Reklama

Zakaz handlu na... targowisku - Codziennie nas przeganiają

24/05/2011 22:04
Rolnicy mają problem ze sprzedażą płodów rolnych w Siemiatyczach. To znaczy - sprzedaż jako taka by była, bo sezon trwa, ale nie bardzo mają gdzie wystawić i zaproponować potencjalnym nabywcom swoje towary:

          - Codziennie nas przeganiają, z każdej strony. Jednego dnia mogę stać w danym miejscu, drugiego już nie. Żuka odprowadzamy, by nie przeszkadzał, by nikt się nie przyczepił. A starszej kobiecie dźwigać skrzynki wcale nie jest łatwo. W ubiegłym roku pobierali od nas pieniądze, 5 zł, tzw. placowe i nikt nas nie przeganiał, w tym roku nikt nie przychodzi. Ale z chęcią byśmy płacili, to nie problem, z chęcią stałą umowę byśmy podpisali, ale jest tłumaczenie że na "Manhatanie" już nie ma miejsca. Co mamy zrobić? Czy naprawdę takim wielkim problemem jest, że rolnik sprzeda swoje produkty? Byliśmy w urzędzie miasta, a tam powiedzieli nam, że wyremontują jakąś drugą część, że tam miejsca nam wydzielą, że już za dwa tygodnie to już będzie dla nas miejsce, a na razie to jest targ w czwartek i tak możemy sprzedawać. Za dwa tygodnie to już skończy się sezon na rozsady, a i też niekoniecznie za te dwa tygodnie nikt nas nie będzie przeganiał. Nie powiem w domu, że jeść dostaną za dwa tygodnie. Nie kradniemy, ciężko pracujemy, żeby wyprodukować to, co chcemy sprzedać... Naprawdę jest nam bardzo przykro, kiedy przyjeżdża policja i traktuje nas jakbyśmy byli przestępcami.
          Grzegorz Gilar, rzecznik siemiatyckiej policji powiedział nam, że policjanci reagują na telefoniczne zgłoszenia:
          - Dostajemy sygnały, że rolnicy ustawiają się np. pod schodami tarasując wejście do sklepu, albo w ciągu pieszym. Na "Manhatanie" są wydzielone miejsca do handlowania i tam można sprzedawać swoje produkty. Nie jesteśmy od kontrolowania czy ktoś płaci placowe, czy od pobierania tego placowego, to są kwestie właściciela, czyli urzędu miasta.
          "Urząd miasta" czyli burmistrz wie o problemie:
          - Zarządzanie między innymi "Manhattanem" jest rozstrzygane w drodze przetargu, który odbył się wczesną wiosną tego roku. Obecnie zajmuje się tym pan Ryszard Zaręba, który pobiera opłaty placowe od handlujących - mówi Siniakowicz. - Miejsca handlu na "Manhatanie" są ściśle wyznaczone od wielu lat i nic się tutaj nie zmieniło, nie ma dodatkowych miejsc. Natomiast często zdarza się, że sezonowi kupcy tego nie respektują i sprzedają swoje produkty na parkingu. Utrudnia to możliwość komunikacji i zaparkowania. Stwarza też niebezpieczeństwo braku dojazdu wozów służb ratowniczych na wypadek pożaru, wypadku, zasłabnięcia itp. Część placu parkingowego jest miejska, a część (wzdłuż ul. Grodzieńskiej) należy do zarządu dróg wojewódzkich i handlowanie w pasie drogi wojewódzkiej też wymaga odpowiedniej zgody właściciela.

          Poniekąd można zrozumieć, że - tak jak mówi się nieoficjalnie - najbardziej handel rolnikom utrudniają ci, którzy co miesiąc do kasy miasta odprowadzają po kilkaset złotych placowego, więc ci, którzy mają stałe budki czy wiaty. Ale też władze miasta powinny pomyśleć o miejscu, w którym, nie tylko w czwartki, można by było kupić produkty rolnicze.

           Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama