3 czerwca ok. godz. 14 w Wojtkach w gminie Boćki na żwirowej drodze volkswagen sharan z nieustalonych przyczyn uderzył w drzewo i zapalił się. Dwóm mężczyznom, 25- i 29-letniemu, którzy nim jechali, nie udało się pomóc. Zginęli na miejscu.
- Kiedy przyjechaliśmy, oba ciała leżały poza autem, pasażer wypadł, a kierowcę zza kierownicy wyciągnęli okoliczni mieszkańcy – mówi rzecznik bielskiej straży Jan Szkoda – Cały samochód zajęty był ogniem, auto zasilane było gazem, jedno ciało częściowo się spaliło. Na miejscu pracowały 4 jednostki - nasza zawodowa z Bielska i OSP z Bociek, Wygonowa i Pilik. Łącznie 18 strażaków. Okoliczności wypadku wyjaśniają policjanci z Bielska. Agnieszka Dąbrowska, rzecznik policji w Bielsku: - Kierowcą był 29-latek z Warszawy, pasażerem 25-latek ze wsi Grodzisk gm. Sabnie. Wstępne ustalenia policjantów pozwalają przypuszczać, że przyczyną zdarzenia była nadmierna prędkość, niemniej jednak ciała zostały przekazane do zakładu medycyny sądowej na sekcję zwłok, która pomoże ustalić przyczyny wypadku. Pierwszej pomocy ofiarom udzielali mieszkańcy sąsiedniej posesji. Jak mówiła kobieta - usłyszała huk, kiedy wybiegli z mężem samochód już się palił. Sami wyciągnęli kierowcę, niestety nie udało mu się pomóc, pasażer wypadł z auta prawdopodobnie w momencie zderzenia.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz
Komentarze