Reklama

Warsztaty terapii zajęciowej w Dołubowie - Szansa dla niepełnosprawnych

11/12/2009 12:05
28 grudnia w budynku po dawnej szkole podstawowej w Dołubowie rozpoczną się warsztaty terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych. Są jeszcze wolne miejsca.

          Od czasu rozwiązania szkoły w Dołubowie budynek po niej stał bezużyteczny i niewykorzystany. Wiele wskazuje jednak na to, że ten obiekt nie podzieli losu podobnych sobie budynków poszkolnych, które stoją zapomniane i popadają w ruinę. Dzięki staraniom władz gminy tuż przed nowym rokiem rozpoczną się tam warsztaty terapii zajęciowej dla osób z orzeczeniem o niepełnosprawności.
          O idei warsztatów rozmawiamy z Norbertem Krzykawskim, przedstawicielem Stowarzyszenia Pomocy „Szansa”, które jest współorganizatorem tych zajęć. Nasz rozmówca zostanie też kierownikiem placówki w Dołubowie.
          - Jak to się stało, że stowarzyszenie z Małopolski rozpoczyna działalność w Dołubowie?
          - Jesteśmy organizacją pozarządową. Stowarzyszenie zostało powołane do życia w 1999 roku w Witowcach pod Krakowem na gruncie osób niepełnosprawnych, terapeutów, rehabilitantów. Tam w tej chwili mamy dwie placówki. W roku 2005 przypadkowo trafiliśmy do gminy Sokoły, powiat wysokomazowiecki, i przy współpracy wójta, starosty założyliśmy, pierwsze takie w tej części Polski, warsztaty terapii zajęciowej. Funkcjonują one już trzy lata. Teraz utworzyliśmy jeden z pierwszych ośrodków rehabilitacji edukacyjno-wychowawczej dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, też w tej gminie. Skąd Dołubowo? Wójt Dziadkowic dowiedział się o takich możliwościach, skontaktował się z nami i zaproponował współpracę. Przyjechałem tu, zobaczyłem ten budynek – bardzo mi się podobał. Dla mnie – dla tzw. Krakusa, to jest po prostu niewyobrażalne – u nas taka szkoła nie mogłaby stać nawet godzinę pusta. Zaraz ktoś by ją zaadaptował, choćby na jakiś biznes. Wygląd szkoły i budynku mnie zafascynował. Wójt Dziadkowic zaproponował, by coś tu się działo. Padł pomysł właśnie na warsztaty terapii zajęciowej. Sprawdziliśmy, że są tylko jedne warsztaty terapii w samych Siemiatyczach, w których uczestniczy tylko 25 osób. Jak wynika z naszych doświadczeń i przeanalizowanych dokumentów, zapotrzebowanie jest znacznie większe - zainteresowanych udziałem w takich warsztatach jest nawet 80 osób. Dlatego nasze warsztaty, które docelowo przeznaczone będą dla 40 osób, też jeszcze nie zapewniają zajęć wszystkim tym, którzy mogliby w nich uczestniczyć. Otwierając warsztaty w powiecie wysokomazowieckim, początkowo mieliśmy obawy, czy będą chętni. W tej chwili, mimo że jest tam 90 miejsc, są kolejki. A powiat jest tylko o 10 tysięcy mieszkańców większy od powiatu siemiatyckiego. Zatem pomysł padł na warsztaty także tutaj. Z panem wójtem udaliśmy się do starosty, do PCPR, przedstawiłem propozycję, spodobało się.
          - Co dokładnie kryje się pod pojęciem warsztaty terapii i dla kogo są one przeznaczone?
          - Warsztaty terapii zajęciowej są miejscem terapii i rehabilitacji osób dorosłych, choć przepisy dopuszczają uczestników od 16 roku życia, czyli od momentu, kiedy dana osoba może uzyskać orzeczenie o stopniu niepełnosprawności w powiatowym zespole ds. orzekania. Oferta jest skierowana do osób z upośledzeniem umysłowym, z tzw. niepełnosprawnością intelektualną, z zaburzeniami psychicznymi oraz dla innych osób, które mają wskazania do terapii zajęciowej.
          - By uczestniczyć w takich zajęciach, potrzebne są jakieś skierowania?
          - Do udziału w warsztatach nie ma żadnych skierowań odgórnych czy jakiś decyzji administracyjnych, to tylko kwestia woli tej osoby czy też woli rodziców, opiekunów. Nawet jeśli to opiekunowie wyrażają zgodę i kierują na takie warsztaty, to bezpośrednio wielu uczestników nie chce na początku. Nie wiedzą czym to jest, czasem się boją. Często namawiamy – „spróbuj, pojeździsz miesiąc, nie spodoba ci się, zrezygnujesz, nic się nie stanie”. Nie będzie żadnych konsekwencji z tego powodu. Zainteresowany powinien złożyć tylko prosty wniosek z podstawowymi danymi i dołączyć do niego orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. To wystarczy.
          - Gdzie należy złożyć taki wniosek?
          - Można go złożyć w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Siemiatyczach, można także w gminie Dziadkowice, ewentualnie w poszczególnych ośrodkach pomocy społecznej i tam poprosić o przesłanie. Najlepszym miejscem będzie PCPR. W cały projekt bardziej lub mniej zaangażowana jest też gmina Grodzisk, Perlejewo, daliśmy znać także w miejskim ośrodku pomocy społecznej w Siemiatyczach, w gminie Nurzec Stacja i w Milejczycach. Oprócz tego w warsztatach jeszcze będą brały udział osoby z gminy Boćki i Brańsk.
          - Kto finansuje to przedsięwzięcie? Czy uczestnicy ponoszą jakieś koszty?
          - Będzie ono finansowane ze środków PFRON w 90 procentach, 10 procent dokłada starosta. Łączny koszt utworzenia tych warsztatów to ok. 73 tys. zł. To bardzo mało, chyba pierwszy raz tworzę warsztaty za tak małe pieniądze, ale to dlatego, że szkoła jest w takim dobrym stanie, iż wymaga wyłącznie odmalowania i wyposażenia. Uczestnicy nie ponoszą żadnych kosztów. My ich przywozimy z domu i odwozimy na miejsce.
          - Czym dokładnie będą zajmowali się uczestnicy warsztatów?
          - W ramach warsztatów terapii zajęciowej będą 4 pracownie - ogrodnicza, plastyczna, rękodzieła i gospodarstwa domowego. Tak jest złożony projekt. W każdej z pracowni będzie 10 uczestników i dwóch instruktorów terapii zajęciowej. Do tego będzie jeszcze psycholog i specjalista ds. rehabilitacji. Zamierzamy przenieść tutaj rozwiązania wypracowane już w innych miejscach. To, do której pracowni dany uczestnik trafi, wynika z dwóch rzeczy. Ważne jest to, czego chce sam uczestnik i oczywiście my też coś proponujemy i sugerujemy. Może się nagle zdarzyć, że wszyscy będą chcieli do pracowni ogrodniczej czy plastycznej. Niestety nie, tam jest tylko 10 miejsc. W toku funkcjonowania warsztatów zasada jest taka, że każdy uczestnik musi przejść przez każdą pracownię. Po pewnym czasie są po prostu przenoszeni. Czy to cała grupa, czy pojedyncze osoby. Może to nastąpić już po 2-3 miesiącach, bo ktoś np. źle czuje się w danej pracowni. I o tym decyduje tzw. rada programowa, która co pewien czas się zbiera i omawia postęp rehabilitacyjny, terapeutyczny, ewentualnie bolączki i problemy.
          Zajęcia w każdej pracowni uzależnione będą od poziomu rozwoju intelektualnego i sprawności uczestników oraz możliwości i pomysłu instruktora. I tak np. w pracowni plastycznej w gminie Sokoły uczestnicy zajmują się wykonywaniem przeróżnych rzeczy z papieru. W grupie ogrodniczej zajmują się utrzymaniem terenu wokół, zimą odśnieżaniem, układaniem suchych bukietów z kwiatów, które sami hodowali. W styczniu czy lutym już muszą się zająć sianiem, pikowaniem, by móc na wiosnę wysadzić do gruntu rośliny. Tutaj też uczą się uprawiać warzywa. Później pracownia gospodarstwa otrzymuje te produkty i coś z nich robi - gotuje, przetwarza. To jest ze sobą trochę powiązane, bo dzięki temu oni nabywają umiejętności typowo domowych, gospodarczych. Uczą się poruszać bądź doskonalą to, co potrafią. Pracownia rękodzieła będzie początkowo bardzo zbliżona do plastycznej, ale docelowo chcemy ją doposażyć w urządzenia do wykonywania kilimów, gobelinów, makatek.
          - W jakim systemie będą działały te warsztaty?
          - Rano na ok. godzinę 8.00 uczestnicy byliby na miejscu, na 15.00-16.00 już w domu. To trochę będzie przypominać pracę czy też szkołę. Dzięki temu rodzice czy opiekunowie odzyskają czas wolny. Z doświadczenia z pozostałych warsztatów wiem, że np. kilka mam poszło do pracy czy w ogóle zaczęło myśleć o czymś, co przez lata było niemożliwe. Nie ma terminu uczestnictwa w warsztatach. Po 3 latach jest kompleksowa ocena i zapada decyzja, czy uczestnik zostaje na warsztatach, bo wymaga dalszej terapii, czy może jest kierowany do pracy na rynku chronionym bądź otwartym. Przerwa wakacyjna trwa około miesiąca. Uczestnicy warsztatów jeżdżą też na różnego rodzaju wycieczki, konkursy, doskonalenia. Dla nich to są ogromne przeżycia, kiedy np. po raz pierwszy widzą góry czy morze.
          - Czy można mówić o efektach uczestnictwa w takich warsztatach?
          - Oczywiście. Dla niektórych np. efektem będzie to, że po rocznym pobycie na takich warsztatach zaczynają się otwierać, inaczej funkcjonować. Są tacy, którzy odrobinę się usprawniają, ale w wielu przypadkach efektem jest to, że ci ludzie czują się bardziej dowartościowani, potrzebni, akceptowani. Czasem też w takiej grupie można odkryć jakiś talent. O sukcesie można mówić wówczas, gdy uczestnik np. dzięki warsztatom, odpowiednim szkoleniom będzie mógł trafić do jakiegoś zakładu aktywności zawodowej i podjąć pracę.

          Wygląda na to, że korzyści z otwarcia tej placówki będzie wiele. Gmina zagospodaruje budynek, będzie praca (łącznie dla 12 osób; wciąż jeszcze przyjmowane są podania, szczególnie poszukiwany jest psycholog) i ośrodek dla niepełnosprawnych. Czas pokaże wymierne efekty i ich trwałość.

          Ewa Magdalena Iwaniak, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama