17 kwietnia przed godz. 10.00 podlascy strażacy otrzymali zgłoszenie o wypadku przy ul. Ciołkowskiego w Białymstoku.
Ze zgłoszenia wynikało, że w toyocie firmy ochroniarskiej mieli znajdować się zakleszczony kierowca i pasażer. Na miejsce wysłano dwa zastępy straży, ratowników medycznych, pogotowie energetyczne.
Na miejscu okazało się, że nikogo nie ma, jest tylko uszkodzony samochód osobowy i powalony słup oświetleniowy. Świadkowie zdarzenia twierdzili, że podróżujący autem uciekli.
Strażacy przeszukali teren w zasięgu 500 m. W tym samym celu pojawili się policjanci z psami. Zdołali zatrzymać kierowcę, pasażer uciekł.
Zatrzymany mężczyzna miał w wydychanym powietrzu znaczną ilość promili alkoholu. Okazał się nim policjant z KPP w Siemiatyczach.
Jak podaje Radio Białystok funkcjonariusz został przesłuchany przez prokuratora i usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, za co grozi do 2 lat więzienia. Wobec policjanta rozpoczęła się też procedura zwolnienia ze służby.
Na tym etapie ani śledczy, ani policja nie udzielają więcej informacji na temat zdarzenia. Nie wiadomo między innymi, czy policjant był na służbie i dlaczego prowadził samochód firmy ochroniarskiej.
opr ak, fot kolizyjne podlasie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ktoś wie, który to policjant?
Już kombinują że dopiero był na szkółce itp itd. Sprawa przycichnie i gó... mu zrobią.Ciekawe że firma ochroniarska się nie tłumaczy w sumie chyba nikt nawet nie wnika za bardzo dlaczego jechał ich samochodem.
Ktoś wie, który to policjant?
Już kombinują że dopiero był na szkółce itp itd. Sprawa przycichnie i gó... mu zrobią.Ciekawe że firma ochroniarska się nie tłumaczy w sumie chyba nikt nawet nie wnika za bardzo dlaczego jechał ich samochodem.