Reklama

Żniwne problemy w Nurcu Stacji

12/08/2011 22:15
Jeden z naszych Czytelników zirytował się nie przygotowaniem, jak twierdził, nurzeckiej Spółdzielni Kółek Rolniczych do żniw.

          Kiedy po lipcowych długich i intensywnych opadach deszczu, na początku sierpnia wyjrzało słońce i na chwilę zrobiło się ciepło, nikogo nie zdziwił ruch wśród rolników. Kto tylko mógł, próbował wykorzystać słoneczne chwile, by zebrać z pól to, co na nich rośnie. Również w gminie Nurzec rolnicy ruszyli do żniw. Ci, którzy mają swój sprzęt, byli w lepszej sytuacji. Wykosili swoje zboże i dodatkowo mogli jeszcze zarobić, kosząc innym. Oprócz prywatnych właścicieli kombajnów, w Nurcu funkcjonuje jeszcze Spółdzielnia Kółek Rolniczych, która również świadczy takie usługi. 5 sierpnia zadzwonił do naszej redakcji jeden z mieszkańców tej gminy, oburzony brakiem przygotowania do sezonu żniw maszyn w nurzeckiej Spółdzielni Kółek Rolniczych.
          - Błysnęła pogoda na chwilę, więc każdy chciał to jakoś wykorzystać. Kiedy chciałem zamówić kombajn w nurzeckim SKR-ze, to powiedziano mi, że na razie jest problem, bo a to kombajnów nie ma, a to ludzi brakuje. Co to za porządek – pytał poirytowany gospodarz.
          Skontaktowaliśmy się z prezesem Spółdzielni Kółek Rolniczych w Nurcu Stacji, Janem Demianowczem, który tak komentuje całą sprawę:
          - Wiadomo, że całe zboże dojrzało w jednym czasie – owiec, żyto, pszenżyto itd. Nie jesteśmy w stanie chwycić tego wszystkiego na raz. Mamy do dyspozycji 4 kombajny i one cały czas pracują. W tamtym tygodniu rzeczywiście 1 kombajn stał, ale to dlatego, że nie mieliśmy ludzi. Jeden maszynista był na zwolnieniu, próbowałem znaleźć zastępstwo. Robiłem co mogłem. Proszę mi wierzyć, że zaproponowałem może z 15 osobom tę pracę, nikt nie chciał. Nawet nie pytali ile mogą zarobić, od razu było nie. Wiadomo, że nie mogę też posadzić na ten kombajn byle kogo, to muszą być ludzie z uprawnieniami. Więc może rzeczywiście w tamtym tygodniu mogłem powiedzieć – dostaniesz kombajn, jak znajdziesz kierowcę. Wszyscy wtedy chcieli na raz być obsłużeni, a wiadomo, że pewnych rzeczy nie da się po prostu przeskoczyć. W ciągu tych kilku dni zapotrzebowanie było tak duże, że pewnie gdybyśmy mieli ze 30 kombajnów do swojej dyspozycji, to wszystkie miałyby co robić. Teraz wszystkie kombajny pracują, choć oczywiście czasem zdarzają się przestoje, tak samo zresztą jak i u prywaciarzy, kiedy coś tam się psuje. Na to nie mamy wpływu.
          Oczekiwanie na kombajn bywa denerwujące, zwłaszcza wtedy, kiedy ten, mimo obietnic, się nie pojawia, a w prognozach straszą załamaniem pogody. Teraz przynajmniej jeden problem z głowy – pogoda wciąż jest załamana, a prognozy nie straszą jej poprawą. Tak więc pozostaje spokojnie czekać na swoją kolej.

          Ewa Magdalena Iwaniak, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. e
mi
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama