Reklama

Samochód służbowy do celów prywatnych - Wójt zaprzecza oskarżeniom o nadużycia - Dziadkowice

20/04/2010 13:12
Niedawno otrzymaliśmy list w sprawie "(...) karygodnych nadużyć finansowych dokonywanych przez wójta gminy Dziadkowice Mariana Skomorowskiego, dotyczących wykorzystywania samochodu służbowego marki volkswagen transit do celów prywatnych (...)".
          Autorzy listu zarzucają wójtowi jazdę samochodem w celu pobierania nauki, tankowanie za publiczne pieniądze, wożenie drzewa, zboża i rodziny. A samochód ten został dofinansowany przez PFRON i gmina kupiła go w celu wożenia niepełnosprawnych dzieci z gminy Dziadkowice do szkoły specjalnej w Siemiatyczach. Zadaliśmy więc wójtowi kilka pytań w tej sprawie.
          - Co pan powie na te zarzuty?

          - Absolutnie nie zgadzam się z nimi. Jeden z zarzutów - ostatnio podnoszonych w prasie wojewódzkiej - to fakt niby mojego wyjazdu do Białowieży w celach prywatnych, oczywiście samochodem służbowym. Nie byłem wtedy w Białowieży, ani ostatnio, ani prywatnie, ani służbowo, tym bardziej gminnym samochodem.
          - Ale tym samochodem miały jeździć dzieci.

          - Za dowóz dzieci do szkół, w tym niepełnosprawnych, owszem, odpowiedzialny jest wójt gminy. I to on musi zapewnić im bezpieczny transport na zajęcia i z powrotem. Ale w naszym przypadku jedno z małych dzieci bało się obcych ludzi - kierowcy i opiekuna, dlatego wspólnie z rodzicami podjęliśmy decyzję, że to oni będą wozić dzieci do Siemiatycz. Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić w swoich decyzjach, ale – proszę mi wierzyć - dobro dzieci, szczególnie tych niepełnosprawnych, stawiam zawsze na pierwszym miejscu.
          - Czyli dzieci nadal wozić będą rodzice?

          - Mam nadzieję, że problem zostanie rozwiązany i nie ucierpią na tym rodziny niepełnosprawnych dzieci.
          - Gdzie pan jeździ tym samochodem?

          - Uczciwość nakazuje mi być szczerym wobec mieszkańców gminy Dziadkowice. Prawda jest taka, że niekiedy używałem tego samochodu do wyjazdów do Białegostoku i do Warszawy. Jeśli były załatwiane sprawy dotyczące oświaty, w szczególności niepełnosprawnych dzieci, to brałem ten samochód. Jednak w większości przypadków używałem swojego prywatnego auta. Samochodem gminnym jeździły dzieci, w tym niepełnosprawne, na różnego rodzaju konkursy i zawody. Przede wszystkim do tego celu był używany.
          - Fakt zainteresowania służbowym samochodem akurat w tym okresie zrzuca pan na kampanię wyborczą.

          - Powiem tak - nigdy nie ukradłem nikomu ani złotówki. Nigdy nie wziąłem łapówki. Mściwość nie leży w mojej naturze. Nie prowokuję, ale też nie posypuję bez powodu głowy popiołem. Ufam, że mieszkańcy gminy samodzielnie potrafią ocenić zarówno moje rządy, jak i moich poprzedników. Ale jeśli tak ma wyglądać kampania, to gratuluję pomysłu.
          - PFRON poprosił urząd gminy o wyjaśnienie w tej sprawie?

          - Zgadza się. Zwrócono się do mnie w tej sprawie. Nie wiem, jak to PFRON potraktuje. Mam nadzieję, że mając na względzie dobro niepełnosprawnych dzieci, uwzględni moje wyjaśnienia. A one są takie same, jak tutaj.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama