Kilkadziesiąt fragmentów macew przypadkiem odkryto w Milejczycach
We wtorek 18 lutego podczas prac rozbiórkowych pozostałości po dawnej stajni poniemieckiej w Milejczycach, wykopano kilkadziesiąt fragmentów macew - płyt nagrobnych prawdopodobnie z miejscowego cmentarza żydowskiego
Duch żydowskiej przeszłości Siemiatycz i okolic od czasu do czasu bardzo nieśmiało próbuje o sobie przypomnieć. Czasem pomagają mu w tym lokalni aktywiści, animatorzy, pasjonaci, orędownicy wskrzeszania pamięci o żydowskich sąsiadach, świadomi zwolennicy likwidowania tabu, które narosło wokół polsko-żydowskich relacji. Innym razem zupełnie przypadkowe działania ludzi pozwalają odkryć coś, co aż zapiera dech. Tak było tym razem w Milejczycach. Duch żydowskiej historii tej miejscowości ponownie został obudzony za sprawą prac rozbiórkowych.
Jak powiedziała nam Monika Bałut, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Milejczycach, w poniedziałek 17 lutego rozpoczęły się prace przygotowujące teren pod budowę farmy fotowoltaicznej. Ma ona powstać na prywatnej działce, na której jeszcze do poniedziałku można było oglądać szczątki i pozostałości po dawnej poniemieckiej stajni.
- W poniedziałek, 17 lutego, o rozpoczętych tutaj pracach rozbiórkowych poinformował mnie pan Marek Ziółkowski, który niedaleko ma swoją daczę. Panowie pracujący przy rozbiórce tych pozostałości po niemieckich stajniach wykopali kilka macew, odłożyli je. Dziś (wtorek, 18 lutego) te pierwsze macewy pracownicy gminy przewieźli na stworzone u nas 10 lat temu lapidarium, gdzie umiejscowiliśmy wcześniej znalezione około 10 płyt. Kiedy przyjechałam na miejsce tych prac dziś ok 13.00, w rozkopanej ziemi i fragmentach fundamentów dostrzegłam kolejnych kilka macew. I przez najbliższych kilka godzin byłam już ciągle przy tych pracach, podczas których odkrywaliśmy kolejne fragmenty żydowskich płyt nagrobnych. W sumie znaleźliśmy bodaj 56 różnej wielkości macew lub ich fragmentów. Prawdopodobnie są to macewy z milejczyckiego kirkutu, który Niemcy zniszczyli, a płyty przewieźli tutaj i wykorzystali je jako budulec fundamentów pod stajnie – powiedziała Monika Bałut.
Wiemy, że o sprawie powiadomiona została Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Co będzie dalej z tak cennym znaleziskiem? W czyjej gestii pozostaje obowiązek odpowiedniego zabezpieczenia macew? Czy sprawą powinien się zająć konserwator zabytków? O dalszych ustaleniach dotyczących przyszłości tych wykopalisk poinformujemy w kolejnych wydaniach naszej gazety.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Odnowić, postawić na cmentarzu, rachunek przemnożyć przez dwa i wysłać do ambasady Niemiec.
Gorzej jak z ambasady Izraela przyjdzie, pomnożony przez dwa, rachunek z mienie utracone. )
@up
Gdzie przez dwa? przez cztery trzeba liczyć oni ojro mają więc x4 za rachuneczek
I tak sobie żartujemy o nagrobkach, czyli świadectwie śmieci. Gratuluję poczucia humoru
Odnowić, postawić na cmentarzu, rachunek przemnożyć przez dwa i wysłać do ambasady Niemiec.
Gorzej jak z ambasady Izraela przyjdzie, pomnożony przez dwa, rachunek z mienie utracone. )
@up
Gdzie przez dwa? przez cztery trzeba liczyć oni ojro mają więc x4 za rachuneczek