Reklama

Parasolki pod okiem Księżnej Anny

27/10/2016 12:21

23 i 24 października na ulice polskich miast i miasteczek ponownie wyszły kobiety. Polki, zachęcone niemałym sukcesem pierwszego Czarnego Protestu, który miał miejsce trzy tygodnie wcześniej, zorganizowały II Ogólnopolski Strajk Kobiet pod hasłem „Nie składamy parasolek”, tym razem wyrażając swój sprzeciw już nie tylko wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego. Podobnie jak w rundzie pierwszej, na mapie miejsc, w których zorganizowano akcje protestacyjne, zaistniały też Siemiatycze.

W ramach dwudniowej akcji w całym kraju zbierano podpisy pod 11-punkotwą petycją OSK, skierowaną do rządu, posłów i senatorów. Wśród jej postulatów znalazły się takie zapisy jak: 1. niezgoda na pogardę, wulgarność i seksizm (żądanie rzetelnego i skutecznego ścigania seksistowskich wypowiedzi jako przejawu mowy nienawiści); 2. eliminacja agresji seksualnej (żądanie rygorystycznego stosowania dostępnych narzędzi oraz wprowadzenia sankcji karnych dla wszelkiej agresji i przemocy ze względu na płeć); 3. dość molestowania; 4. zaufanie do systemu sprawiedliwości; 5. edukacja seksualna („bez dobrej, opartej na wiedzy, edukacji seksualnej w szkołach, promującej postawę szacunku do siebie i innych, dzieci skazane są na wiedzę z internetu, w tym niekiedy ze stron pornograficznych. Nie umieją rozpoznać, kiedy narusza się ich granice ani rozsądnie na to zareagować. Wiedza o seksualności jest niepełna i nie zawsze prawdziwa” – stąd postulat wywiązania się państwa z ustawowego zapisu o obowiązkowej edukacji seksualnej, opartej na wiedzy naukowej i dostosowanej do wieku uczennic i uczniów”); 6. planowanie rodziny (żądanie „pełnego dostępu do metod planowania rodziny, zgodnego z sumieniem i życiowymi wyborami, a także wsparcia państwa bez względu na opcję światopoglądową! Nieodzowne jest uwzględnianie praw kobiet i specyfiki sytuacji kobiet przy kształtowaniu wszystkich rozwiązań polityki publicznej i ekonomicznej”); 7. krajowy program in vitro; 8. koniec gorzkiego macierzyństwa („przed porodem “życie poczęte” jest świętością, tymczasem dziecko już urodzone i jego matka pozostawiane są bez systemowego wsparcia - w najlepszym razie mogą liczyć na punktowe i niewysokie wsparcie pieniężne. Żądamy, by państwo podjęło aktywne działania wspierające rodziców w zadaniach opiekuńczych i promowało równościowy model rodzicielstwa (ojciec na równi odpowiedzialny za wychowanie z matką). Wsparcie dla matek i potencjalnych matek będzie odpowiedzią na drastyczny problem niskiej dzietności. Żądamy uwzględniania praw, uwarunkowań i specyfiki życia kobiet, zamiast realizowania na tym polu ideologicznej polityki myślenia życzeniowego, która tylko pogłębia problem”); 9. polityka społeczna dla kobiet; 10. stop militaryzacji społeczeństwa; 11. świeckie państwo („politycy muszą przestać finansować naukę religii w szkołach, budowę Świątyni Opatrzności czy szkoły o profilu wyznaniowym.

Reklama

Państwo musi realizować zasadę neutralności zapisaną w Konstytucji z 1997 roku - zarówno w polityce najwyższego szczebla, jak i w decyzjach samorządów i instytucji publicznych, takich jak instytucje ochrony zdrowia, system opieki czy szkoły. Niedopuszczalne jest czekanie polityków na “upoważnienie” od Episkopatu”).

Nie ilość, a jakość

O ile nikogo nie dziwi gotowość kobiet do wyjścia na ulice w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu, o tyle zaskakuje, jednych pozytywnie, innych wręcz przeciwnie, postawa kobiet, które przyłączyły się do akcji w takich małych miejscowościach jak Siemiatycze. Nie było ich wiele (około 20), ale jak mówiła jedna z uczestniczek siemiatyckiego protestu: „nie w ilości rzecz, a w jakości”. Do nich dołączyło kilku mężczyzn i w tak kameralnym gronie spotkali się w poniedziałek, 24 października, w centrum miasta, przy fontannie, pod okiem Księżnej Anny, by odczytać postulaty protestu, pokazać swoją solidarność z tysiącami kobiet w Polsce i dać wyraz swojej niezgody na obecną rzeczywistość.

Reklama

- Jestem naprawdę dumna z tego powodu, że spotykamy się po raz drugi w tak ważnej sprawie – mówiła główna organizatorka siemiatyckiego protestu, Beata Siemaszko.

Słowa uznania dla siemiatyckiego protestu wyraził również jeden z jego uczestników, Tomasz Sekielski: - To mój pierwszy protest, w którym biorę udział. Nigdy się w takie rzeczy nie angażowałem, ale jak zaczęły się protesty kobiet, pomyślałem sobie, że to trochę przypomina to, co się działo 100 lat temu, kiedy kobiety zaczęły walczyć o prawa zupełnie podstawowe. (…) Uważam, że ta cała rewolucja nie jest jeszcze skończona, a to, że nie jest tu dzisiaj nas dużo, nie oznacza, że nie będzie więcej. Zdaję sobie sprawę z tego, jak dużą odwagę trzeba mieć w tak małym miasteczku, żeby przyjść tutaj i powiedzieć, że jest się po stronie Czarnego Protestu, dlatego chciałem złożyć paniom wielkie wyrazy uznania. Jestem pod wrażeniem, że przyszłyście tu panie, panowie również. A odpowiadając na pytanie, co możemy zrobić? Myślę, że możemy dalej protestować. Gandhi był jeden i przynajmniej częściowo zmienił Indie. Chodzi o to, by nie dać sobie wmówić, że pojedynczy głos jest nieważny. I że jak ktoś rządzący powie, że tak ma być, a nam się to nie podoba, to tak musi być. Nie. Oni są dla nas, a nie my dla nich. Minister to z łaciny służący, a nie pan i władca. I musimy o tym przypominać, bez względu na to kto mieszka na Wiejskiej. Nie ma dla mnie znaczenia czy rządzi PiS czy Platforma. Ten kraj jest nasz, a nie ich. Oni są po to, żeby nam służyć. Wynajęliśmy ich na 4 lata, żeby wykonali jakąś robotę, a nie żeby wszystko spieprzyli. Bardzo paniom dziękuję, że panie walczą.

Reklama

Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. emi

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama