Nie rozpoczął się jeszcze proces ks. Sebastiana M., byłego wikariusza łosickiej parafii, podejrzewanego o gwałt na młodej kobiecie, aresztowanego w styczniu br. Nie ucichła jeszcze sprawa sprzed tygodnia - ks. Andrzeja Dębskiego, wieloletniego rzecznika białostockiej kurii, współautora katolickich programów TVP dla dzieci, oraz kapelana Jagiellonii Białystok, który miał wysyłać do kobiet wulgarne sms-y z propozycjami seksualnymi. 26 lipca "Gazeta Wyborcza" poinformowała o kolejnym skandalu, z księdzem w roli głównej.
Tym razem bohaterem medialnych doniesień jest ks. Łukasz Gołębiewski, kapelan biskupa Antoniego Dydycza i dyrektor Caritasu w diecezji drohiczyńskiej. Ksiądz miał wysyłać wiadomości o charakterze erotycznym do 24-latka, poznanego przez jedną z gejowskich aplikacji randkowych.
Jak pisze "Wyborcza", według mężczyzny to ks. Gołębiewski jako pierwszy odezwał się do niego 2 czerwca br. Na początku nie przyznawał się, że jest księdzem.
- Po zdjęciu, jakie mi przysłał, jednak go poznałem. To znana osoba. Nieraz pojawiał się przy bp. Dydyczu, którego był sekretarzem, a teraz jest jego kapelanem - twierdził mężczyzna przedstawiający się jako Sebastian. Ksiądz miał złożyć mu "różnorakie propozycje seksualne". Mężczyzna udostępnił screeny z komunikatora, pokazujące domniemany przebieg kilku rozmów. Duchowny miał m.in. opisywać jaki seks lubi, chwalić się długością członka. Na pytanie, czy już wcześniej był w związku i czy jest gotowy na relację z mężczyzną, miał stwierdzić, że tak.
24-latek w sprawie korespondencji zgłosił się do obecnego biskupa drohiczyńskiego Piotra Sawczuka i przekazał kurii zebrane wiadomości. Po jakimś czasie biskup przekazał, że ks. Gołębiewski miał tylko się uśmiechnąć i stwierdzić, że "znowu ktoś chce mu zaszkodzić i podszyć się pod jego osobę". Nie przyznał się do tej korespondencji.
- Rozmawiałem z ks. Łukaszem i wszystkiemu zaprzeczył, nawet złożył na piśmie oświadczenie, że to nieprawda. Ks. Łukasz twierdził, że ktoś się pod niego podszywa. Poprosiłem, żeby mi na to dostarczył jakichś dowodów, żeby zgłosił to na policję albo może, żeby wystąpił o weryfikację do sieci komórkowej. Do tej pory tego nie zrobił - tak biskup odpowiedział dziennikarzowi "Gazety Wyborczej".
Późnym popołudniem 26 lipca na stronie Diecezji Drohiczyńskiej pojawił się komunikat:
"Nawiązując do artykułu zamieszczonego na jednym z portali internetowych na temat ks. Łukasza Gołębiewskiego, Kuria Diecezjalna w Drohiczynie informuje, że sprawa jest badana od półtora miesiąca. Opisany w artykule kapłan zaprzecza, jakoby to on brał udział w niemoralnym i gorszącym dialogu, którego fragmenty przytacza medialny przekaz. Treść wypowiedzi zasługuje niewątpliwie na surową ocenę i jest oburzająca, ale ich autorstwo musi być zweryfikowane na odpowiedniej drodze.
Tezę medialną o rzekomej zwłoce władzy diecezjalnej w reakcji wobec opisanego kapłana studzi kan. 196 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że "pozbawienie urzędu, stanowiące karę za przestępstwo, może być dokonane tylko zgodnie z przepisami prawa".
Ubolewamy nad tym, że sprawa opisana w artykule daje okazję do mówienia źle o Kościele i zapewniamy o woli rzetelnego jej wyjaśnienia.
Ks. Zbigniew Rostkowski Kanclerz Kurii".
Nie ma nic złego w seksie dwóch dorosłych osób, bez względu na płeć, za obopólną zgodą. W tym przypadku nie doszło do przestępstwa.
Jak komentuje Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych: "Bulwersujące jest jednak to, że Kościół Katolicki w Polsce zachowuje się w sposób skrajnie zakłamany! Z jednej strony prześladuje i stygmatyzuje na każdym kroku osoby homoseksualne - jednocześnie po cichu przedstawiciele kościoła uprawiają seks gejowski i polują na młodych mężczyzn i chłopców".
Anna Kondraciuk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze