Po brukselskich ulicach jeździ wiele samochodów. Jednak na jeden, przechodnie zwracają szczególną uwagę, jest nim polska syrenka. Syrenka ta, jest reklamą polskiego sklepu spożywczego ’’Rarytas’’. Rozmawiam z jego właścicielem, Markiem Kutyłowskim.
- Pański sklep wyróżnia dość oryginalna reklama. - Tutaj, w Brukseli, jest dużo firm, które mają swoją reklamę na samochodach marki Smart, taki mały samochodzik. Kiedyś się rzucał w oczy, teraz już nie tak, bo sporo osób go posiada. Wiadomo, reklama musi przyciągać. Wtedy pomyślałem, że reklama polskiego sklepu na takim samochodzie to nie do końca dobry pomysł, ale na Syrenie tak. Sam kształt tego samochodu przyciągnie wzrok Polaka. No i się nie myliłem. - To pana własna Syrena ? -Tak, moja, zarejestrowana w Polsce, w Ciechanowcu. - Jednak ma pan z nią problem? - Tutejsze służby trochę mi nie pozwalają nią jeździć, ponieważ jest ona zarejestrowana w Polsce, a reklamuje biznes belgijski. - Spotkała pana za to jakaś kara? - Nie, ale co ją wystawię na ulicę, postoi dwa dni, i już policjanci machają mi palcem "Panie Marku, proszę schować, wie pan że nie można?". Ja odpowiadam, "Tak tak, wiem". Wtedy wstawiam ją do garażu, stoi tam dwa tygodnie, i znowu wyjeżdża na ulicę i znowu sytuacja z policjantem się powtarza. Poza tym, tutaj to nie jest państwo policyjne. Policja nie jest po to, żeby za takie coś karać, bez przesady. - Nie może jej pan dla swiętego spokoju zarejestrować w Belgii? - Owszem mogę, ale boję się że nie przejdzie tutejszego przeglądu technicznego. Muszę skontaktować się z ludźmi którzy mają stare samochody. Oldmobile, powyżej 25 lat, mają inną procedurę przeglądu, są specjalne zakazy, np. nie mogą jeździć w nocy lub po autostradach. Jeśli rejestracja będzie utrudniona, to będzie tak jak jest teraz, czyli pojeżdżę trochę, policjanci mi kolejny raz palcem pogrożą, więc schowam ją na trochę, znowu pojeżdżę i tak w kółko. Jednak na starość, na pewno syrenka wróci ze mną na emeryturę do Ciechanowca… - Dziękuję za rozmowę Moris, fot. Moris
Komentarze