Reklama

W podlaskich lasach nadal są ludzie. Grupa Granica potrzebuje wsparcia

Osoby przewlekle niedożywione, odwodnione, bez leków, w ciężkim stanie. Osoby uchodźcze cierpią tuż obok naszych domów przy granicy polsko-białoruskiej.

     Polskie władze mogą udawać że kryzysu humanitarnego nie ma, ale jak długo? Jak długo można ignorować cierpienie? Dramatyczna sytuacja na pograniczu polsko-białoruskim trwa już ponad rok.

     Przedstawiamy kolejną relację Pauliny Bownik z interwencji humanitarnej na terenie przygranicznym:

     “Po pomoc zgłosiło się 9 osób – wśród nich cztery kobiety z Kuby, czterech mężczyzn z Kuby i jeden mężczyzna z Kamerunu. Przesłał zdjęcia zakrwawionych spodni, pisał o biegunce z krwią.

     Po dotarciu do grupy okazało się, że pomocy medycznej wymaga 2 mężczyzn – Kameruńczyk z krwawieniem i Kubańczyk z gorączką. Najpierw zajęłam się młodym Kameruńczykiem. Wywiad medyczny był trudny, mężczyzna mówił po francusku i trochę po rosyjsku, a my nie mieliśmy zasięgu żeby dzwonić po tłumacza. Mężczyzna był wyziębiony i bardzo odwodniony. Zwracała też uwagę kacheksja, czyli zanik tkanki mięśniowej, sterczące kości policzkowe, sugerujące przewlekłe niedożywienie.

Reklama

     Mężczyzna podawał, że prawie nie pił i nie jadł od dłuższego czasu. Jest w Polsce jeden dzień, przedtem był w Białorusi. Próbowałam dwa razy założyć wkłucie dożylne, niestety bez powodzenia – żyły były bardzo cienkie, zapadnięte, pękały przy kolejnych próbach założenia wenflonu i motylka. Za trzecim razem mężczyzna zaprotestował – nie chciał zastrzyku, w tym również domięśniowego. Otrzymał ode mnie leki.

     Z interwencji pomocowej wracaliśmy bardzo powoli z uwagi na patrole i helikopter. Było to fizycznie bardzo wyczerpujące. Przeszliśmy na piechotę ponad 12 km, część lasem, część drogą. Ostatnie 300 metrów szliśmy około 45 minut, przez gęste zarośla. Gdy wyszliśmy na drogę, zobaczyliśmy w oddali wóz Straży Granicznej. Byliśmy zmęczeni, nie chcieliśmy chować się w lesie, więc szliśmy dalej szutrową drogą. Kiedy wóz się do nas zbliżył, wybiegło z niego 2 pograniczników., Jeden z nich trzymał pistolet i krzyczał "stać, stać". Powiedziałam "przecież stoimy, nie wydzieraj się". Przedstawił się jako funkcjonariusz z SG Białowieża.

Reklama

     Powiedział że zatrzymał nas, bo idziemy z plecakami w nocy na terenie przygranicznym, a T. (jedna z osób w naszej grupie pomocowej) ma "morfologię osoby z bliskiego wschodu" z uwagi na brodę i opaleniznę. Panowie z SG nas wylegitymowali, spisali nasze dane i puścili, więc poszliśmy dalej. Po kolejnych kilku kilometrach zobaczyliśmy nasze samochody. Niestety, kiedy byliśmy już w środku, zatrzymał nas ponownie samochód SG. Ci sami pogranicznicy dali kierowcom mandaty po 200 zł za wjazd na teren rezerwatu przyrody. Był to już drugi raz, poprzednie były na kwotę 100 zł. Dziewczyny przyjęły mandaty i wróciliśmy do domu.”

     Grupa Granica – nieformalna inicjatywa powstała w odpowiedzi na kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej. Niesiemy pomoc humanitarną, prawną i medyczną, monitorujemy przestrzeganie praw człowieka. Pomaganie jest legalne, to przemoc jest przestępstwem!

Reklama

     Grupa Granica to także i Wy - zasilając konto zrzutkowe umożliwiacie dalsze niesienie pomocy humanitarnej. Dziękujemy za Wasze wsparcie!

https://zrzutka.pl/j5z5aa

https://www.facebook.com/grupagranica/

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama