Reklama

Popławy - Zwycięzcy Podlaskiej Agroligi

24/07/2012 23:02
Państwo Krzysztof i Gertruda Szmurłowie ze wsi Popławy w gminie Brańsk to zwycięzcy (w kategorii rolnik) tegorocznej edycji Podlaskiej Agroligi. Odwiedziliśmy ich posiadłość.

          Dziś są niekwestionowanymi mistrzami w tym co robią, choć jak sami mówią - początki były trudne. Szmurłowie są właścicielami gospodarstwa, które przekazywane było z pokolenia na pokolenie. Pan Krzysztof odziedziczył je po swoim ojcu w 1989 r. W jego zakres wchodziło wtedy 24 hektary ziemi i kilkanaście krów. Jak na tamte czasy, to też nie było mało i już wówczas czyniło z właściciela średniozamożnego gospodarza. Ale Szmurłowie mieli ambicje idące znacznie dalej, a do tego byli bardzo pracowici. Z biegiem czasu gospodarstwo się rozrastało i dziś jest prawdziwym rolnym przedsiębiorstwem.
          Z najwyższej półki

          - Stopniowe powiększanie ziemi było koniecznością. Kiedy chcieliśmy kupić kombajn, trzeba było mieć odpowiednią liczbę hektarów i odpowiednio dużo uprawiać na niej zboża. Trzeba było więc pozyskiwać kolejne powierzchnie. Zaczynało się od dzierżawy, potem było już kupowanie ziemi na własność – mówi pani Gertruda.
          Kolejne hektary ziemi, kolejne sztuki bydła, cierpliwość i nieustanna praca zaczęły przynosić wymierne efekty. Pojawiły się pierwsze osiągnięcia. Sukcesywnie zwiększana liczebność stada, wprowadzanie możliwie najlepszej genetyki skutkowały wzrostem wydajności gospodarstwa. Modernizowanie i rozbudowa gospodarstwa przychodziły z czasem. Nowoczesne budynki gospodarcze, kolejna, wielka obora ze specjalną halą udojową, stodoła, nowa część domu, garaże, potężny magazyn i coraz bardziej nowoczesny park maszynowy. – Łatwiej będzie chyba wymienić jakich maszyn brakuje – mówi pani Gertruda. Najmłodszy syn, Jarosław, wylicza marki kolejnych urządzeń. Samych ciągników mają 8, a większość maszyn to te z najwyższej półki. Pięknie zagospodarowane obejście, mnóstwo drzew, kwiatów i krzewów. Całe podwórko oraz wjazd do gospodarstwa wyłożone kostką. W głębi wiele maszyn.
          - Park maszynowy jest nowoczesny i całkiem pokaźny. Stoi tu w sumie kupa milionów – dodaje pan Krzysztof. - I wszystko właściwie zawdzięczamy własnej, wieloletniej i ciężkiej pracy tutaj, na roli. Nie włożyliśmy w to gospodarstwo ani jednego dolara czy marki, a więc pieniędzy zarobionych gdzieś za granicą.

          Warto pokazać
          Dziś Szmurłowie są właścicielami 300-hektarowego gospodarstwa (rozsianego na terenach gmin Brańsk, Bielsk Podlaski, Boćki, Kleszczele, Orla), które specjalizuje się w produkcji mleka. Aktualnie trzoda bydła to ok. 400 sztuk, z czego ponad 200 to krowy dojne. Średnia wydajność jednej to według ostatnich danych 9.800 litrów mleka rocznie. W poprzednim roku kwotowym gospodarstwo Szmurłów dostarczyło na rynek 1,7 mln litrów mleka. W 2011 r. na targach Expo Mleko Szmurłowie zajęli III miejsce w kraju wśród gospodarstw o powierzchni do 300 ha pod względem ilości sprzedanego mleka. To jedno z wielu wyróżnień i sukcesów tej rodziny. Na komodzie i półce w salonie stoi wiele różnych trofeów i pucharów. Wśród nich to ostatnie, z Podlaskiej Agroligi 2012.
          - Wcześniej braliśmy udział w tym konkursie w 1995 r. Zajęliśmy wówczas I miejsce w kategorii gospodarstw w województwie białostockim. Do udziału w tegorocznej edycji namawiali nas pracownicy ODR-u z Szepietowa. Przekonywano nas, że takie gospodarstwo warto pokazać. Więc się zgodziliśmy – dodaje pani Gertruda.
          - Komisja konkursowa była tu tylko raz, ale zajrzała w każdy kąt. Mieli wszelkie dane i parametry wynikające z dokumentacji, ale musieli sprawdzić czy zgadzają się one ze stanem faktycznym – opowiada Jarosław.
          Potencjał produkcyjny, innowacyjność, wydajność, nowoczesne technologie, kwestie ochrony środowiska i bezpieczeństwa pracy, wykorzystanie środków unijnych to podstawowe kryteria, których ocena zadecydowała o tym, że wśród 9 gospodarstw to z Popław okazało się być bezkonkurencyjnym.
          To trzeba lubić

          Szmurłowie gospodarstwo prowadzą wspólnie z trzema, dorosłymi synami. Najmłodszy syn, Jarosław też już jest po studiach i to takich, które dają mu możliwość sprawdzenia się w zupełnie innym zawodzie. Co sprawia, że młody człowiek, wbrew powszechnie panującej tendencji ucieczki do miast, chce związać swoją przyszłość z rolnictwem?
          - A gdzie mi będzie gorzej? – żartuje mężczyzna. - A tak poważnie, trzeba lubić to co się robi, w moim przypadku tak właśnie jest. Skończyłem gospodarkę przestrzenną zupełnie świadomie. W zakresie rolnictwa to co niezbędne wiem z praktyki, a teorię zawsze można samemu zdobyć. Dlatego wybierając kierunek studiów, inaczej niż moi bracia, którzy pokończyli kierunki typowo rolnicze, chciałem nauczyć się czegoś nowego, co może kiedyś w życiu się przydać. To na wypadek gdybym nie lubił tego, co robię.
          I na koniec coś, co powoduje, że Szmurłowie pod jeszcze jednym względem są ewenementem. Wielu rolników i gospodarzy wypowiadało się na łamach naszego tygodnika, ale jeszcze chyba żaden nie powiedział, że mu się to opłaca.
          - Trzeba kochać tę pracę, tę ziemię. Gdyby się nie opłacało, to nikt by się tym nie zajmował – wyjaśnia pan Krzysztof.
          Bycie w czołówce najlepszych nie zwalnia z dalszej pracy i starań. W planach jest wybudowanie silosów, utwardzenie terenu pod nimi i chęć wygranej w krajowej Agrolidze. Życzymy powodzenia.

          Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz, fot. emi

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama