Pani Ewa Boratyńska z Siemiatycz od 18 lat mieszka w Brukseli. Wraz z mężem prowadzi tutaj cztery polskie sklepy spożywcze, piekarnie oraz hurtownie. Rozmawiamy w sklepie w dzielnicy St.-Gilles.
- Kilka lat temu udzielała pani wywiadu dla naszej gazety. Wówczas prowadziła pani trzy sklepy, nie było też piekarni oraz hurtowni. - Tak, obecnie mamy cztery sklepy, piekarnię oraz hurtownię. Czwarty sklep otworzyliśmy niedawno na ’’Batuarze’’. - W sklepie, w którym rozmawiamy, mieściła się wcześniej wypożyczalnia kaset video i dvd? - Tak, wypożyczalnię założyliśmy osiem lat temu. Niestety, ludzie zaczęli ściągać filmy z Internetu i nie byli specjalnie zainteresowani ich wypożyczaniem. Postanowiliśmy więc przekształcić wypożyczalnię w sklep spożywczy, który nazwaliśmy ’’Mała Polska’’. Wszystkie nasze sklepy oraz piekarnia nazywają się tak samo. Hurtownie nazwaliśmy ’’Duża Polska’’. - Wszystkie te sklepy znajdują się w Brukseli? - Nie, trzy w Brukseli, natomiast czwarty, a zarazem pierwszy sklep, który otworzyliśmy, znajduje się w Antwerpii. Tam również mieszka wielu Polaków. - Ile osób państwo zatrudniają? - Około piętnastu. - Wszyscy to Polacy? - Tak, z wyjątkiem jednego obcokrajowca, który prowadzi administrację. - W pani sklepie można płacić również w złotówkach? - Tak, od trzech lat mamy akcję „Operacja złotówka”, którą sami wymyśliliśmy. Trwa od października do Bożego Narodzenia. W tym czasie klienci mogą płacić również polską walutą. Inną naszą tradycją jest zapraszanie w Mikołajki do naszych sklepów Świętego Mikołaja, który daje dzieciom prezenty, słodycze, bułeczki, owoce. - W okresie przedświątecznym zapewne piekarnia pracuje na pełnych obrotach. Serniki, makowce - bez tego Polacy nie wyobrażają sobie świąt. - Tak, rzeczywiście w piekarni jest zdecydowanie więcej pracy. Pieczemy dużo makowców i serników. Co prawda większość naszych rodaków na święta jedzie do kraju, jednak ci, którzy zostają tutaj, obchodzą święta na polski sposób. Kupują u nas gotowe ciasta lub produkty potrzebne do wypieku, jak rodzynki, mak, bakalie. - A jak pani obchodzi święta? - Zdecydowanie, po polsku. Z pierożkami, karpiem i łazankami na stole. Tak jak niegdyś u mamy. Z okazji zbliżających się świąt, życzę zdrowych i pogodnych świąt wszystkim siemiatyczanom. W takich momentach odzywa się we mnie silny patriotyzm lokalny, wtedy bardzo tęsknię za Siemiatyczami. - Dziękuje za rozmowę i życzę udanych świąt. Moris, fot. Moris
Komentarze