Reklama

Przecież zawsze cię kochałem

27/11/2012 21:34

Co najmniej kilka najbliższych lat w więzieniu spędzi 41 - letni Krzysztof R. pochodzący z Brańska, który przez długi czas w drastyczny sposób znęcał się nad kobietą. Sąd uznał, że postępowanie zdemoralizowanego mężczyzny miało znamiona szczególnego okrucieństwa.

Cała historia rozpoczyna się w Białymstoku. Mężczyzna opuszcza więzienie i poznaje wówczas mężatkę Katarzynę. Postanawiają zamieszkać razem i układać sobie życie. Krótko pożycie układało się dobrze. Krzysztof nie zna litości i codziennie bije kobietę rękami, kopie nogami po całym ciele. Zastraszona Katarzyna boi się konkubenta i nie chodzi do lekarza. Ukrywa przed wszystkimi, że jest maltretowana. Po jednej z libacji Krzysztof złapał ją za włosy i zaczął kopać z całych sił. Wyciąga z domu i doprowadza do stojącej na podwórku bali z wodą. Wrzuca ją do wody i dusi. Kilkakrotnie podtapia kobietę i czerpie z tego prawdziwą satysfakcję. Ma świadomość, że patrzą na to inne osoby. W pewnym momencie przestaje dusić. Wycieńczona kobieta po ziemi czołga się do sąsiadów. Niestety mężczyzna idzie za nią, ciągnąc za włosy doprowadza ponownie do domu. Kobiecie udaje się jednak uciec i noc spędza schowana w szopie. Jest cała zakrwawiona i zabrudzona. W kolejnych dniach kobieta ponownie jest bita.

Reklama

 

Bije nawet w ciąży

Krzysztof R. postanawia powrócić do rodzinnego Brańska. Tam jest dom jego matki. Oczywiście zabiera ze sobą konkubinę tłumacząc, że zmieni swoje życie i postępowanie. Mówi, że jest w niej bezgranicznie zakochany. Jednak po przenosinach do Brańska powraca do roli kata. Maltretowana kobieta miała obowiązek mówić poznanym osobom, że ma obrażenia po wypadku samochodowym. Pewnego wieczoru jest brutalnie bita polanem po głowie, a pomieszczenie jest całkowicie zakrwawione. Krzysztof rozkazuje konkubinie jak najszybciej posprzątać cały pokój. Kobieta zachodzi w ciążę, ale i tak notorycznie jest bita. Były tylko pojedyncze dni, kiedy zwyrodnialec tego nie robił.

Reklama

Nigdzie nie pracuje, a na jedzenie i alkohol zarabia kobieta pracując w sklepie. Krzysztof nie ma dla niej żadnego szacunku. Jedyny jego cel to alkohol - głównie denaturat i bicie. Jest agresywny wobec córki, która przychodzi na świat. Pewnego dnia, kiedy bije kobietę dziecko zaczyna płakać, a on krzyczy „wsadź ją sobie z powrotem w p....”, a do dziecka „zamknij dupę”. Kobieta z małym dzieckiem na rękach nie jedną noc spędza w „graciarni”, by schronić się przed swoim oprawcą.

Uchroniła dziecko

W 2010 roku przenoszą się do Siemiatycz. Tutaj wynajmują mieszkanie, najpierw na ulicy Kościuszki, później na osiedlu tzw. „biednych”. Mężczyzna na krótko podejmuje pracę na budowie. Dosyć szybka traci ją z powodu nadużywania alkoholu. Ponownie bicie stało się codziennością. Kobieta podejmuje pracę i próbuje zarobić na jedzenie dla siebie i małego dziecka. Stara się wiązać koniec z końcem. Jednak Krzysztof każe dawać pieniądze na alkohol. Kobieta i dziecko nie raz głodują, gdyż oprawca potrafi wrzucić zakupy do rozpalonego pieca. Pewnego lipcowego dnia po raz kolejny wraca do mieszkania pijany, wszczyna awanturę, niszczy sprzęt domowy i zakupy. Przestraszone małe dziecko zaczyna płakać. Rozwścieczony ojciec rusza, by je ręcznie „uciszyć”. Widząc to kobieta swoim ciałem zasłania córeczkę i jest za to pobita. Tym razem coś w niej „pęka” biegnie do właścicieli i wzywa policjantów. Na całe szczęście konkubent zostaje aresztowany i osadzony w areszcie śledczym w Hajnówce. Kobieta postanawia opowiedzieć śledczym, o tym co koszmarnego przeżyła przez ostatnie lata.

Reklama

 


Sposób na życie

Po rozpoznaniu sprawy Krzysztof R. w siemiatyckim sądzie za katowanie konkubiny usłyszał wyrok - 6 lat pozbawienia wolności. W uzasadnieniu do wyroku sędzia napisał o poszkodowanej: „Kobieta była stłamszona i sprowadzona do treningowego worka do bicia i kopania. Jej kobieca twarz w wyniku pobić przez oskarżonego została w sposób trwały naznaczona piętnem cierpienia i wielu urazów”.

Znamienne słowa padają na temat Krzysztofa R.: „Oskarżony traktował kobietę jak przedmiot. Jej cierpienia nie robiły na nim zupełnie żadnego wrażenia. Doprowadzał ją do udręczenia i sprawiało mu to satysfakcję. Mamy do czynienia z osobą całkowicie zdemoralizowaną bez poczucia norm społecznych. Można wręcz powiedzieć sadystą, który z bicia i poniżania uczynił sposób na życie. Sposób postępowania oskarżonego ma znamiona szczególnego okrucieństwa”.

Reklama

 

Krzysztof R. prawdopodobnie spędzi w więzieniu więcej niż 6 lat, gdyż do odsiedzenia ma też wyroki za inne popełnione przestępstwa. W sumie blisko jedną trzecią swego dotychczasowego życia spędził za więziennymi kratami. Jednak to co wyrabiał zupełnie nie trafia do jego świadomości. W listach z więzienia wielokrotnie pisze, że „Przecież dobrze nam się żyło i mieszkało,zawsze Cię kochałem Katarzyno”. Zaznacza zarazem, że jak będzie źle zeznawała w sądzie, to on lub ktoś inny z nią się kiedyś rozprawi.

Reklama

Pewnie wielu zastanawia się, dlaczego kobieta wcześniej nie poinformowała policjantów o maltretowaniu. Była jednak skutecznie zastraszana i na dobrą sprawę nie miała dokąd wrócić. Wiedziała, że wcześniej konkubent odsiadywał wyrok za pobicie ze skutkiem śmiertelnym swojej żony. Niestety naiwnie wierzyła, że na wolności Krzysztof się zmieni. Oprawca wielokrotnie mówił jej, że jak coś tylko piśnie ludziom o biciu, to zabije ją, tak jak wcześniej żonę.

W treści artykułu zawarta jest tylko niewielka część tego, co przeżyła kobieta. Całość zeznań jest głęboko poruszająca. Z różnych relacji telewizyjnych można odnieść wrażenie, że takie sytuacje dzieją się, ale gdzieś daleko od nas. A jednak ludzie ludziom potrafią zgotować okrutny los, niekiedy tuż za naszym płotem. Ważne byśmy nie byli obojętni.

Reklama

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama