W lutym tego roku skargę taką do starostwa złożyła jedna z pracownic obsługi szkoły w Czartajewie, pani Porowska. Ona i jej mąż pojawili się osobiście na kwietniowej sesji Rady Powiatu Siemiatyckiego, na którą zaplanowane zostało rozpatrzenie tej skargi.
Pani Porowska zwróciła się do dyrektora szkoły z prośbą o wypłacenie, jak twierdzi należnych jej, pieniędzy za wykonywanie przez dwa lata znacznie szerszego zakresu obowiązków niż ten, za który faktycznie otrzymywała wynagrodzenie. Zdaniem skarżącej, będąc zatrudnioną na pół etatu, sprzątała powierzchnię przydzieloną jej, a także metraż sprzątany wcześniej przez inną pracownicę, zatrudnioną w pełnym wymiarze godzin.
- Prosiłam pana dyrektora wielokrotnie, żeby zmniejszył mi ten zakres, żeby dał kogoś do pomocy, na co pan dyrektor nie odpowiadał. Dopiero teraz, jak napisałam do starosty, to zmniejszył mi metraż i została przyjęta nowa osoba do sprzątania. Dlatego zwracam się, żeby mi zapłacono za pracę przez dwa lata na tych dodatkowych metrach – mówiła na sesji wnosząca skargę.
Na sesji obecny był również Alfred Bajena, dyrektor ZST w Czartajewie, który przedstawił swój punk widzenia:
- Od lutego do chwili obecnej bezustannie jestem zmuszony odpowiadać na te same zarzuty, dotyczące konieczności wypłacenia przeze mnie, jako dyrektora jednostki, wynagrodzenia za dodatkowe pół etatu. (…) Ale na Boga, jak mam to zrobić?
Dyrektor wyjaśniał, że w szkole są zatrudnione trzy panie sprzątaczki i wszystkie mają porównywalnie ten sam metraż powierzchni do utrzymania w czystości. Różnica 5-10 metrów nie świadczy według dyrektora o nierównym traktowaniu.
- Od trzech miesięcy mam kontrolę za kontrolą i żadna z nich nie stwierdziła nieprawidłowości w zakresie roszczeń pani Porowskiej. Państwowa Inspekcja Pracy jednoznacznie stwierdziła, że wszystko jest w porządku, poza niuansami. (…) Nie ma z mojej strony w stosunku do żadnej osoby braku życzliwości. Nie wiem czy to argument, ale przez 20 lat byłem dyrektorem kilku szkół i po raz pierwszy spotyka mnie taka sytuacja.
Na wyjaśnienia dyrektora emocjonalnie reagował mąż skarżącej:

- Mówił pan, że jest różnica 10 metrów. Kiedy żona pracowała na pół etatu, sprzątała według dokumentów na 799 metrach. Przed przyjazdem inspekcji pracy zrobiliście na 468 metrów, a po wyjedzie inspekcji pracy żeście zrobili na 696 metrów. Jak to jest możliwe, że w jednym miesiącu dwa razy zakres pracy się zmieniał? (…) Pan dyrektor powiedział do żony: „czemu jesteś biedna, bo głupia; czemu jesteś głupia, bo biedna”.
Komisja skarg, wniosków i petycji zapoznała się z treścią skargi oraz z pismem dyrektora, który odniósł się do zarzutów w niej zawartych, i uznała, że skarga jest niezasadna.
W głosowaniu radni większością głosów podtrzymali stanowisko komisji. 14 radnych zagłosowało za niezasadnością skargi, 3 wstrzymało się od głosu.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chamstwo !!!!!!!! Radni PSL-PIS-PO Jedna sitwa !!!!!
pogoncie tych radnych do sprzotania kto ich wybral
Dajcie tym radnym szczotki niech sprzątają a jak zabraknie szczotek niech biorą kosy i kosza trawę na boisku.
Ludzie Ci id dawna lubią siać zamęt, pisać skargi, procesować się....
Czy pani P. miała taki metraż, czy inny, jaki by nie był dyrektor, i tak nigdy nie potrafiła dokładnie posprzątać. Za to roszczeniowa była i jest.
Chamstwo !!!!!!!! Radni PSL-PIS-PO Jedna sitwa !!!!!
pogoncie tych radnych do sprzotania kto ich wybral
Dajcie tym radnym szczotki niech sprzątają a jak zabraknie szczotek niech biorą kosy i kosza trawę na boisku.