Reklama

Tokary - Probostwo nad granicą

13/12/2014 22:24

Latem tego roku nowym proboszczem parafii katolickiej w Tokarach został 38-letni ks. Marek Laszuk. Prawdopodobnie to najmłodszy proboszcz w Diecezji Drohiczyńskiej.

- Proszę powiedzieć kilka słów o sobie.

- Urodziłem się i wychowałem w Bielsku Podlaskim. Święcenia kapłańskie przyjąłem 16 czerwca 2001 r. w Siemiatyczach. Tej daty nie zapomnę. Jest jedną z najważniejszych w moim życiu. Jako motto kapłańskiej posługi obrałem słowa: „Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki."

Reklama

- Które to już miejsce w posłudze?

- Pracę duszpasterską rozpocząłem w Winnej Poświętnej, później był Sokołów Podlaski, trzy lata w Hajnówce, przez pięć lat, był Grodzisk, potem spędziłem dwa lata w Siemiatyczach, rok w Węgrowie, a od sierpnia jestem proboszczem w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Tokarach. Większość swej kapłańskiej posługi przeżyłem na Ziemi Siemiatyckiej. Tokary to siódme miejsce.>

- Dlaczego Tokary?

- To ks. biskup Tadeusz Pikus skierował mnie do Tokar. >Nominację przyjąłem z radością, ale i obawą, czy i jak podołam nowym obowiązkom. A czy spodziewałem się? Szczerze mówiąc jeszcze nie teraz. No i na pewno jestem, jeśli nie najmłodszym, to na pewno jednym z najmłodszych proboszczów w diecezji. Ktoś musi być takim.>

Reklama

- A był ksiądz kiedykolwiek wcześniej w Tokarach?

- W Tokarach byłem wcześniej raz w życiu. Jakieś dwa lata temu, pewnej pięknej zimowej niedzieli, postanowiłem pojechać na przejażdżkę w stronę granicy. Z pobliskich miejscowości dawniej zaznajomiłem się z Siemichoczami, bo byłem tam na oazie.>

- Jak nowego proboszcza przyjęli parafianie?

- Z wielką życzliwością i troską. Pomogli w zagospodarowaniu się, wiele razy pytali, czy czegoś mi potrzeba. Pomogli w przygotowaniu opału na zimę, chętnie dzielą się owocami ziemi i lasu. Świeże mleko, prosto od krowy, też mi smakuje. Powitanie i wprowadzenie do parafii było dla mnie wyjątkowym przeżyciem. To jak nowy rozdział w życiu, kolejny krok w posłudze kapłańskiej, nowe wyzwanie i motywacja do dalszej pracy. Jestem parafianom wdzięczny za wspaniałe przyjęcie.

Reklama

- Proboszcz ma być nie tylko duszpasterzem, organizatorem parafialnego życia, ale i sprawnym administratorem. 

- Ks. biskup wręczając dekrety powiedział nowym proboszczom, że "to parafia otrzymuje proboszcza, nie proboszcz parafię". Chcę być wierny tym słowom i przede wszystkim być dobrym pasterzem, troszcząc się o dobro duchowe powierzonej owczarni. Ogarniam codzienną modlitwą wszystkich parafian. Chciałbym dotrzeć do każdego, a szczególnie do tych, którzy z jakichś powodów stoją z dala od kościoła. Mamy w Tokarach piękną świątynię. To świadectwo wiary tutejszych mieszkańców i pracy moich poprzedników. Chcę ją utrzymać w odpowiednim stanie, by miejsce to sprzyjało modlitwie i skupieniu. Ale nic na siłę i bez zgody rady parafialnej. Mamy jednak plany na przyszły rok. To przede wszystkim pomalowanie elewacji zewnętrznej kościoła, wykonanie nowego ogrodzenia od strony drogi. A może z bożą i ludzką pomocą uda się zrobić coś jeszcze. Tak więc każda z tych ról jest ważna.

Reklama

- Bliskie księdzu są sprawy dzieci i młodzieży.

- W poprzednich parafiach zazwyczaj odprawiałem msze z udziałem dzieci. Mam z tego czasu wiele miłych wspomnień, najlepsze z czasu spędzonego w Siemiatyczach. Myślę, że było to takie wzajemne ubogacanie się. Inspiracją do tego były kazania byłego proboszcza siemiatyckiej parafii, ks. Zenona Pietrzuczaka, który w tej dziedzinie jest dla mnie wzorem. Ponieważ praktykę seminaryjną odbywałem w Siemiatyczach i wtedy mogłem wiele razy słuchać jak ks. Zenon z humorem, ale i pobożnością, mówił do dzieci. Teraz, czego brakuje mi najbardziej, to właśnie nabożeństw z udziałem dzieci, bo w mojej obecnej parafii niestety dzieci jest niewiele. Liczę, że kiedyś, np. w czasie rekolekcji, spotkam się z siemiatycką dziatwą. Ale nie jest tak źle, bo przecież okazją do duszpasterzowania pośród dzieci jest moja praca w szkole w Mielniku. Na początku żartowałem, żeby dzieci z mielnickiej szkoły nie bały się duchownego w czarnej sutannie, bo do tej pory katechezę prowadzili Ojcowie Sercanie – w białych habitach. Cieszę się, że mogę tam katechizować i spotykać się z najmłodszymi i młodzieżą. Ta szkoła to miejsce, w którym spotkałem życzliwych ludzi i dobrą atmosferę, taką, jaką pamiętam również z pracy w Grodzisku.

Reklama

- Hobby?

- Fotografia. Na pierwszą komunię dostałem pierwszy aparat. W szkole podstawowej chodziłem na kółko fotograficzne. W seminarium podobnie. Była to praca jeszcze w starym systemie - na kliszach, powiększalniku itd. Dziś, na ile czas mi pozwala, biorę do ręki już cyfrowy aparat i idę w plener. To szczególny czas, kiedy chwalę Pana Boga za piękno świata i poznaję nowych ludzi. Moim ulubionym terenem są okolice Narwi i Bagien Biebrzańskich oraz Puszczy Białowieskiej. Teraz mam plan sfotografować Ziemię Mielnicką. Druga moja pasja to pszczelarstwo. Zapraszam więc serdecznie do Tokar, gdzie czas biegnie trochę wolniej, niż w innych miejscach. Można tu, z dala od cywilizacji pomodlić się, odkryć piękno przyrody, spotkać miłych i życzliwych ludzi, a na plebanii skosztować miodu z mojej pasieki.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama