Z kupnem polskich produktów w Brukseli nasi rodacy nie mają najmniejszych problemów. Polskie sklepy spożywcze rozsiane są po całej stolicy Belgii, jest ich tutaj około trzydziestu, najwięcej w dzielnicach St.-Gilles, Anderlecht, Schaerbeek i Etterbeek, gdzie zamieszkuje najwięcej Polaków.
Polskie sklepy są również w innych miastach Belgii - w Antwerpii (około 10 sklepów) czy Leuven. Po jednym w Charleroi i Liége. Wybraliśmy się z wizytą do kilku polskich sklepów działających w Brukseli. Od ekspedientek oraz klientów próbowaliśmy sie dowiedzieć, bez jakich rodzimych produktów Polacy nie mogą się obejść. Zapytaliśmy też, czy alimentation polonaise odwiedzają również obcokrajowcy, a jeśli tak, to które polskie wyroby zdobyły ich podniebienia. Nie ma jak polski chleb Pierwszym sklepem, który odwiedzamy jest „Podlasiak” w dzielnicy Etterbeek. Właścicielem jest Łukasz Niedbało z Siemiatycz. Sklep prowadzi wraz z żoną Emilią. Właścicielka przyznaje że: - Polacy kupują wszystkie polskie produkty. Trudno powiedzieć co najczęściej, może wędliny, śmietanę i pieczywo. Następny sklep, do którego się udajemy to „Delikatesy Fagi” przy rue de la Victuar, na St.-Gilles. Właścicielką jest Agnieszka Kreczko z Białegostoku. Sklep działa od 2003 roku. - Polacy biorą wszystko, najczęściej chleb, bo tutaj tak smacznego jak polski nie ma. Poza tym wszystko bez wyjątku. Wychodząc ze sklepu pani Agnieszki, przechodzimy przez nieduży park i przed nami kolejny rodzimy sklep „Mała Polska”. Właścicielką jest Ewa Boratyńska z Siemiatycz. „Mała Polska” to sieć sklepów, trzy znajdują się w Brukseli, jeden w Antwerpii. Pani Ewa posiada również polską hurtownię oraz piekarnię. W sklepie ekspedientka przyjmuje właśnie towar, ale znajduje chwilę na udzielenie informacji o klientach. - Polacy najczęściej kupują wędliny, nabiał oraz pieczywo, które wypiekamy tutaj na miejscu, w naszej piekarni. Poza chlebem dobrze schodzą też słodkie bułki i ciasta. Żubrówka i „krakowska” na belgijskim stole Obcokrajowcy również odwiedzają polskie sklepy. - Przychodzą czasami Belgowie, często Flamandowie, kupują nasz chleb, ciasta, bardzo lubią faworki. Poza tym alkohole – najczęściej Żubrowkę i Krupnik – wymienia ekspedientka w „Małej Polsce”. Żydzi chałkę, Belgowie kabanosy Opuszczam sklep „Mała Polska” i udaję się do oddalonego kilka metrów dalej sklepu „Rarytas”. Właśnie przyjechał właściciel i ekspedientka proponuje rozmowę z szefem. - Przychodzą do mnie Żydzi, którzy bardzo chętnie kupują nasz chleb, śledzie, serniki, ogólnie sporo ciast. Smakuje im nasza chałka. Belgów jest mało, jak sie pojawiają, to kupują wędliny, najczęściej kabanosy i krakowską. Natomiast mam klientów z Ameryki Południowej, ci z kolei lubią nasze drożdżówki. Pieczywo, słodkie bułki i ciasta pochodzą z naszej własnej piekarni – mówi Marek Kutyłowski. - Polskie towary Belgowie znają od Polek czy Polaków, którzy u nich pracują, to oczywiste. Jeśli im posmakuje, to przychodzą i kupują - dorzuca pani Beata, ekspedientka z tego sklepu. Pani Emilia ze sklepu „Podlasiak” przyznaje, że obcokrajowców nie ma aż tak wielu. - Przychodzą np. Rosjanie. Najczęściej kupują polską śmietanę oraz twaróg. Belgowie – słodkie bułki, chleb. Bardzo się dziwią, że nasze pączki mają w środku marmoladę, ich są albo bez nadzienia, albo z budyniem w środku. Sklep pani Agnieszki Kreczko również odwiedzają Belgowie, głównie Flamandowie. - Najczęściej kupują Żubrowkę, chwalą też nasze wędliny - suchą krakowską, żywiecką. Poza tym znają dobrze nasze ogórki kiszone i piwo. Odwiedzając polskie sklepy, zapytaliśmy też klientow, co kupują najczęściej. - W zasadzie wszystko, zawsze chleb, mleko i pestki – odpowiada nam pani z Nurca Stacji. - U mnie podstawą zakupów jest śmietana, tutaj kwaśną np. do zupy czy sałaty trudno znaleźć, Belgowie do wszystkiego używają słodkiej. Często kupuję nasze soki, zwłaszcza marchwiowe, również takich nie mają, a jeśli już, to zdecydowanie odbiegają smakowo od polskich – wymienia pani Krystyna. - Po pracy jedno piwko się należy, nie? – mówią chłopcy z okolic Drohiczyna, w reklamówce których widzę zdecydowanie więcej niż to jedno piwko.
Komentarze