Reklama

Śladami przodków. Z Nowego Yorku do Siemiatycz

Nowy rok rozpoczęliśmy od kolejnej wizyty zamorskich potomków dawnych mieszkańców Siemiatycz.

      Kiedy w latach międzywojennych siemiatyczanin Ben Szpialter, mieszkający przy ul. Kilińskiego, podjął decyzję, by wyjechać z Polski i z Europy, do USA, nie spodziewał się, że ta odważna decyzja uratuje mu życie.

     W 1921 roku dotarł do USA, po tym, jak kilka miesięcy wcześniej wyjechała tam jego narzeczona, a później żona, Henia Mazur.

      Brat Samuel z liczną rodziną pozostał w Siemiatyczach. Podczas wojny trafili do getta i do obozu zagłady, prawdopodobnie w Treblince.

      8 stycznia 2020 roku do Siemiatycz z Nowego Yorku przyjechał Howard Spialter, wnuk Bena, a z nim jego syn, Zal Owen Spialter. Howard jest prawnikiem, a Zal jest aktorem śpiewającym, występował m.in. na Broadway’u w Nowym Yorku.

Reklama

      Obaj panowie, ojciec i syn, po raz pierwszy znaleźli się w Polsce, a głównym ich celem było znaleźć się w miejscu pochodzenia swoich przodków, poznać miasto, popatrzeć na adresy związane z przeszłością rodziny Spialterów – ul Kilińskiego (tam, gdzie niedawno był bar Zacisze) oraz pl. Piłsudskiego 53 (obecnie pl. Jana Pawła 4), gdzie mieszkała babka Howarda, Henia Mazur.

      Swoją podróż planowali od ponad 10 lat. Ze wzruszeniem i ciekawością poznawali uliczki Siemiatycz i miejsca związane z przeszłością. Okazało się, że miasto wygląda lepiej, niż sobie wyobrażali, mimo styczniowo – deszczowej pogody Zadowoleni też byli z hotelu Kresowiak i z kolacji w Folwarku Księżnej Anny. Oprócz Siemiatycz, jakby przy okazji, odwiedzili później jeszcze Warszawę i Kraków.

Reklama

Jerzy Nowicki, fot. JN

     PS: I znowu trzeba powtórzyć do znudzenia tę banalną prawdę. Nie ma lepszego powodu do odwiedzenia Siemiatycz przez ludzi z całego świata, jak żydowscy przodkowie z tego miasteczka. Siemiatycze stają się wtedy jedynym powodem przyjazdu w ogóle do Polski, nie bacząc odległość i na koszty takiej podróży. A często potomkowie dawnych mieszkańców Siemiatycz, to ludzie z dużym dorobkiem zawodowym. Siemiatycze nie mają nic jednak do zaoferowania takim przybyszom w sensie poznawczym, czy pamiątkowym, żadnych materiałów w języku angielskim.

Reklama

      Ludzie odwiedzający Siemiatycze, których przodkowie byli mieszkańcami tego miasteczka przez setki lat, powinni otrzymywać honorowe obywatelstwo miasta.

     Ale, jak napisał jeden z naszych czytelników w komentarzu w internecie pod artykułem na temat ubiegłorocznej wizyty Abermanów z Kanady: „Widocznie ciągle wypieramy ze swojej pamięci, że to Żydzi stanowili większość mieszkańców Siemiatycz. Np. nie ma żadnego upamiętnienia getta przez obecnych mieszkańców, że pamiętają - chociaż pamiętają. A my jesteśmy ostatnim pokoleniem, którego rodzice czy dziadkowie żyli wśród Żydów –sąsiadów”.

Reklama

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Chudy - niezalogowany 2020-01-31 03:01:29

    No i jaki z tego wniosek ..? Nie potrafimy sprzedać nawet reklamy o sobie, a co dopiero mieć zadowolenie i dochód z wycieczkowiczów ... tutaj nawet wrony zawracają ....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Edek z fabryki - niezalogowany 2020-02-24 07:43:31

    Można to upamiętnić przy okazji dni Siemiatycz zamiast disco polo można poważniej podejść, zaprosić ludzi mających korzenie siemiatyckie o oni przyjadą z dziećmi wnukami opowiedzą pokażą, to jest metoda polecam pod rozwagę. Historia Siemiatycz jest niebanalna a tym bardziej jej mieszkańcy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama