Reklama

RTG dla zwierząt - Siemiatycze

06/05/2010 20:31
Od ubiegłego tygodnia w lecznicy weterynaryjnej „Bawet” przy ul. Świętojańskiej w Siemiatyczach działa pracownia RTG dla zwierząt. O pracowni i usługach rozmawiamy z właścicielką Beatą Płotką:

          - Dzięki temu sprzętowi możemy bardzo dobrze diagnozować chore zwierzęta. Trzeba poprzeć wywiad i ocenę stanu chorobowego szeregiem badań, aby jak najlepiej leczyć zwierzęta i wiedzieć, co im dolega. Zwierzę nie powie co je boli. Objawy też mogą mylić. Tak nieskromnie może powiem, że w tej chwili „Bawet” jest nie gorzej wyposażoną lecznicą niż dobre gabinety w miastach wojewódzkich. Posiadamy USG, aparat do badań morfologii krwi, piazodent, lampę Wooda, aparaturę do reanimacji, całościowo wyposażoną salę chirurgiczną, podgrzewane klatki dla psów, mikroskopy, a teraz jeszcze RTG. W najbliższym czasie planujemy jeszcze zakup aparatu do badania moczu i badań biochemicznych krwi, aby móc wykonywać na miejscu pełne analizy. W tej chwili wykorzystujemy laboratoria zewnętrzne.
          - Wracając do pracowni RTG - to zapewne spore koszty?
          - Koszty to jedno, czas to drugie, a do tego masa dokumentów, pozwoleń. Starania o uruchomienie pracowni RTG zaczęliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Do lutego stworzyliśmy projekt pracowni i wszystkie uzgodnienia z Państwowym Biurem ds. Atomistyki, które zaaprobowało projekt pracowni, jak również sposób szkolenia personelu i nadzór nad tym wszystkim. Przebudowaliśmy całą dotychczasową pralnię na pracownię, a biorąc pod uwagę, że lecznicę mamy we własnym domu, to lekko też nie było. Jest to bodaj 4 pracownia w województwie podlaskim, z jednym z najnowocześniejszych aparatów w Polsce - z tego co się orientuję w Polsce jest takich 16. W pracowni funkcjonuje też jedna z najnowocześniejszych wywoływarek na rynku Ekomax, która gwarantuje wywołanie i wysuszenie kliszy w 1,5 minuty.
          - Wszystko z własnych środków?
          - Sami nie dalibyśmy rady. W uruchomieniu pracowni pomogli nam pracownicy urzędu pracy, pomogli uzyskać dotację z funduszy unijnych. Przy okazji chciałabym serdecznie podziękować za pomoc, radę, była to już kolejna nasza udana współpraca z urzędem.
          - Pani lecznica jest lecznicą miejską, praktycznie w centrum miasta. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić konia czy krowę, które „przychodzą” na prześwietlenie do gabinetu.
          - Mamy również uprawnienia do terenowego robienia zdjęć u koni tym aparatem, więc możemy prześwietlać również pęciny i całe tułowie u koni. Aparat jest również na prawach aparatu przenośnego. „Wizyta” dużych zwierząt w gabinecie nie jest konieczna, lekarz przyjedzie na miejsce. Poza tym myślę też, że nasza inwestycja to niesamowite ułatwienie dla wszystkich właścicieli zwierząt, że nie będą musieli teraz jeździć na RTG do Białegostoku. Pracuję w Siemiatyczach już 5 lat i widzę, że właściciele psów i kotów bardzo dbają o swoje zwierzęta i pragną dla nich fachowej, kompleksowej pomocy.
          - Słyszałam, że zaczęła pani doktorat?
          - Tak. Dzięki aparatowi do RTG, pod kierunkiem profesora Zbigniewa Adamiaka z Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego w Olsztynie, będę badała złożone zespoły kostne. Doktorat planuję obronić w 2014 roku. Chcąc być dobrym lekarzem, trzeba ciągle się kształcić. Niedawno ukończyłam warsztaty z diagnozy laboratoryjnej, teraz praca nad doktoratem pozwoli mi na dalsze rozwijanie swojej wiedzy.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama