Zakon Braci Mniejszych Kapucynów potocznie zwanych franciszkanami, to katolicka wspólnota zakonna z grupy zakonów żebrzących, założona w XIII wieku przez św. Franciszka z Asyżu. To jeden z największych zakonów katolickich. Obowiązuje w nim brązowy habit z kapturem, przepasany białym sznurem. Ustawodawstwo zakonu opiera się na regułach św. Franciszka.
W naszym regionie taki zakon znajduje się w Serpelicach, gm. Sarnaki. Jego historia związana jest z ojcem Aniołem i bratem Bartłomiejem, którzy w 1945 r. przybyli do tej miejscowości uciekając przed sowietami z klasztoru w Lubieszowie na dzisiejszej Ukrainie.
O początkach franciszkanów w Serpelicach opowiada brat Marek Strycharski, wieloletni proboszcz wspólnoty w Serpelicach.
- Dwaj bracia z tego Lubieszowa - mówi br. Marek Strycharski - tułając się po wschodnich kresach trafili do Janowa Podlaskiego. Biskup siedlecki dał im małą, starą greckokatolicką cerkiewkę w Pawłowie. M.in. pomagali w sąsiednich parafiach – Konstantynowie, Janowie Podlaskim, czasami przeprawiali się przez Bug, by odprawiać nabożeństwa w dzisiejszej zachodniej Białorusi, bo tam nie było batiuszków. Po jakimś czasie ksiądz z Janowa powiedział, że w Serpelicach jest mały kościółek. To ich zainteresowało. Efekt był taki, że w 1946 r. osiedli się w Serpelicach, a niejaki Sacharewicz, mieszkaniec Serpelic, dał im na początek stary dom. Potem wprowadzili się do plebanii, bo ówczesny ksiądz pochodzący ze Wschodu wyjechał i plebania została pusta.
Wspomniany kościółek stał na początku wsi, od strony wschodniej, na rozstaju dróg. W 1946 r. został przeniesiony nad Bug – na obecny teren wspólnoty.
- Początkowo tutejsi mieszkańcy myśleli, że przybyli do nich mnisi prawosławni i obawiali się, że prawosławie znów wraca na te tereny. Ale jak zobaczyli różaniec, zaczęli rozmawiać z braćmi, a w efekcie uwierzyli, że to nie okupacja. Wracając zaś do kościółka - w 1946 r. zaczęto myśleć o jego rozbudowie i to udało się wykonać. Rozbudowa trwała 170 dni. Powstała większa świątynia dla mieszkańców Serpelic, Klepaczewa i Zabuża. Warto dodać jak znalazły się pieniądze na rozbudowę. Te tereny były biedne, nie było tu przemysłu. Otóż powstała grupa teatralna złożona z braci i mieszkańców, którzy jeździli po szerokiej okolicy z jasełkami, herodami, różnymi przedstawieniami. Przykładowo – ojciec Anioł notuje w kronice: "...byliśmy tu i tam z przedstawieniami, zebraliśmy za to tyle i tyle płodów rolnych, sprzedaliśmy je na targu i mamy już trochę pieniędzy na rozpoczęcie budowy, na majstra, w imię Boże zaczynamy..." Takie były początki. Drewno na kościół dawali okoliczni mieszkańcy.
Kościół zbudowano na bazie projektu ojca Anioła, a obok mały budynek klasztorny. W latach 50. zakonnicy zbudowali obok klasztor, na podobnych zasadach współpracy z okolicznym społeczeństwem. Z okresem tym związane są dwa nazwiska – wspominany o. Anioł Strochowski oraz o. Anioł Dąbrowa – Dąbrowski. Z czasem klasztor połączono z kościołem. W 1959 r. staraniem o. Ryszarda Grabskiego w kościele został zbudowany ołtarz Matki Bożej Częstochowskiej, który zaprojektował o. Anioł Dąbrowski, a wykonał niejaki Dzierkiewicz z Mielnika.
Rekolekcje, oazy, ruchy młodzieżowe
Dziś Serpelice znane są z ruchów oazowych młodzieży katolickiej, zapoczątkowanych w latach 70.
- Pierwsze ruchy oazowe to rok 1972. Były to rekolekcje, które prowadzili księża z diecezji siedleckiej. Na wypoczynek, bo rzeka i urokliwa okolica przyciągały od dawna, przyjeżdżali też duchowni. Z tamtego okresu zachował się pewien szczegół - jedna z wysp na Bugu położona blisko klasztoru stanowiła taką ostoję, gdzie na modlitwy wchodzili tylko duchowni. Z czasem ruchy oazowe rozrosły się. Zaczęli przyjeżdżać: harcerze, ministranci, ogólnie młodzież katolicka - mówi br. Strycharski.
Od 1976 r. rekolekcje organizowali już Kapucyni.
- Niestety warunki do tego cały czas były prymitywne. W zasadzie jedynym lokum była stara drewniana stodoła, poza namiotami, które przywoziła ze sobą młodzież, chociaż trzeba dodać, że z noclegami pomagali mieszkańcy. W 1979 r. stodoła spaliła się. Był zatem cel do zbudowania nowej, a może i budynku dla grup oazowych z prawdziwego zdarzenia. Niestety ówczesne władze, a przypominam że były to czasy PRL-u, nie pozwoliły na budowę ośrodka dla młodzieży. Sprawa oparła się nawet o ministerstwo wyznań i ostatecznie została wydana zgoda tylko na budowę nowej stodoły. Ale bracia poradzili sobie. Wybudowano nową stodołę z klepiskiem, strychem i innymi elementami, gdzie w czasie letnich spotkań oazowych klepisko służyło za jadalnię, jakieś pomieszczenie za kuchnię, a tzw. sąsieki po położeniu desek za noclegownię. Nadal warunki były prymitywne, ale był dach nad głową. Stodoła mogła przyjąć nawet 200 osób. Panowała tu atmosfera otwartości, gościnności, wzajemnej pomocy, czasami rodziła się też mała konspiracja. Bardzo pomagali okoliczni mieszkańcy - dawali ziemniaki, jajka, chleb, mleko itd. Z czasem pojawiła się myśl o organizacji dnia młodzieży w Serpelicach w ostatnią niedzielę lipca. Często zapraszano, w tych trudnych czasach również dla artystów - zespoły muzyczne.
Kalwaria Podlaska
Na początku lat 80. zrodziła się idea Kalwarii Podlaskiej. To położona w pobliskich lasach Droga Krzyżowa - poszczególne stacje w formie dużych kapliczek i figur, gdzie najważniejszy jest grób Chrystusa w dużej kaplicy.
- W czasie rekolekcji zakonnych rekolekcjonista zadał pytanie: "...dlaczego wy, Kapucyni, nie macie w Polsce żadnego sanktuarium Męki Pańskiej?" W 1981 r. Kapituła Prowincjalna zdecydowała o realizacji tej idei. Z zapałem podjął się tego dzieła brat Adam Krajewski. Najpierw pojechał na pielgrzymkę do Ziemi Świętej przywożąc z sobą spore ilości ziemi i kamieni, przy wydatnej pomocy polskich sportowców spotkanych na lotniskach w Tel Awiwie i w Rzymie. W intencji budowniczych Kalwaria miała być repliką Drogi Krzyżowej z Jerozolimy. Na ile było to możliwe w warunkach Serpelic - zachowano odległości i usytuowanie terenowe poszczególnych stacji.
Grunty pod Drogę Krzyżową dali mieszkańcy Serpelic. Powstałe marmurowe kapliczki, do których płaskorzeźby zaprojektował rzeźbiarz Kazimierz Gustaw Zemła. Kaplice zaś to projekt Daniela Mazura z Krakowa. W każdej kapliczce jest kamień z Jerozolimy. Kalwaria stała się miejscem modlitw i pielgrzymek, m.in. dlatego w 1988 r. ks. biskup Jan Mazur erygował parafię serpelicką.
Porcjunkula
Obecnie teren wspólnoty zakonnej uzupełnia nowy Dom Duszpasterstwa "Porcjunkula", na miejscu dawnej stodoły. To dom oazowy - z salą konferencyjną, kaplicą, kuchnią, z 75 miejscami noclegowymi. Powstał w ciągu 200 dni, dzięki wsparciu braci z prowincji niemieckiej. Warunki są bardzo dobre. Obiekt jest całoroczny, dla młodzieży, dorosłych, grup zorganizowanych.
Posłuszeństwo, czystość, ubóstwo
Istotą życia zakonnego Kapucynów jest charyzmat i działalności św. Franciszka. - Mamy zazwyczaj wypełniony program każdego dnia - są godziny pracy, modlitwy, wspólnych spotkań, jest też czas na rekreację. Brat Adam Strojnowski prowadzi parafię serpelicką. Najważniejsze jest to, że tworzymy wspólnotę, w której dajemy sobie nawzajem wsparcie w pracy i problemach. Tworzymy wspólnotę, która daje siłę i umocnienie. Są wspólne posiłki, jest wspólny brewiarz, wspólne zajęcia związane z utrzymaniem obiektów, rekreacja. Nie izolujemy się. Wspomniana rekreacja to telewizja, internet, brydż. W tej wspólnocie każdy z nas jest też za coś odpowiedzialny - np. za posługę chorych, parafię, dom duszpasterstwa, klasztor. Nie posiadamy niczego na własność. Wszystko co jest w klasztorze, kościele i domu duszpasterstwa jest przypisane do tego miejsca. Mamy tylko rzeczy osobiste. Nie mamy własnych samochodów, czy innych dóbr. Nasze trzy najważniejsze zasady to - posłuszeństwo, ubóstwo, czystość. To nasze życie - wyjaśnia brat Marek Długołęcki.
Obecnie w Serpelicach przebywa pięciu braci. Najmłodszy ma 32 lata, najstarszy 80.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze