 4 koła.
          - Zdecydowanie organizator stanął na wysokości zadania. Trasa była przygotowana profesjonalnie. To mój pierwszy start w takich zawodach, myślę, że nie ostatni - powiedział Marek Leszko, zdobywca trzeciego miejsca, który jechał uaz-em, rocznik 1969, na benzynowym silniku z wołgi o 115 koniach mechanicznych, pojemność silnika 2,5.



          - Do tej pory zajmowałem się organizacją głównie imprez motocyklowych, ale - jak widać - propozycja zawodów dla terenówek okazała się strzałem w dziesiątkę. Jazda samochodami po błocie i tzw. ciężkim terenie to specyficzny rodzaj rozrywki i spędzania wolnego czasu, ale jakieś grono posiadaczy takich aut potrzebuje tego. Stąd pomysł organizacji takich zawodów. Nie każdy uczestnik przyjechał do nas nową terenówką za kilkadziesiąt tysięcy złotych, chociaż były i takie. Najwięcej kierowców pokonywało slalom starymi wysłużonymi uaz-ami. Okazało się, że te samochody są ponadczasowe i w błotnistym terenie radzą sobie świetnie. Myślę, że warto było podjąć wyzwanie i zaprosić do siebie posiadaczy terenowych aut. Ciąg dalszy nastąpi - powiedział Zenon Boguszewski.



          Organizatorzy dziękują Grzegorzowi Kryńskiemu z Krynek Borowych, który nowym Zetorem wyciągał samochody z błota.
          W lipcu organizatorzy planują wyścigi traktorów.



          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama