Reklama

Rzeka mleka

08/03/2005 10:29
Obora w gospodarstwie Bogdana Moczulskiego z Mierzynówki gm. Grodzisk sprawia imponujące wrażenie. Pełna mechanizacja - poidła, stacja paszowa, elektroniczne numery i inne urządzenia. To wszystko dla 100 sztuk bydła rasy czarno-białej z domieszką krwi HF. Właściciel gospodarstwa jest energicznym mężczyzną mającym zdecydowany pogląd na wiele spraw. Według niego wielka polityka ma wpływ na życie rolników.

          - Od kiedy zajmuje się Pan produkcją mleczną? Czy jest to opłacalne?
          - Już mój ojciec na poważnie zajął się hodowlą bydła. Więc można powiedzieć, że jestem drugim pokoleniem działającym w produkcji mlecznej. Żadnej innej produkcji nie prowadzimy. Czy to lubię? To tak jak lotnik lubi latać. Chyba tak, to hobby, drogie niestety. Jaka jest tego opłacalność, trudno ocenić. Jeżeli zaciąga się kredyty, które trzeba spłacać, no to o znaczącej opłacalności nie można mówić. Jakaś jest - nie prowadzę księgowości.
          - Czy prawdą jest, że rolnik ma cały dzień wypełniony pracą?
          - Nie przesadzajmy z tą pracą. Owszem jest, ale to zależy od sezonu. Dużo zajęć jest w czasie żniw, sianokosów, jesiennego zbioru kukurydzy. Zimą jest spokojniej. Tygodniowo to są 3 dni wytężonej pracy.
          - Mleko musi mieć odpowiednią jakość...
          - Nasze gospodarstwo jest corocznie badane przez powiatowego lekarza weterynarii i nie ma problemu z jakością.
          - Czy po wejściu do Unii nastąpiły jakieś zmiany? Czy można powiedzieć wprost, że jest lepiej?
          - Nie wierzę w zmiany na plus. Jeżeli się myśli duchowo na lewo, to odbija się na gospodarce. Rolnik chce prostych rzeczy - zarobić i inwestować, ale teraz rządzą rodzimi okupanci. Po wojnie mój ojciec siedział za dwa worki zboża, ja mogę teraz, bo za dużo produkuję. Dzisiaj rolnik musi zamienić się w księgowego - biurokratę, zamiast spokojnie zająć się tym, do czego jest powołany. Albo weźmy sprawę różnych atestów, im ich więcej, tym więcej ludzie chorują. Co jeszcze o Unii? Dług publiczny wzrasta i co? Pokolenia to będą spłacać. Rząd prędzej nas zarżnie i obłupi, bo nie ma wolnych pieniędzy, które by szły na rozwój kraju. Dodatkowo, na rolnikach pasożytują takie agencje jak ANR i ARMiR. A wszystko po to, aby sprostać, dziwnym wymogom unijnym. Rolnik musi liczyć wyłącznie na siebie. Niedługo wybory i wiem, że nie wolno oglądać się na partie, które mamią nas funduszami, albo te, które obiecują, że dadzą coś za darmo. Lewicowa Europa nam nie pomoże.
          - Dziękuję za rozmowę.

          Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, JS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama