Reklama

Z redakcyjnej poczty - Zarząd Cresovii z oburzeniem

14/09/2010 16:39
Zarząd MKS Cresovia Siemiatycze w niekrytym oburzeniu na artykuł pana o inicjałach jsw w waszej gazecie z dnia 1.09.2010r. odpowiada na zakłamania wypisywane w/w artykule.
          Po pierwsze zawodnicy o których piszecie, że są ściągani i utrzymywani z pieniędzy społecznych są i byli w zdecydowanej mniejszości i pobyt ich finansowany jest i był za poprzednich zarządów z pieniędzy sponsorów. Zawodnicy przyjezdni są i byli tylko wsparciem do osiągnięcia lepszych wyników. Cresovia jest chyba jedynym klubem w IV lidze który ma i miał tak niewielką liczbę sprowadzonych piłkarzy. Kluby IV ligi z okolic Białegostoku i mniejszych miejscowości bazują na zawodnikach spoza terenu owych drużyn przykładem może być MKS Mielnik.
          Po drugie jeśli chodzi o wysokie diety sędziów to ustala je związek i zależne jest to od tego, w której lidze gra zespół. Rozumiemy przez to, że jest pan zwolennikiem gry naszej drużyny w jak najniższej lidze, nie jest to chyba szczytem marzeń sympatyków Cresovii.
          Po trzecie pisanie o tym że Cresovia nie trenuje młodego narybku jest kłamstwem. W Cresovia w każdym meczu wychodzi w pierwszym składzie co najmniej sześciu młodzieżowców i są to wyłącznie wychowankowie i jesteśmy jedynym chyba klubem o takiej statystyce w IV lidze. Budżet klubu stanowi dofinansowanie z budżetu miasta na sport kwalifikowany czyli zorganizowany w rozgrywkach ligowych plus sponsorzy. Na szkolenie młodzieży pieniądze są w MOSiR. MOSiR ma na dofinansowaniu pięć drużyn piłkarskich, jest to grupa około 160 młodych ludzi zajmujących się sportem a nie siedzeniem przed komputerem lub, co gorsza pijących, albo wciągających narkotyki. Czy pieniędzy na młodzieżowe drużyny jest wystarczająco? Pewnie nie, ale to już sprawa ludzi za to odpowiedzialnych.
          Po czwarte pisząc że samorząd powinien finansować jedynie przedsięwzięcia rekreacyjne jest pan, rozumiem, za rozwiązaniem klubu MKS Cresovia w Siemiatyczach, gdyż bez dofinansowania, klub nie jest w stanie funkcjonować. Tak na marginesie, to wszystkie kluby są w jakiś sposób finansowane przez samorządy. Miejski Klub Sportowy Cresovia nie jest prywatną własnością zarządu, jest klubem miejskim jak widać to w nazwie. Środki dopingujące, o których pan pisze mają odzwierciedlenie po imprezach masowych, które chciałby pan jedynie dofinansowywać. Artykuł który pan napisał jest krzywdzący dla ludzi pracujących w klubie społecznie dla dobra ogólnego wizerunku Siemiatycz. Pokazując sprawy w ten sposób zniechęca pan do dalszej społecznej pracy. Słysząc wypowiedzi niektórych ludzi i czytając takie artykuły zarząd zastanawia się nad sensem, podkreślamy, społecznej pracy w mieście przy tak nie przychylnej atmosferze. Wielu ludzi nie jest w stanie zrozumieć, że są jeszcze tacy ludzie, którzy nie dość, że robią to za darmo, to jeszcze nie oczekują pomników lecz jakiegoś zrozumienia dla swoich wysiłków.

          Prezes MKS Cresovia - Mirosław Sołomacha

          Panie prezesie, pańska reakcja na kilka moich słów jest całkowicie nieadekwatna. Zamiast bić się w piersi, pan się obraża. Używa pan słowa "zakłamania". A co pan ma na myśli? Przecież to fakt, że w Cresovii Siemiatycze w pewnym momencie grało tylko 2 piłkarzy z Siemiatycz. Teraz też jakoś brakuje klubowi pomysłu jak zdolnych piłkarzy z miasta wyciągnąć na boisko. Stąd posiłkowanie się przyjezdnymi. Jako mieszkańca Siemiatycz i podatnika, nie interesują mnie piłkarze spod Białegostoku i Mielnika, o których pan wspomina. Zależy mi, żeby za moje pieniądze mogli uprawiać sport mieszkańcy naszego miasteczka, nasi sąsiedzi. Jaki interes ma podatnik Kowalski z Siemiatycz, że w lokalnej drużynie grają piłkarze zza granicy? No jaki? Mam kolegów - działaczy i byłych piłkarzy Cresovii. On też woleliby żeby w miejscowym klubie grali piłkarze z miasta i okolicy.
          Pisze pan, "Rozumiemy przez to, że jest pan zwolennikiem gry naszej drużyny w jak najniższej lidze". Nic pan nie rozumie!
          Przypisuje pan sobie cudze zasługi szkolenia młodego narybku. Sam pan podkreśla, że nie Cresovia, ale MOSiR szkoli młodzież. Chwała za to Umiastowskiemu, Słowikowskiemu i innym.
          "(...) pisząc, że samorząd powinien finansować jedynie przedsięwzięcia rekreacyjne jest pan, rozumiem, za rozwiązaniem klubu (...)". I znowu nic pan nie rozumie. Jakoś zbyt prosto pan rozumuje.
          Do środków dopingujących, w postaci syropu "Guajazyl", też się, pan nie odniósł. Nie odróżnia pan również rekreacji i sportu masowego od imprez masowych.
          Szanuję ludzi pracujących społecznie, z panem i kierowanym przez pana zarządem włącznie. Wiem, ile to wymaga zaangażowania i prywatnego czasu. Chylę czoła! Musi pan jednak wiedzieć, że Cresovia nie zaczęła się o tego zarządu, że bywali i tacy społeczni działacze, którzy np. przynosili fałszywe faktury za paliwo. Niestety.
          A szacunek dla społecznej pracy i pozytywna atmosfera dla funkcjonowania Cresovii w naszym mieście jest. Powinien pan bowiem wiedzieć, że wielokrotnie w przeszłości samorząd przymykał oko na błędy i nieprawidłowości w rozliczeniach dotacji dla klubu. W imię wyższych racji - właśnie społecznej pracy jej działaczy i dla dobra młodych sportowców.
          Szkoda, że nie zauważa pan, ile miejsca w naszej gazecie poświęcamy piłce nożnej.

         
Jacek S. Wasilewski , tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama