Reklama

Zabójcze psy

15/07/2017 15:14

W poniedziałek rano pan Eugeniusz Buchowiec z ul. Kilińskiego w Siemiatyczach jak co dzień poszedł karmić króliki. Niestety znalazł martwe zwierzęta:

- 24 króliki poduszone, 6 małych jeszcze było, to jednego główka tylko została - mówi zdenerwowany.

Króliki mieszkały w klatkach, w wolierze z tyłu posesji państwa Buchowców. Klatki zamykane, ogrodzone murowanym płotem:

- Specjalnie ogrodziłem, bo już raz też mi psy podusiły króliki. To musiało się stać rano, bo jeszcze jak przyszedłem, to widziałem trzy czarne, a na pewno ciemne, psy. Jeden przeskakując ogrodzenie zaczepił się na gwoździu, sierść tylko została, podejrzewam, że się skaleczył. Jak ma dobrego właściciela, to powinien zgłosić się z nim do weterynarza. Ale znów jakby miał dobrego właściciela, to by nie polował na króliki po sąsiednich posesjach. To jakieś diabelskie zwierzęta, siatki w klatkach porozrywały. I z tego co słyszałem na Annopolskiej też u kogoś 9 sztuk zadusiły. Nie wiem czy to jakieś zdziczałe psy. Jednego chyba widuję leżakującego tu niedaleko, na ul. Witosa...

Reklama

Pan Buchowiec wezwał policję. Policjanci nakazali weterynarzom, by zgłaszali przypadki poranionych psów. Z polecenia na pewno wywiązał się Władysław Stankiewicz z ul. Głowackiego:

- Trochę się zdziwiłam, jak lekarz poprosił o podanie tak szczegółowych danych - mówi właścicielka białego psa, który łapę skaleczył w lesie pod Mielnikiem. - Ale jak najbardziej popieram i współczuję właścicielowi królików.

Przez tydzień niestety żadnego psa nie znaleziono.

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama