Francuzi zadecydowali o przeprowadzeniu kolejnych dużych inwestycji w siemiatyckim zakładzie "Polser". Od kilku dni trwają już intensywne prace budowlane. Na ten temat rozmawialiśmy z Aleksandrem Rożukiem dyrektorem operacyjnym firmy "Polser". - Czego dotyczą inwestycje? - Obecnie rozpoczęliśmy modernizację i rozbudowę wydziału produkcji serów pleśniowych. Rocznie produkujemy około 1.200 ton sera pleśniowego. W ciągu dwóch lat produkcję chcemy zwiększyć do 5 tysięcy ton rocznie. Powstaje obecnie nowa hala produkcyjna i będzie wyposażona w nowoczesne urządzenia i linię produkcyjną. Inwestycja to około 6,5 miliona złotych. Część środków zapewne otrzymamy z programu SAPARD. Będziemy też w przyszłym roku modernizować inne linie technologiczne. Obecnie jest to na etapie projektowania. To zapewne kolejne miliony złotych. Będzie to kolejna bardzo duża inwestycja. W 2004 roku zakupione zostaną trzy nowoczesne samochody transportowe (mleczarki) firmy "Renault". Tak więc rok 2004, będzie w naszym zakładzie rokiem bardzo poważnych inwestycji. Na dziś wiadomo, że Siemiatycze będą w grupie "Lactalis" centrum produkcyjnym serów pleśniowych.
- Czy w związku z tym powstaną nowe miejsca pracy? - Na pewno powstaną jakieś nowe miejsca pracy, wszystko zależy jak bardzo linia będzie zautomatyzowana. Dodatkowo na pewno na tzw. sezon zostanie przyjęta jak co roku znaczna ilość pracowników. A i tak zatrudniamy znaczną ilość ludzi w Siemiatyczach. Jestem zadowolony z pracy naszych pracowników.
- Na jakie rynki trafiają sery pleśniowe? - Obecnie na teren całej Polski. Także do Czech, Węgier oraz na wschód. W przyszłości zapewne do kolejnych krajów. Takie są cele całej grupy "Lactalis"
- Jaka jest przyszłość "Polseru"? - Zakład posiada tzw. najwyższą kategorię "A" na wszystkie wyroby, więc możemy bez problemów eksportować nasze wyroby na rynki zachodnie. W tym na rynek UE. Jest tylko jedna niepokojąca mnie sprawa. Nie wiemy, czy po wstąpieniu do Unii Europejskiej będzie utrzymany dla Polski kontyngent eksportowy serów do USA. Obecnie Polska mogła wyeksportować rocznie 2 tysiące ton sera. Z czego nasz zakład eksportował, aż 1.700 ton. Jak to będzie w przyszłym roku nie wiemy. Nikt za bardzo z ministerstwa nie chce nam powiedzieć. Jest to dla nas bardzo ważna kwestia. - Planowana była również budowa zakładowej oczyszczalni ścieków? - Absolutnie się z tego nie wycofujemy. Na pewno coś będziemy robić. Na razie idą duże inwestycje w produkcję. Francuzi nie chcą odstąpić od budowy oczyszczalni.
- Obecnie zapewne najważniejsze to pozyskanie jak najwięcej dostawców mleka? - Rzeczywiście tak jest. Chcemy mieć jak najwięcej dostawców, którzy posiadają odpowiednie certyfikaty unijne, więc spełniające wymagania sanitarno-weterynaryjne. Częściowo kredytujemy rolników, by modernizowali swoje gospodarstwa. Pomagamy w miarę naszych możliwości. Obecnie mamy 3.600 dostawców. Dziennie skupujemy około 240 tysięcy litrów mleka.
- Jak duża jest to inwestycja dla rolnika? - Żeby przygotować oborę na tzw. minimum to trzeba przeznaczyć około 13 tysięcy złotych. Jednak zależy to od wielkości budynku i innych spraw. Potrzeba zamontować odpowiedni zbiornik, położyć glazurę, stworzyć odpowiednie stanowisko udojowe. To są wymagania sanitarne, które musza być spełnione.
- Czy Francuzi są zadowoleni ze współpracy z rolnikami? - Na pewno wiele się zmieniło na plus we współpracy pomiędzy Francuzami, a naszymi rolnikami. Francuzi wymagają wysokiej jakości mleka. Jeżeli jakość nie będzie wysoka to produkcja serów pleśniowych nie będzie możliwa. Na pewno rolnikom trudno to zrozumieć, ale takie są wymagania. Takie wymogi wynegocjował nasz rząd. Moje zdanie jest takie, że jeśli rolnik wytrzyma z Francuzami, to po wstąpieniu do Unii na pewno sobie poradzi. Myślę, że obecnie współpraca jest dobra i może być jeszcze lepsza. To właśnie Francuzi naciskali, by rolnicy szkolili się i modernizowali swojego gospodarstwa. Teraz rolnikom jest im łatwiej, gdyż duża liczba rolników jest już przygotowana do wstąpienia do Unii. Zresztą Francuzi są zdecydowani nadal inwestować w zakład i wspomagać rolników. Na pewno będą naciskać na wysoką jakość dostarczanego mleka jak i produkowanych wyrobów.
- Mówi się, że gdyby nie pana zaangażowanie, operatywność i determinacja mleczarnia już dawno, by nie istniała? - Sporo zdrowia tutaj zostawiłem. Zależy mi na przyszłości "Polseru". Przecież jest to duży zakład pracy w Siemiatyczach, który ciągle się rozwija. Niektórzy mnie lubią inni nie - takie jest życie. Jednak "Polser" jest wizytówką Siemiatycz. Zrobię wszystko, by zakład nadal się rozwijał. Wszystkim mieszkańcom Siemiatycz, pracownikom i dostawcom mleka życzę rodzinnych, miłych świąt Bożego Narodzenia i bardziej radosnego 2004 roku.
Komentarze