Niedawno otrzymaliśmy list w sprawie "(...) karygodnych nadużyć finansowych dokonywanych przez wójta gminy Dziadkowice Mariana Skomorowskiego, dotyczących wykorzystywania samochodu służbowego marki volkswagen transit do celów prywatnych (...)".
Autorzy listu zarzucają wójtowi jazdę samochodem w celu pobierania nauki, tankowanie za publiczne pieniądze, wożenie drzewa, zboża i rodziny. A samochód ten został dofinansowany przez PFRON i gmina kupiła go w celu wożenia niepełnosprawnych dzieci z gminy Dziadkowice do szkoły specjalnej w Siemiatyczach. Zadaliśmy więc wójtowi kilka pytań w tej sprawie. - Co pan powie na te zarzuty? - Absolutnie nie zgadzam się z nimi. Jeden z zarzutów - ostatnio podnoszonych w prasie wojewódzkiej - to fakt niby mojego wyjazdu do Białowieży w celach prywatnych, oczywiście samochodem służbowym. Nie byłem wtedy w Białowieży, ani ostatnio, ani prywatnie, ani służbowo, tym bardziej gminnym samochodem. - Ale tym samochodem miały jeździć dzieci. - Za dowóz dzieci do szkół, w tym niepełnosprawnych, owszem, odpowiedzialny jest wójt gminy. I to on musi zapewnić im bezpieczny transport na zajęcia i z powrotem. Ale w naszym przypadku jedno z małych dzieci bało się obcych ludzi - kierowcy i opiekuna, dlatego wspólnie z rodzicami podjęliśmy decyzję, że to oni będą wozić dzieci do Siemiatycz. Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić w swoich decyzjach, ale – proszę mi wierzyć - dobro dzieci, szczególnie tych niepełnosprawnych, stawiam zawsze na pierwszym miejscu. - Czyli dzieci nadal wozić będą rodzice? - Mam nadzieję, że problem zostanie rozwiązany i nie ucierpią na tym rodziny niepełnosprawnych dzieci. - Gdzie pan jeździ tym samochodem? - Uczciwość nakazuje mi być szczerym wobec mieszkańców gminy Dziadkowice. Prawda jest taka, że niekiedy używałem tego samochodu do wyjazdów do Białegostoku i do Warszawy. Jeśli były załatwiane sprawy dotyczące oświaty, w szczególności niepełnosprawnych dzieci, to brałem ten samochód. Jednak w większości przypadków używałem swojego prywatnego auta. Samochodem gminnym jeździły dzieci, w tym niepełnosprawne, na różnego rodzaju konkursy i zawody. Przede wszystkim do tego celu był używany. - Fakt zainteresowania służbowym samochodem akurat w tym okresie zrzuca pan na kampanię wyborczą. - Powiem tak - nigdy nie ukradłem nikomu ani złotówki. Nigdy nie wziąłem łapówki. Mściwość nie leży w mojej naturze. Nie prowokuję, ale też nie posypuję bez powodu głowy popiołem. Ufam, że mieszkańcy gminy samodzielnie potrafią ocenić zarówno moje rządy, jak i moich poprzedników. Ale jeśli tak ma wyglądać kampania, to gratuluję pomysłu. - PFRON poprosił urząd gminy o wyjaśnienie w tej sprawie? - Zgadza się. Zwrócono się do mnie w tej sprawie. Nie wiem, jak to PFRON potraktuje. Mam nadzieję, że mając na względzie dobro niepełnosprawnych dzieci, uwzględni moje wyjaśnienia. A one są takie same, jak tutaj.
Komentarze