Reklama

W Brukseli za złotówki

23/12/2007 23:03
Pani Ewa Boratyńska z Siemiatycz od 18 lat mieszka w Brukseli. Wraz z mężem prowadzi tutaj cztery polskie sklepy spożywcze, piekarnie oraz hurtownie. Rozmawiamy w sklepie w dzielnicy St.-Gilles.


          - Kilka lat temu udzielała pani wywiadu dla naszej gazety. Wówczas prowadziła pani trzy sklepy, nie było też piekarni oraz hurtowni.

          - Tak, obecnie mamy cztery sklepy, piekarnię oraz hurtownię. Czwarty sklep otworzyliśmy niedawno na ’’Batuarze’’.
          - W sklepie, w którym rozmawiamy, mieściła się wcześniej wypożyczalnia kaset video i dvd?
          - Tak, wypożyczalnię założyliśmy osiem lat temu. Niestety, ludzie zaczęli ściągać filmy z Internetu i nie byli specjalnie zainteresowani ich wypożyczaniem. Postanowiliśmy więc przekształcić wypożyczalnię w sklep spożywczy, który nazwaliśmy ’’Mała Polska’’. Wszystkie nasze sklepy oraz piekarnia nazywają się tak samo. Hurtownie nazwaliśmy ’’Duża Polska’’.
          - Wszystkie te sklepy znajdują się w Brukseli?
          - Nie, trzy w Brukseli, natomiast czwarty, a zarazem pierwszy sklep, który otworzyliśmy, znajduje się w Antwerpii. Tam również mieszka wielu Polaków.
          - Ile osób państwo zatrudniają?
          - Około piętnastu.
          - Wszyscy to Polacy?
          - Tak, z wyjątkiem jednego obcokrajowca, który prowadzi administrację.
          - W pani sklepie można płacić również w złotówkach?
          - Tak, od trzech lat mamy akcję „Operacja złotówka”, którą sami wymyśliliśmy. Trwa od października do Bożego Narodzenia. W tym czasie klienci mogą płacić również polską walutą. Inną naszą tradycją jest zapraszanie w Mikołajki do naszych sklepów Świętego Mikołaja, który daje dzieciom prezenty, słodycze, bułeczki, owoce.
          - W okresie przedświątecznym zapewne piekarnia pracuje na pełnych obrotach. Serniki, makowce - bez tego Polacy nie wyobrażają sobie świąt.
          - Tak, rzeczywiście w piekarni jest zdecydowanie więcej pracy. Pieczemy dużo makowców i serników. Co prawda większość naszych rodaków na święta jedzie do kraju, jednak ci, którzy zostają tutaj, obchodzą święta na polski sposób. Kupują u nas gotowe ciasta lub produkty potrzebne do wypieku, jak rodzynki, mak, bakalie.
          - A jak pani obchodzi święta?
          - Zdecydowanie, po polsku. Z pierożkami, karpiem i łazankami na stole. Tak jak niegdyś u mamy.
          Z okazji zbliżających się świąt, życzę zdrowych i pogodnych świąt wszystkim siemiatyczanom. W takich momentach odzywa się we mnie silny patriotyzm lokalny, wtedy bardzo tęsknię za Siemiatyczami.
          - Dziękuje za rozmowę i życzę udanych świąt.

          Moris, fot. Moris
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama