Pierwszy w powiecie zlot samochodów terenowych spotkał się ze sporym zainteresowaniem. Uczestnicy po grząskim terenie musieli pokonać slalom. Bez napędu na cztery koła nie było szans nie tylko na jakikolwiek sukces, ale i na ukończenie rajdu.
Liczył się czas przejazdu, ale żeby był on najkrótszy, trzeba było mieć trochę wprawy w jeździe po terenie, tym bardziej, że trasa była grząska i błotnista. Pokonanie kilkuset metrów slalomem nie każdemu się udawało, bo samochody grzęzły, koła buksowały, a silniki przegrzewały się. Okazało się też, że najbardziej popularną terenówką na zawodach były radzieckie uaz-y. Był to pierwszy zlot pojazdów terenowych na torze motocrossowym u Arkadiusza i Zenona Boguszewskich z Kosianki Boruty.
Zawody wygrała rodzinna załoga w składzie: Mateusz (kierowca) i Marek (pilot) Bukrewicz z Mielnika na suzuki. Drugie miejsce zajął Daniel Juwicki z Białegostoku na mercedesie, trzecie - Marek Leszko z Mierzynówki na uaz-ie. Oto co powiedział nam zwycięzca, Marek Bukrewicz: - Było trudno. Drugi przejazd okazał się dużo trudniejszy z tego względu, że trasa była mocno rozjeżdżona. Mieliśmy drobną awarię, bo posłuszeństwa odmówiła świeca, ale w porę udało nam się tę awarię usunąć.
Mateusz i Marek Bukrewicz jechali na suzuki samuraj - rocznik 1988, benzyniak, pojemność silnika 1,3, napęd na 4 koła. - Zdecydowanie organizator stanął na wysokości zadania. Trasa była przygotowana profesjonalnie. To mój pierwszy start w takich zawodach, myślę, że nie ostatni - powiedział Marek Leszko, zdobywca trzeciego miejsca, który jechał uaz-em, rocznik 1969, na benzynowym silniku z wołgi o 115 koniach mechanicznych, pojemność silnika 2,5.
- Do tej pory zajmowałem się organizacją głównie imprez motocyklowych, ale - jak widać - propozycja zawodów dla terenówek okazała się strzałem w dziesiątkę. Jazda samochodami po błocie i tzw. ciężkim terenie to specyficzny rodzaj rozrywki i spędzania wolnego czasu, ale jakieś grono posiadaczy takich aut potrzebuje tego. Stąd pomysł organizacji takich zawodów. Nie każdy uczestnik przyjechał do nas nową terenówką za kilkadziesiąt tysięcy złotych, chociaż były i takie. Najwięcej kierowców pokonywało slalom starymi wysłużonymi uaz-ami. Okazało się, że te samochody są ponadczasowe i w błotnistym terenie radzą sobie świetnie. Myślę, że warto było podjąć wyzwanie i zaprosić do siebie posiadaczy terenowych aut. Ciąg dalszy nastąpi - powiedział Zenon Boguszewski.
Organizatorzy dziękują Grzegorzowi Kryńskiemu z Krynek Borowych, który nowym Zetorem wyciągał samochody z błota. W lipcu organizatorzy planują wyścigi traktorów.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze