W Siemiatyczach pojawiły się informacje, że Francuzi zamierzają przenieść produkcję z siemiatyckiej mleczarni do swojego zakładu na Ukrainie. Powodem miałyby być znacznie niższe koszty pracy.
- Ktoś celowo przekazuje taką nieprawdziwą informację. Niewykluczone, że robi to konkurencja, gdyż od pewnego czasu zaczęliśmy trochę więcej płacić za mleko - mówi Aleksander Rożuk, dyrektor do spraw operacyjnych spółki „Polser”. - Francuzi nie mają zamiarów likwidacji naszej mleczarni. Żadnych masowych zwolnień nie planujemy. Wręcz przeciwnie, nadal tutaj inwestują. Jak widać na placu są prowadzone prace związane z budową 4 zbiorników na mleko. Każdy z nich będzie mógł pomieścić po 100 tys. l. Dodatkowo chcemy w tym roku rozpocząć budowę dwóch komór dojrzewalniczych sera i pomieszczeń socjalnych dla pracowników. Jest to inwestycja na około 3-4 miliony złotych. - Jaki jest ten rok dla mleczarstwa? - Trudno na dziś powiedzieć. Wszystko zależy jakie zbiory pasz i zboża odnotują rolnicy. Głównie chodzi o kukurydzę, z której robiona jest jako pasza kiszonka. Na dziś płacimy netto średnio 1,28 zł za litr mleka. Jest to więcej o około 30% niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Ważna jest informacja, że nasz właściciel „Lactalis” zakupił ostatnio udziały większościowe w największym włoskim koncernie mleczarskim. Jak to mówią, w kryzysie gospodarczym, to i biedny przy bogatym przeżyje. Francuski „Lactalis” właściciel siemiatyckiego „Polseru” kupił za 2,5 mld euro 54,3% akcji włoskiego „Parmalatu”. Przed złożeniem oferty miał już 29% akcji tej firmy. Koncern „Lactalis” z rocznymi obrotami 15 mld euro staje się światowym liderem w branży produktów mlecznych.
Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze