W połowie grudnia w Orli robotnicy pracujący przy budowie sieci gazowej natknęli się na niecodzienne znalezisko. Czy dokopano się do pozostałości rezydencji wzniesionej przez ród Radziwiłłów?
Pierwszy o zdarzeniu poinformował w mediach społecznościowych Marek Chmielewski, sołtys Orli. 11 grudnia opublikował nagranie opatrzone komentarzem: „Zamek w Orli. Przy okazji prac związanych z gazyfikacją naszej miejscowości odkryto pozostałości po Orlańskim zamku. Pewnie tak jak przęsło z zabytkowego mostku zostaną zasypane. Póki co można obejrzeć fragment starodawnej Orli”.
- Piątek, godz. może 9.00 rano. Dzwoni jeden z mieszkańców i mówi: „Słuchaj Marek, przejeżdżam rowerem, widzę, że u pani Ziny Jakimowicz odkopali kawałek muru o szerokości 2-3 metrów i przeryli go, nie powinno tak być”. W pierwszej chwili powiedziałem, że jest zimno i nie będę tam szedł, ale niedługo potem mój rozmówca przyszedł i przekonał mnie, że warto to sprawdzić. Wziąłem aparat i pojechaliśmy. Na miejscu zobaczyłem, że koparka wykopała dół o głębokości 7, a może 8 metrów i faktycznie przebiła mur, być może fundament z kamieni i cegieł – opowiada sołtys.
Jak sam mówi sołtys Chmielewski, po jego emocjonalnym wpisie na Facebooku, zrobiła się wrzawa. W sprawę orlańskiego wykopu zaangażował się pracownik Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, Dariusz Krasnodębski, który ma już doświadczenie w przeprowadzaniu badań archeologicznych na terenie Podlasia i jest związany, również emocjonalnie z tym terenem.
- Pan wójt również złożył wniosek do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, o czym wcześniej nie wiedziałem. Inwestorem jest białostocka gazownia, wg mojej wiedzy gazociąg prowadzony jest z Wyszek do Hajnówki. Zajmuje się tym firma budowlana z Lublina MTM „Novum”. Sytuacja była o tyle szczęśliwa, że współpracowałem z nimi przez ostatnie dwa lata, bo prowadziłem nadzory archeologiczne. Instytut Archeologii i Etnologii PAN zawarł umowę z wykonawcą, że będzie prowadził nadzory na odcinku Wyszki-Bielsk. Na dalszych odcinkach konserwator zabytków nie miał informacji o znajdujących się tam zabytkach. W miejscu, gdzie aktualnie toczą się prace, między Bielskiem Podlaskim, a Hajnówką, włączając w to Orlę zdaje się, że nie ma nadzoru archeologicznego – mówi Dariusz Krasnodębski.
Gmina nie jest stroną
Wójt gminy Orla Leon Pawluczuk zauważa, że gmina nie jest stroną w tej sprawie, ponieważ inwestor to Polska Spółka Gazownictwa Oddział zakład Gazowniczy w Białymstoku, a za ulicę Bielską odpowiada Powiatowy Zarząd Dróg w Bielsku Podlaskim.
- W tej chwili sami nic nie wiemy. Wykonawcą jest firma z Lublina, rozmawiałem z jej prezesem, który powiedział, że to nie pierwszy taki przypadek i ludzie są już do podobnych sytuacji przyzwyczajeni. Cierpliwie czekają na dokumenty. Jest tam rozkopany kanał za ogrodzeniem prywatnego w ogródka. Rozkop znajduje się na drodze powiatowej. Firmie nie zlecono tam nadzoru archeologicznego, ponieważ obszar ten nie był wpisany w strefę ochrony konserwatorskiej. Jako taką strefę mamy wpisane centrum Orli i jeżeli robimy w niej jakiekolwiek prace, to wszyscy mamy obowiązek zwrócić się do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o pozwolenie na prowadzenie robót budowlanych. W związku z tym, że omawiany obszar znajduje się poza nią, wydano pozwolenie z Wydziału Budownictwa w Starostwie Powiatowym na prowadzenie robót, ale bez nadzoru konserwatora zabytków – wyjaśnia wójt Pawluczuk i dodaje, że aby stwierdzić, co naruszono w trakcie prac budowlanych, czy były to pozostałości po zamku czy nie, należy przeprowadzić dokładne badania.
- Tak naprawdę, nawet pracownik, który przyjechał z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków nie jest w stanie określić, czy tam był zamek czy budynek gospodarczy. Podczas poniedziałkowej wizyty powiedział, że w tej chwili nie mają prawa wychodzić poza teren inwestycji, czyli rozkopać działek. Konserwator ma wydać nakaz wstrzymania prac dla wykonawcy, archeolodzy mają przyjechać i zobaczyć z jakiego okresu pochodzą te pozostałości i jaka jest ich wartość historyczna. Dopiero po przeprowadzeniu badań, będziemy rozmawiać z konserwatorem zabytków jakie kolejne kroki można podjąć, żeby wykonać na tym terenie pełne badania archeologiczne. Na dalsze badania potrzebne są fundusze. Kontaktował się ze mną pan Krasnodębski i rozmawialiśmy już o tym, co zrobić w przyszłości, aby uzyskać pieniądze. Na pewno nie zapomnimy o tym miejscu. Ktoś jednak powinien zająć się procesem od strony formalnej. Jako urząd gminy możemy takie działania wspierać, ale musi to być specjalista, znawca tematu, który poprowadzi cały projekt – mówi wójt Pawluczuk
Opieka nad zabytkami…
Artykuł 18 ust. 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami mówi, że:
„Ochronę zabytków i opiekę nad zabytkami uwzględnia się przy sporządzaniu i aktualizacji strategii rozwoju województw, planów zagospodarowania przestrzennego województw, planu zagospodarowania przestrzennego morskich wód wewnętrznych, morza terytorialnego i wyłącznej strefy ekonomicznej, analiz i studiów z zakresu zagospodarowania przestrzennego powiatu, strategii rozwoju gmin, strategii rozwoju ponadlokalnego, studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego albo decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego, decyzji o warunkach zabudowy, decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej lub decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji w zakresie lotniska użytku publicznego".
Jednak teren, na którym dokonano odkrycia nie jest objęty planem zagospodarowania przestrzennego gminy. Mimo wszystko jednak, zadaniem Dariusza Krasnodębskiego Wojewódzki Konserwator Zabytków miał szansę zapobiec naruszeniu ewentualnych zabytkowych fundamentów, już na etapie wydawania opinii o planie zagospodarowania przestrzennego. Marek Chmielewski dodaje, że wiedza o potencjalnych śladach dawnych założeń dworskich, była wśród mieszkańców Orli powszechna od dawna: - Mówiono nawet, że był tam drewniany zamek. Wiadomo, że była tu kiedyś piękna dworska kamienica, porównywalna do kamienicy Sapiehów z Dubna, stała nieco w innym miejscu, niemniej wiadomo, że teren ten jest powiązany z tego typu budowlami.
- Jadąc od strony Bielska Podlaskiego wjeżdżamy do Orli po grobli, przekraczamy most w okolicy młyna, dalej obecna ul. Bielska wkracza na teren byłych założeń dworskich. To dość spory kawałek ziemi, na którym wybudowano np. dzisiejszą szkołę. Część terenu zabudowano też budynkami mieszkalnymi. A po drugiej stronie ulicy była bardzo duża połać niezabudowanego terenu. Kiedy administracja państwowa przejęła mienie pożydowskie obszar podzielono na działki i odsprzedano je ludziom. Właśnie na jednej z takich działek znajdują się odkryte resztki muru. Śp. mąż pani Zinaidy Jakimowicz, Władysław sam mi opowiadał, że kiedy budował dom, nie mógł kopać zbyt głęboko i postawił go na starych fundamentach. Wielu ich sąsiadów miało podobne zdarzenia – opowiada sołtys.
Sołtys Orli, pasjonat lokalnej historii, zapytany o to, dlaczego nie zgłosił sprawy bezpośrednio do wójta lub Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, mówi, że był zmęczony opieszałością urzędników. Nagranie i zdjęcia umieścił w internecie dlatego, że nie chciał powtórzenia sprawy zabytkowego mostku.
- W latach 20. Ubiegłego wieku w Orli powstały cztery mostki przy okazji odwadniania okolicznych pól. Miały charakterystyczne przęsła. Jeden z nich uszkodzono w latach 80. podczas robót drogowych na wysokości ul. Partyzantów. Koparka zwaliła przęsło i przysypała je piachem. Mając tę wiedzę, ok. miesiąc temu, przy okazji remontu ul. Kleszczelowskiej napisałem maila do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z prośbą o wizytę i zbadanie sprawy. Była okazja do odkopania przęsła. Wiadomość wysłałem również do wójta i w ciągu godziny otrzymałem odpowiedź, że moją informację przekazano do zarządcy drogi, czyli Powiatowego Zarządu Dróg. Nie było żadnej odpowiedzi. Odpisano mi tylko z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków: „Wykonawca nie zgłaszał żadnego znaleziska”. Który wykonawca zgłasza? Jeśli się tego nie kontroluje, podobnych spraw nie zgłaszają, bo to przestój w budowie. Wystarczyło, aby wójt lub ktoś z biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wyszli zza biurka i poprosili wykonawcę, żeby przy pomocy sprzętu odkopał przęsło – mówi rozczarowany Marek Chmielewski.
Konserwator na razie wstrzymał prace
Wysłaliśmy kilka pytań do rzeczniczki WUOZ w Białymstoku, Pauliny Borodziuk. Zapytaliśmy m.in. również o sprawę przęsła mostku i braku reakcji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w tej sprawie, czy konserwator rozważa rozpoczęcie dalszych badań nad oceną zachowania odkrytych niedawno pozostałości zabudowy oraz obszaru, jaką może zajmować, które w przyszłości zapobiegłyby niszczeniu zabytku? Poniżej zamieszczamy odpowiedź:
„Dzień dobry,
poniżej przesyłam odpowiedź Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków prof. Małgorzaty Dajnowicz dot. odkrycia archeologicznego w Orli. Przedstawiciel Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku na miejsce udał się 14.12.2020 roku. Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków wstrzymał prowadzone tam prace na okres 30 dni. Prace prowadzone były poza strefą ochrony konserwatorskiej, dlatego nadzór konserwatorki nie był wymagany. Pozdrawiam, Paulina Borodziuk, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku”
Dariusz Krasnodębski uważa, że mimo wszystko Wojewódzki Konserwator Zabytków mógł wykazać więcej inicjatywy w sprawie zlecania nadzoru archeologicznego przy realizowaniu inwestycji przez białostocką gazownię.
- Moim zdaniem pierwszy ruch, jeszcze na etapie planowania prac powinien wyjść ze strony Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Nie jestem urzędnikiem, tylko badaczem, ale skoro mamy dużą, tzw. liniową inwestycję, to powinna mieć stały nadzór archeologiczny. Dodatkowo, jeśli wiadomo, że w jakimś miejscu znajdują się zabytki konserwator może zlecić badania archeologiczne. Tak, jak miało to miejsce w przypadku np. Bielska Podlaskiego. Jeśli chodzi o Orlę, konserwator nie miał twardej informacji, że w tym miejscu coś jest. To, że były tam założenia dworskie, było wiadomo. Natomiast nigdy wcześniej nie prowadzono profesjonalnych rozpoznań archeologicznych. Na podstawie posiadanych dokumentów nie mógł wydać nakazu inwestorowi, aby ten robił coś przed rozpoczęciem prac. Operator koparki zauważy, że coś jest nie tak, gdy trafi na ludzki szkielet. Kiedy znajduje stare kamienie czy cegły wytłumaczy to sobie tym, że być może są to pozostałości po innych starych domach, niekoniecznie zabytkach. Zakładając oczywiście jego dobrą wolę, a nie chęć ukrycia czegoś – mówi pracownik Instytutu Archeologii i Etnologii PAN

/herb Orli według wizji A.Citowa/
Dariusz Krasnodębski optymistycznie patrzy w przyszłość wierząc, że z zaistniałej sytuacji może wyniknąć coś dobrego na przyszłość. A Wojewódzki Konserwator Zabytków, mimo początkowego braku ostrożności ma szansę na wykazanie się w tej sprawie.
- Przedstawiciel Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków stwierdził, że wykop przeciął jakieś budynki. Trudno teraz dokładnie stwierdzić jakie, bo stało tam ich kilka, łącznie z dworską kamienicą. Były to budynki urzędnicze, cerkiew, zbór kalwiński. Było ich kilka, a nawet kilkanaście, wśród nich także murowane. Archeolog musiałby tam wejść ze szpachelką, obskrobać obsypaną ziemię tak, jak robi się to na wykopaliskach, czyli oczyścić profile. Dalsze działania będą uzależnione od decyzji konserwatora. Czy uzna, że wszystko zostało zniszczone i trzeba to tylko udokumentować, żeby nie wstrzymywać inwestycji? Myślę, że powinien wystąpić do swoich instytucji finansujących o specjalne dofinansowanie rozpoznania dworu w Orli. Można mieć nadzieję, że w bliskiej przyszłości uda się zdobyć fundusze, żeby rozpoznać teren przy domach. Rozpoznać go na tyle, aby jeśli w przyszłości pojawią się inne inwestycje, konserwator miał twarde dane, które pozwolą nakazać badania archeologiczne, przed pojawieniem się koparek w tym miejscu – mówi Krasnodębski.
Trzeba dbać o zabytki
Marek Chmielewski podkreśla, że choć w Orli istnieje niewiele zabytków, to nawet o te, które są, należy zadbać i odpowiednio je oznaczyć: - Gmina Orla leży w takim Trójkącie Bermudzkim: Bielsk Podlaski-Hajnówka-Kleszczele. Wszyscy jadą mijając Orlę, a nigdzie nie ma znaku informującego o zabytkach. W samej Orli stoi przepiękna synagoga z połowy XVIII w., są mostki, są założenia dworskie. Są kolejne założenia dworskie z fragmentami parku w stylu włoskim, gdzie rosną aleje grabowe z kilkusetletnimi drzewami. Warto coś na tej bazie budować, aby przyciągnąć turystów – mówi sołtys.

Odcisk pieczęci miejskiej Orli z 1805 roku.
W tekście autorstwa Zbigniewa Romaniuka pt. „Orla i Dubno. Porównanie dworskich kamienic” czytamy, że za rozpoczęcie budowy posiadłości w Orli odpowiada Krzysztof Radziwiłł „Piorun”, a prace rozpoczęły się ok. 1597 r., kamienicę przebudowano w 1616r.: - „Kamienica w Orli z l. 1597-1604, mogła być wybudowana w stylu późnorenesansowo-manierystycznym, ale została gruntownie przebudowana i rozbudowana(?) w l. 1616-30.(…) Remont i budowę obiektów w obrębie dworu przeprowadzono około 1655 r. Także po 1660 r., po zniszczeniach wojennych, odbudowywano i naprawiano szkody wyrządzone w zabudowie dworskiej i folwarcznej. Wiadomo, że przeprowadzono wówczas remont kamienicy, domu ogrodnika i budynku urzędniczego. Kamienicę (jako: „pałac murowany”) wspomina dokument spisany w 1694 r., na okoliczność wydzierżawienia dóbr orlańskich Benedyktowi Pawłowi Sapieże.
Kres orlańskiej kamienicy nastąpił w XIX stuleciu. 84-letni obecny właściciel działki na której wznosił się ten obiekt relacjonuje, że jego ojciec natrafiał i wydobywał z ziemi różne konstrukcje drewniane (podłoga, pomost?) i kamienno-ceglane. Także on sam wykopał ze swego pola znaczne ilości pozostałości fundamentów w postaci kamieni i cegieł”.
Eleni Kryńska, fot Jerzy Sołub, Marek Chmielewski
PS: Jak się niedawno dowiedzieliśmy Wojewódzki Konserwator Zabytków wstrzymał pracę. Decyzja konserwatora o wstrzymaniu prac i przeprowadzeniu badań archeologicznych ma „rygor natychmiastowej wykonalności ze względu na ważny interes społeczny - zapobieżenie dalszego uszkodzenia zabytku w trakcie robót budowlanych oraz pilną potrzebę realizacji inwestycji". Procedury i koszty związane z przeprowadzeniem badań archeologicznych spadają na inwestora, czyli Polską Spółkę Gazownictwa. Archeolodzy, którzy te badania chcą przeprowadzić, muszą złożyć wniosek do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze